Reklama

filmy o miłości, które nie tylko wzruszają. Takie, które wracają po latach i potrafią nagle przypomnieć, kim byliśmy, czego się baliśmy i za czym tęskniliśmy. Ten z początku lat 2000. to jedna z takich historii - subtelna, melancholijna, a jednocześnie pełna nadziei. I choć od jego premiery minęło ponad 20 lat i nie ma tu powalających scen rodem z „Bridgertonów”, to każde spojrzenie, każde milczenie bohaterów zostaje w nas długo po napisach końcowych.

Netflix doda „Elizabethtown” - o czym jest?

Elizabethtown
mat. prasowe

Drew Baylor, w którego wciela się Orlando Bloom, to młody człowiek stojący na krawędzi życia. Jego świat rozpada się, gdy zostaje zwolniony z pracy w firmie produkującej obuwie sportowe po spektakularnej porażce zawodowej. Do tego w krótkim czasie rozstaje się z dziewczyną poznaną w pracy. Załamany, Drew rozważa popełnienie samobójstwa. Wszystko zmienia się w momencie, gdy otrzymuje wiadomość o śmierci ojca. Zmuszony przez okoliczności, postanawia wyruszyć do rodzinnego Elizabethtown - niewielkiego miasteczka w stanie Kentucky - by uczestniczyć w pogrzebie i zmierzyć się z żałobą.

W drodze do Elizabethtown Drew spotyka Claire, pogodną i pełną energii stewardesę, graną przez Kirsten Dunst. Ta przypadkowa znajomość staje się dla niego wybawieniem. Claire, która sama wydaje się być nieco zagubiona w życiu, pomaga Drewowi spojrzeć inaczej na rzeczywistość, znaleźć w sobie odwagę do walki z problemami i odnaleźć sens po utracie bliskiej osoby.

Rozmowy przez telefon między Claire a Drew oraz ich spotkanie o świcie, gdy ich samochody zmierzają ku sobie, są kluczowe dla rozwoju fabuły i ukazują, jak przypadkowe spotkania potrafią całkowicie odmienić los człowieka.

„Elizabethtown” wzruszający film z gwiazdorską obsadą

Elizabethtown
mat. prasowe

„Elizabethtown” nie jest jedynie opowieścią o romantycznej relacji. Reżyser Cameron Crowe (twórca „Vanilla Sky” i zdobywca Oscara za film „U progu sławy”) wykorzystuje wątki obyczajowe, by ukazać barwną panoramę prowincjonalnej Ameryki. Drew w rodzinnych stronach odnajduje nie tylko żal i wspomnienia po ojcu, lecz także wsparcie rodziny i ciepło typowego amerykańskiego miasteczka. Susan Sarandon wciela się tu w rolę matki Drew, a wyraziste postacie drugoplanowe - kreowane przez Aleca Baldwina, Bruce’a McGilla, Judy Greer, Jessikę Biel i Paula Schneidera - dopełniają tej poruszającej układanki.

Szczególne miejsce w filmie zajmują momenty rodzinnych spotkań, zabawne epizody z kuzynami czy widowiskowe przemówienie matki Drew podczas ceremonii pogrzebowej.

Muzyka, zdjęcia i emocje - wyjątkowa oprawa artystyczna „Elizabethtown”

Elizabethtown
mat. prasowe

Na uwagę zasługuje również doskonała ścieżka dźwiękowa autorstwa Nancy Wilsona. To właśnie muzyka - obecna niemal w każdej scenie - współtworzy atmosferę filmu, buduje nastrój smutku, radości i przygody. Zdjęcia, kostiumy oraz scenografia nadają każdemu kadrowi kinową głębię i wyjątkowy klimat.

Scena montażu rozmowy telefonicznej Claire i Drew czy ujęcie ich spotkania o świcie przy rzece uznawane są przez świat kina za mistrzowskie zarówno pod względem wizualnym, jak i emocjonalnym. Zakończenie filmu zostało wysoko ocenione przez widzów za swoją precyzję, wywołując uczucie ulgi i wzruszenia.

O czym naprawdę opowiada „Elizabethtown”? To dramat o stracie, rodzinie i szukaniu siebie

Elizabethtown
mat. prasowe

Film łączy elementy komedii romantycznej, dramatu i kina drogi. To uniwersalna historia o młodym człowieku, który w momencie osobistego upadku i po śmierci bliskiej osoby, zostaje zmuszony do wyruszenia w nieznane i konfrontacji z własnym życiem.

„Elizabethtown” ukazuje śmierć jako nieodłączną część istnienia, a jednocześnie podkreśla wagę rodziny i wsparcia ze strony nieoczekiwanych osób. Przesłanie filmu jest bezpośrednie: nawet w obliczu największej tragedii można odnaleźć nowe światło i siłę do działania. Gwiazdorska obsada oraz naturalność postaci sprawiają, że opowieść trafia prosto do serca widza.

Film od jutra, tj. 27.02 dostępny będzie na platformie Netflix.

Reklama
Reklama
Reklama