Ten skandynawski thriller na Netflix obejrzało 58 mln widzów. Teraz wraca z sequelem
Netflix dopisuje kolejny rozdział do jednej ze swoich najgłośniejszych katastroficznych historii. Podczas konferencji Nordic Media Days w Bergen platforma ogłosiła kontynuację miniserialu „La Palma”.

Serial „La Palma” po premierze w grudniu 2024 roku stał się jednym z największych nieanglojęzycznych hitów serwisu. Nowa produkcja nosi roboczy tytuł „Florida/Floryda”, a jej premiera planowana jest na 2027 rok. Tym razem historia przeniesie się z hiszpańskiej wyspy na Florydę, gdzie norweska społeczność jeszcze nie wie, że w jej stronę zmierza potężne tsunami.

Hit Netfliksa wraca z 2. sezonem
W świecie streamingu niewiele rzeczy jest równie bezwzględnych jak tempo, z jakim produkcje pojawiają się i znikają z rozmów widzów. „La Palma” zrobiła coś odwrotnego: po premierze w grudniu 2024 roku nie tylko zdobyła rozgłos, ale też utrzymała się w zbiorowej pamięci na dłużej niż standardowy cykl „obejrzane i zapomniane”. Czteroodcinkowa forma okazała się tu atutem: historia była skondensowana, emocjonalna i skonstruowana tak, by napięcie rosło niemal z minuty na minutę. Połączenie spektaklu natury z intymnym wymiarem relacji rodzinnych sprawiła, że serial do dziś pozostaje w rankingu 10 najpopularniejszych nieanglojęzycznych seriali Netfliksa.
O czym jest serial „La Palma”
„La Palma” opowiada o norweskiej rodzinie, która przyjeżdża do ulubionego hotelu na wyspie. W zamyśle to miał być wypoczynek: słońce, pocztówkowe widoki i poczucie, że choć na kilka dni można odłożyć na bok codzienny ciężar. Ten kadr szybko pęka, gdy w centrum rajskiej scenerii pojawia się realne zagrożenie związane z wulkanem. W sercu historii jest młoda norweska naukowczyni, która dostrzega niepokojące sygnały. Musi przekonać innych, że sytuacja zmierza w kierunku najgorszego scenariusza. Ten wątek działa jak chłodna, precyzyjna kreska na tle emocji bohaterów: naukowe ostrzeżenia zderzają się z potrzebą spokoju, zaprzeczania i udawania, że „to się nie wydarzy”.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Serial był równocześnie dramatem o napięciach, które potrafią ujawnić się szczególnie mocno wtedy, gdy jesteśmy daleko od domu. Wymuszona bliskość, zmiana otoczenia, poczucie utraty kontroli - to elementy, które wyciągają na wierzch rzeczy dotąd przemilczane. Katastrofa nie jest tu tylko widowiskiem; staje się testem więzi, decyzji i lojalności.
Floryda zamiast wyspy: Netflix zmienia scenerię, a stawka rośnie
Nowy miniserial ma odwrócić perspektywę. Zamiast obserwować zagrożenie na miejscu erupcji, akcja przeniesie się na Florydę - do norweskiej społeczności, która prowadzi swoje życie, nie wiedząc, że w jej stronę zmierza potężne tsunami. To ustawienie dramaturgiczne jest celowo okrutne: bohaterowie funkcjonują w codzienności, która jeszcze wygląda jak bezpieczna, podczas gdy widmo katastrofy już istnieje, choć pozostaje niewidoczne.
Zmiana lokalizacji ma też estetyczny wymiar. Floryda kojarzy się z jasnym światłem, wyrazistymi kolorami i obietnicą wygody. W takiej scenerii zagrożenie brzmi mocniej, bo kontrastuje z obrazem życia „na miękko”, w którym wszystko powinno układać się łatwiej. Jednocześnie „Florida/Floryda” pozostaje wierna temu, co w „La Palmie” działało najmocniej: poczuciu, że w obliczu żywiołu liczy się nie tylko skala wydarzeń, ale też to, co dzieje się między ludźmi. Katastrofa w tle wymusza decyzje, które zwykle odkłada się na później. W takich historiach najważniejsze pytanie nie brzmi „czy”, tylko „kiedy” i jak bardzo bohaterowie są gotowi na to, co ma nadejść.
Fantefilm wraca do gry z Mosli i Gudmestadem
Za produkcję „Florida/Floryda” odpowiada Fantefilm, czyli studio związane z realizacją skandynawskich opowieści katastroficznych, w tym „La Palmy”. Reżyserię powierzono Cecilie Mosli, a scenariusz przygotowuje Lars Gudmestad - współtwórca „La Palma”, powiązany także z „The Burning Sea”. To zestaw, który sugeruje kontynuację tonu: dynamiczną narrację i emocje prowadzone pewną ręką, bez rozpraszania uwagi na poboczne wątki. Netflix nie zdradza jeszcze daty dziennej premiery, ale wskazuje przyszły rok jako planowany moment powrotu do świata „La Palmy”.


