Ten serial szpiegowski bije na głowę wszystkie filmowe adaptacje. Znakomity dreszczowiec, po którym nic już nie będzie takie samo
Miał już kilka filmowych wersji, ale dopiero serial SkyShowtime pokazuje, dlaczego ta historia od dekad elektryzuje widzów. Eddie Redmayne i Lashana Lynch tworzą duet, od którego trudno oderwać wzrok - to jeden z najlepszych thrillerów szpiegowskich ostatnich lat.

Są historie, które wracają co kilka dekad - i za każdym razem ktoś próbuje opowiedzieć je na nowo. Zwykle kończy się to przeciętnym remakiem, który znika w odmętach streamingu szybciej, niż zdążymy dodać go do listy „do obejrzenia”. Ale czasem zdarza się coś zupełnie odwrotnego: pojawia się serial, który udowadnia, że adaptacja wciąż może mieć sens. I że klasyka potrafi brzmieć dziś jeszcze bardziej niepokojąco.
Serial „Dzień Szakala” to nowa wersja kultowej powieści sensacyjnej Fredericka Forsytha - książki, która doczekała się już kilku ekranizacji. Był świetny film Freda Zinnemanna z 1973 roku, była bollywoodzka wariacja „August 1”, był też głośny „Szakal” z 1997 roku z Brucem Willisem. A jednak dopiero serialowa odsłona sprawia, że ta historia znów pulsuje emocjami, napięciem i brutalną aktualnością. I nie przesadzę, mówiąc, że to jeden z tych thrillerów, które potrafią odebrać sen.
O czym jest serial „Dzień Szakala”?

Fabuła jest klasyczna, ale podana w sposób, który działa jak precyzyjnie zaplanowany zamach. Tytułowy Szakal (Eddie Redmayne) to zawodowy zabójca - bezkonkurencyjny, samotny, nieuchwytny. Podejmuje się tylko najbardziej lukratywnych zleceń, działa bez emocji i bez śladów. Latami budował swoją legendę, eliminując wpływowe osoby i znikając zanim ktokolwiek zdążył zrozumieć, co właściwie się wydarzyło.
Wszystko zmienia się, gdy na jego trop wpada agentka brytyjskiego wywiadu MI6 Bianca (Lashana Lynch). To nie jest kobieta, która „spróbuje”. To typ postaci, która wchodzi do gry i nie wychodzi z niej bez zwycięstwa. Rozpoczyna się więc krwawe polowanie po całej Europie - brutalna rozgrywka, w której nie ma zasad, nie ma bezpiecznych miejsc i nie ma przestrzeni na słabość. I właśnie ten pojedynek - Szakala i Bianki jest sercem całego serialu.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Eddie Redmayne w roli, której nikt się nie spodziewał

Jeśli kojarzysz Redmayne’a głównie z rolami wrażliwych, introwertycznych bohaterów - jak w „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć”, „Dzień Szakala” może być dla ciebie szokiem. W najlepszym tych słów znaczeniu. To aktor, który w tej roli dosłownie zmienia skórę. Jest kameleonem - potrafi w jednej scenie być miły, ciepły, niemal niewinny, a w kolejnej zmienia się w człowieka, którego spojrzenie mrozi krew. Nie ma tu przesady, nie ma teatralnych gestów. Jest chłód, precyzja, kalkulacja i absolutny brak zawahania.
I to działa tak mocno, że momentami łapiesz się na tym, że… zaczynasz mu kibicować. Nie dlatego, że jest dobry. Tylko dlatego, że jest fascynujący.
Lashana Lynch jako agentka MI6: kobieta, której lepiej nie lekceważyć

Lashana Lynch (znana m.in. z ostatniego „Bonda”) tworzy postać, która spokojnie mogłaby udźwignąć cały serial sama. Bianca nie jest klasyczną bohaterką w stylu „dzielna agentka kontra zło”. To osoba, która również ma w sobie ciemność i serial świetnie to pokazuje.
Jej moralność jest elastyczna. Jej decyzje bywają brutalne. Jej determinacja bywa przerażająca. A mimo to trudno od niej oderwać wzrok. To jedna z tych bohaterek, które nie proszą o sympatię widza - po prostu idą przed siebie, nawet jeśli oznacza to przekroczenie granicy. Między nią a Szakalem rodzi się napięcie, które przypomina pojedynek dwóch drapieżników.
Kto stoi za serialem „Dzień Szakala”?

Za scenariusz i adaptację odpowiada Ronan Bennett, twórca uznanego przez krytyków serialu „Top Boy”. To ważna informacja, bo w „Dniu Szakala” czuć rękę scenarzysty, który potrafi pisać brutalnie, realistycznie i bez tanich sztuczek.
Reżyserem jest Brian Kirk, znany z pracy przy takich hitach jak „Gra o tron”, „Luther” czy „Zakazane imperium”. I to widać w każdym odcinku: w tempie narracji, w sposobie budowania napięcia, w wizualnym chłodzie i elegancji, która przypomina najlepsze thrillery polityczne.
Dlaczego warto obejrzeć „Dzień Szakala”? To thriller idealny na binge watching

„Dzień Szakala” ma wszystko, czego oczekuje się od świetnego thrillera szpiegowskiego: pościgi, intrygi, polityczne tło, misternie planowane akcje i poczucie, że każda decyzja może kosztować życie. Każdy odcinek dostarcza solidnej dawki napięcia, ale serial nie idzie w tanią sensację. Jest elegancki, chłodny, momentami wręcz duszny w swoim klimacie - trochę jak najlepsze europejskie thrillery w stylu nordic noir, tylko w wersji bardziej politycznej i międzynarodowej.
Co ważne: to produkcja, która naprawdę trzyma poziom. Nie rozmywa się po kilku odcinkach i nie zamienia w telenowelę z tajemnicami. Tutaj stawka rośnie, a widz ma poczucie, że ogląda historię dopracowaną w detalach. Jeśli więc lubisz seriale takie jak „Homeland”, „Bodyguard” czy filmy w klimacie „Tożsamości Bourne’a”, jest duża szansa, że „Dzień Szakala” wciągnie cię bez reszty.
Serial dostępny jest tylko i wyłącznie na platformie SkyShowtime.

