Reklama

Dziś dyskutujemy o opiece naprzemiennej, prawach ojców, przemocy psychicznej i tym, jak bardzo system potrafi się pomylić. Rozmawiamy o alienacji rodzicielskiej i o tym, że w sporze dorosłych najbardziej cierpią dzieci. A przecież trzydzieści lat temu polskie kino już o tym mówiło. Bez krzyku. Bez publicystyki. Za to z emocją, która nie słabnie.

filmy z lat 90., które nie wytrzymały próby czasu i się zestarzały - estetycznie, narracyjnie, mentalnie. I są takie, które mimo upływu lat wciąż uderzają w to samo miejsce pod żebrami. „Tato” z Bogusławem Lindą w roli głównej należy do tej drugiej kategorii.

O czym jest film „Tato”? Historia ojca, który musi udowodnić swoją niewinność

Tato
mat. prasowe

Film „Tato” opowiada historię Michała, operatora filmowego, który po dramatycznym załamaniu psychicznym żony zostaje oskarżony o przemoc i traci kontakt z kilkuletnią córką. Mężczyzna nie zamierza się jednak poddać i rozpoczyna nierówną walkę o prawa rodzicielskie, mierząc się z uprzedzeniami sądu, wpływem bezwzględnej teściowej i systemem, który z góry przypisuje mu winę.

To poruszający dramat o ojcostwie, manipulacji i cenie, jaką dziecko płaci za konflikt dorosłych.

Bogusław Linda inny niż wszyscy pamiętają

Tato
mat. prasowe

Dla wielu widzów twarz Bogusława Lindy to Franz Maurer z kultowego filmu „Psy” - zimny, bezwzględny, cyniczny. Tymczasem w „Tacie” Linda jest kruchy. Zdezorientowany. Przerażony. Gra mężczyznę, który z dnia na dzień traci grunt pod nogami, gdy jego żona (świetna Dorota Segda) oskarża go o przemoc i odbiera mu córkę.

To rola, w której nie ma miejsca na efektowne kwestie. Jest bezradność. Jest rozpacz. Jest wstyd. I jest miłość do dziecka - tak czysta, że aż bolesna.

Kino lat 90., które miało odwagę

Tato
mat. prasowe

Polskie lata 90. w kinie były surowe. Czasem nierówne, czasem nadmiernie dosłowne. Ale miały coś, czego dziś często brakuje - emocjonalną bezkompromisowość. „Tato” jest tego najlepszym przykładem.

Reżyser Maciej Ślesicki buduje dramat obyczajowy, który momentami zahacza o thriller sądowy, a chwilami staje się niemal intymnym studium rozpadu rodziny. Nieprzypadkowo krytycy widzieli w nim polską odpowiedź na Kramer vs. Kramer. To historia o opiece nad dzieckiem, ale też o stereotypach - o tym, komu z definicji wierzymy bardziej.

Postaci, które zostają w głowie

tato
mat. prasowe

Na uwagę zasługuje przerażająca w swojej bezwzględności teściowa grana przez Teresę Lipowską - dziś głównie znaną widzom z roli nestorki rodu Mostowiaków z serialu „M jak miłość”. Niejednoznaczną postacią jest także, rozchwiana emocjonalnie Ewa (w tej roli Dorota Segda - która w latach 90. brylowała na ekranach - dziś głównie pojawia się na deskach teatrów i w rolach dubbingowych). Wreszcie mała Kasia (Aleksandra Maliszewska) - dziecko wciągnięte w świat dorosłych, którzy walczą nie tylko o rację, ale także o własne ego.

I gdzieś w tle system, który woli „nie mieszać się w rodzinne sprawy”, dopóki nie jest za późno.

„Tato” najbardziej poruszający polski film lat 90. Gdzie obejrzeć?

Tato
mat. prasowe

Film wciąż jest aktualny bo nic się nie zdezaktualizowało. Wciąż zdarzają się sytuacje, w których jedno oskarżenie potrafi zburzyć całe życie. Wciąż są dzieci rozpięte między dorosłymi. Wciąż system bywa bezradny.

Powiedzmy sobie szczerze - „Tato” nie jest filmem idealnym. Ma swoje niedoskonałości formalne. Ale emocjonalnie pozostaje niemal nienaruszony. To jeden z tych obrazów, które po latach ogląda się ciszej. Uważniej. Z większym lękiem, bo wiemy już, jak łatwo taka historia może wydarzyć się naprawdę. I może właśnie dlatego wracam do niego regularnie. Bo przypomina, że kino lat 90. potrafiło mówić o sprawach najtrudniejszych bez filtrów. I robiło to tak, że do dziś ściska w gardle.

Film z wzruszającym widzów Bogusławem Lindą w roli głównej dostępny jest dziś już nie na kasetach VHS - ale na platformach VOD TVP oraz Canal+.

Reklama
Reklama
Reklama