Ten film podniósł mi ciśnienie, ale to nie thriller. Tak wyglądało najważniejsze 90 minut w historii amerykańskiej telewizji
Ten film przenosi nas do pewnej sobotniej nocy w 1975 roku. To właśnie wtedy pierwszy raz na żywo wyemitowano program SNL, który odmienił historię amerykańskiej telewizji.

Ten film musi obejrzeć każdy fan komedii, bo to właśnie tutaj zaczęła się historia jednego z najsłynniejszych programów rozrywkowych. Film „Saturday Night” odkrywa nieznane fakty z wieczoru poprzedzającego legendarną premierę SNL w 1975 rok. Chaos to najlepsze słowo, które oddaje charakter tego wieczoru. Film ogląda się jak dobry thriller, który nie daje odetchnąć. Zegar bezlitośnie odlicza minuty do startu programu, a telewizyjni bossowie liczą na gigantyczną klapę.
Kulisy powstania SNL według filmu "Saturday Night"
Film „Saturday Night” przenosi widzów do Nowego Jorku, dokładnie 11 października 1975 roku - dnia, który zmienił amerykańską telewizję. To wtedy, podczas jednego sobotniego wieczoru, miała miejsce premiera pierwszego odcinka programu „Saturday Night Live” (SNL) stacji NBC. Jason Reitman, reżyser filmu, ukazuje w czasie rzeczywistym 90 minut poprzedzające tę przełomową emisję, przedstawiając chaos, presję i dramatyczne napięcia za kulisami. Akcja filmu została skonstruowana tak, by oddać rytm i presję ostatnich minut przed emisją – każda z 90 minut filmu odpowiada realnemu upływowi czasu. Ten zabieg potęguje wrażenie uczestnictwa widza w wydarzeniach sprzed niemal pół wieku, oddając intensywność emocji i trudności, z jakimi mierzyli się twórcy SNL.
W centrum wydarzeń znajduje się Lorne Michaels, grany przez Gabriela LaBelle’a. Jako młody twórca, Michaels zmaga się z szeregiem kryzysów: spóźnione podpisanie kontraktu przez Johna Belushiego, konflikty między aktorami, a także naciski ze strony władz stacji NBC, reprezentowanych przez Dave’a Tebeta (Willem Dafoe). Film ukazuje także rozterki Garretta Morrisa (Lamorne Morris), jedynego czarnoskórego członka obsady, oraz niezadowolenie aktorek Gildy Radner (Ella Hunt), Jane Curtin (Kim Matula) i Laraine Newman (Emily Fairn), które czują się sprowadzone do roli „ozdobników”.
Reżyser Jason Reitman oddaje hołd komikom, którzy zmienili telewizję
Jason Reitman nie tylko reżyseruje, ale też współtworzy scenariusz filmu „Saturday Night” wraz z Gilem Kenanem. Bazując na serii wywiadów z żyjącymi członkami pierwszej obsady i ekipy SNL, twórcy odtwarzają w detalach atmosferę tej jednej, przełomowej nocy. „Saturday Night” ukazuje transformację telewizji – od ugrzecznionych programów typu variety, do bezkompromisowej, absurdalnej i szczerej formy, jaką stał się SNL.
Film może pochwalić się imponującą obsadą młodych talentów. Gabriel LaBelle wciela się w Lorne’a Michaelsa, Dylan O’Brien gra Dana Aykroyda, Cory Michael Smith portretuje Cheviego Chase’a, a Matt Wood odtwarza postać Johna Belushiego. Rachel Sennott gra scenarzystkę Rosie Schuster – żonę Michaelsa, a Cooper Hoffman wciela się w producenta NBC, Dicka Ebersola.
Saturday Night jako hołd i pożegnanie złotej ery telewizji
„Saturday Night” to nie tylko film biograficzny czy rekonstrukcja wydarzeń, ale także refleksja nad przemianami mediów. Film ukazuje ostatnie chwile wspólnego oglądania telewizji i narodziny indywidualnych, cyfrowych form przekazu.
Film przypomina również o roli ludzi pracujących za kamerami - techników, scenarzystów, kostiumografów – którzy wspólnie tworzyli nową jakość. To także wyraz sprzeciwu wobec dominacji sztucznej inteligencji w mediach.
Produkcja jest dostępna w streamingu, np. na platformie HBO Max.

