To jeden z najbardziej poruszających polskich filmów lat 90. Opowiada o problemie, który mimo upływu tylu lat wciąż jest aktualny
„Tato” w reżyserii Macieja Ślesickiego to jeden z najmocniejszych dramatów rodzinnych z lat 90. Historia ojca walczącego o dziecko zagrała wtedy na emocjach całej Polski. Dziś wraca z jeszcze większą siłą.

Dziś dyskutujemy o opiece naprzemiennej, prawach ojców, przemocy psychicznej i tym, jak bardzo system potrafi się pomylić. Rozmawiamy o alienacji rodzicielskiej i o tym, że w sporze dorosłych najbardziej cierpią dzieci. A przecież trzydzieści lat temu polskie kino już o tym mówiło. Bez krzyku. Bez publicystyki. Za to z emocją, która nie słabnie.
Są filmy z lat 90., które nie wytrzymały próby czasu i się zestarzały - estetycznie, narracyjnie, mentalnie. I są takie, które mimo upływu lat wciąż uderzają w to samo miejsce pod żebrami. „Tato” z Bogusławem Lindą w roli głównej należy do tej drugiej kategorii.
O czym jest film „Tato”? Historia ojca, który musi udowodnić swoją niewinność

Film „Tato” opowiada historię Michała, operatora filmowego, który po dramatycznym załamaniu psychicznym żony zostaje oskarżony o przemoc i traci kontakt z kilkuletnią córką. Mężczyzna nie zamierza się jednak poddać i rozpoczyna nierówną walkę o prawa rodzicielskie, mierząc się z uprzedzeniami sądu, wpływem bezwzględnej teściowej i systemem, który z góry przypisuje mu winę.
To poruszający dramat o ojcostwie, manipulacji i cenie, jaką dziecko płaci za konflikt dorosłych.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Bogusław Linda inny niż wszyscy pamiętają

Dla wielu widzów twarz Bogusława Lindy to Franz Maurer z kultowego filmu „Psy” - zimny, bezwzględny, cyniczny. Tymczasem w „Tacie” Linda jest kruchy. Zdezorientowany. Przerażony. Gra mężczyznę, który z dnia na dzień traci grunt pod nogami, gdy jego żona (świetna Dorota Segda) oskarża go o przemoc i odbiera mu córkę.
To rola, w której nie ma miejsca na efektowne kwestie. Jest bezradność. Jest rozpacz. Jest wstyd. I jest miłość do dziecka - tak czysta, że aż bolesna.
Kino lat 90., które miało odwagę

Polskie lata 90. w kinie były surowe. Czasem nierówne, czasem nadmiernie dosłowne. Ale miały coś, czego dziś często brakuje - emocjonalną bezkompromisowość. „Tato” jest tego najlepszym przykładem.
Reżyser Maciej Ślesicki buduje dramat obyczajowy, który momentami zahacza o thriller sądowy, a chwilami staje się niemal intymnym studium rozpadu rodziny. Nieprzypadkowo krytycy widzieli w nim polską odpowiedź na Kramer vs. Kramer. To historia o opiece nad dzieckiem, ale też o stereotypach - o tym, komu z definicji wierzymy bardziej.
Postaci, które zostają w głowie

Na uwagę zasługuje przerażająca w swojej bezwzględności teściowa grana przez Teresę Lipowską - dziś głównie znaną widzom z roli nestorki rodu Mostowiaków z serialu „M jak miłość”. Niejednoznaczną postacią jest także, rozchwiana emocjonalnie Ewa (w tej roli Dorota Segda - która w latach 90. brylowała na ekranach - dziś głównie pojawia się na deskach teatrów i w rolach dubbingowych). Wreszcie mała Kasia (Aleksandra Maliszewska) - dziecko wciągnięte w świat dorosłych, którzy walczą nie tylko o rację, ale także o własne ego.
I gdzieś w tle system, który woli „nie mieszać się w rodzinne sprawy”, dopóki nie jest za późno.
„Tato” najbardziej poruszający polski film lat 90. Gdzie obejrzeć?

Film wciąż jest aktualny bo nic się nie zdezaktualizowało. Wciąż zdarzają się sytuacje, w których jedno oskarżenie potrafi zburzyć całe życie. Wciąż są dzieci rozpięte między dorosłymi. Wciąż system bywa bezradny.
Powiedzmy sobie szczerze - „Tato” nie jest filmem idealnym. Ma swoje niedoskonałości formalne. Ale emocjonalnie pozostaje niemal nienaruszony. To jeden z tych obrazów, które po latach ogląda się ciszej. Uważniej. Z większym lękiem, bo wiemy już, jak łatwo taka historia może wydarzyć się naprawdę. I może właśnie dlatego wracam do niego regularnie. Bo przypomina, że kino lat 90. potrafiło mówić o sprawach najtrudniejszych bez filtrów. I robiło to tak, że do dziś ściska w gardle.
Film z wzruszającym widzów Bogusławem Lindą w roli głównej dostępny jest dziś już nie na kasetach VHS - ale na platformach VOD TVP oraz Canal+.

