Ten zapomniany polski film 20 lat temu był nominowany do Oscara. „Jest aż do bólu prawdziwy”
„Z odzysku” Sławomira Fabickiego to jeden z tych polskich filmów, które mocniej wybrzmiały za granicą niż w rodzimej pamięci widzów.

W czasach, gdy o filmowych premierach zapominamy szybciej niż o sezonowych trendach, warto na chwilę zatrzymać się przy tytule, który miał w sobie ambicję i autentyczność - „Z odzysku” Sławomira Fabickiego. To historia osadzona na Śląsku: w przestrzeni surowej, nieprzyjaznej, gdzie młodość ściera się z brakiem perspektyw i codzienną walką o przetrwanie.

Film błyszczał za granicą, a w Polsce przeszedł niemal niezauważony
„Z odzysku” to przypadek rzadki i intrygujący: film, który został doceniony poza granicami kraju, w Polsce nie wywołał porównywalnej fali zainteresowania. Wśród międzynarodowych wyróżnień znalazła się Nagroda Jury Ekumenicznego na Festiwalu w Cannes, a także nagrody indywidualne z festiwalu w Salonikach dla Sławomira Fabickiego i odtwórcy głównej roli, Antoniego Pawlickiego. Ten zestaw mówi wiele o sile filmu: raz o talencie reżysera, raz o wyrazistości aktora, ale przede wszystkim o emocjach, które zostają z widzem na długo.

W 2006 roku „Z odzysku” było oficjalnym polskim kandydatem do Oscara w kategorii najlepszego filmu nieanglojęzycznego. Choć nominacji ostatecznie nie było, sam wybór podkreśla, że dostrzeżono w tej historii uniwersalny potencjał – opowieść o codzienności, trudnych wyborach i cenie, jaką płaci się za próbę wyrwania z miejsca, które nie daje żadnych obietnic.
Śląsk bez retuszu i miłość, która wymaga odwagi - fabuła filmu „Z odzysku”
W centrum historii jest 19-letni Wojtek (Antoni Pawlicki), chłopak z ubogiej śląskiej dzielnicy, gdzie nie ma prostych dróg do „lepszego życia”. Uczucie nie jest tu ozdobą, lecz motorem decyzji: Wojtek zakochuje się w starszej Ukraince Katii (Natalia Wdowina), która nielegalnie przebywa w Polsce z dzieckiem. Jego cel jest konkretny i zaskakująco dojrzały: za wszelką cenę pomóc jej zdobyć legalny pobyt.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
To właśnie ta determinacja uruchamia lawinę zdarzeń, w których praca przestaje być tylko pracą, a pieniądze nabierają znaczenia większego niż codzienny komfort. Wojtek podejmuje różne zajęcia – początkowo pracuje w fabryce, ale szybko okazuje się, że to za mało. Wtedy pojawia się pokusa „szybszej drogi”: nielegalne walki bokserskie i ściąganie długów. Chłopak, trenujący w lokalnym klubie bokserskim, wchodzi w świat przemocy i bezprawia, z którego coraz trudniej się wycofać. Tłem tej opowieści jest postindustrialny Śląsk – upadłe kopalnie i biedne dzielnice tworzą krajobraz równie surowy jak wybory, które musi podjąć bohater.
Debiut Fabickiego, który dziś można obejrzeć za darmo
Za kamerą stanął Sławomir Fabicki, absolwent Wydziału Reżyserii łódzkiej Szkoły Filmowej. W jego biografii warto odnotować wcześniejszy sukces: w 2001 roku był nominowany do Oscara w kategorii krótkometrażowego filmu aktorskiego. „Z odzysku” pokazuje debiutanta, który z wyczuciem rytmu i odwagą opowiada o Polsce bez upiększeń, ale też bez łatwych etykiet. Obsada dopełnia ten świat wyrazistymi, rozpoznawalnymi twarzami. Obok Antoniego Pawlickiego i Natalii Wdowiny pojawiają się m.in. Jacek Braciak, Jowita Budnik, Wojciech Zieliński, Jerzy Trela, Dorota Pomykała, Andrzej Mastalerz i Eryk Lubos. Scenariusz powstał we współpracy Fabickiego z Denijalem Hasanoviciem oraz Markiem Pruchniewskim.
Dziś najprostszy powód, by nadrobić ten film, jest konkretny: „Z odzysku” dostępne jest w TVP VOD i można je obejrzeć bez opłat. Dla wielu widzów to może być spotkanie z kinem, które nie udaje luksusu, ale oferuje to, co w kulturze bywa najcenniejsze: uczciwą intensywność i pamięć o emocjach, które nie starzeją się tak szybko jak nagłówki.

