Reklama

Jennifer Lopez doskonale wie, jak odnaleźć się w komediach romantycznych. Widzowie pokochali ją w „Pokojówce na Manhattanie”, „Sposobie na teściową” czy „Wyjdź za mnie”, a Netflix właśnie szykuje kolejną produkcję, która może trafić do fanów lekkich, ale nieco bardziej pikantnych historii. Tym razem aktorka połączyła siły z Brettem Goldsteinem - gwiazdą „Ted Lasso” i „Terapii bez trzymanki”. Już sam duet tych nazwisk wystarczył, by wokół filmu zrobiło się głośno.

Elle newsletter
elle.pl

„Biurowy romans” nowy film z Jenifer Lopez trafi na Netflix

Biurowy romans
mat. prasowe

Nowa komedia romantyczna Netfliksa nosi tytuł „Biurowy romans” i zadebiutuje na platformie już na początku czerwca. Produkcja opowie o relacji, która zaczyna się tam, gdzie teoretycznie nie powinna - w biurze dużej firmy, między przełożoną a nowo zatrudnionym pracownikiem. Twórcy zapowiadają historię pełną napięcia, flirtu i chaosu, który pojawia się wtedy, gdy życie zawodowe zaczyna mieszać się z prywatnym.

Jennifer Lopez wciela się w Jackie Cruz - kobietę całkowicie oddaną pracy, która niespodziewanie wikła się w sekretni romans z Danielem Blanchflowerem, granym przez Bretta Goldsteina. Im dalej rozwija się ich relacja, tym trudniej bohaterom zachować zawodowy dystans i kontrolę nad sytuacją. Wszystko wskazuje na to, że Netflix chce tym razem odejść od grzecznych, przewidywalnych rom-comów i pójść w stronę bardziej dojrzałej, ironicznej komedii romantycznej.

Ekipa „Ted Lasso” twórcą komedii romantycznej

Biurowy romans
mat. prasowe

I właśnie tu pojawia się największy atut projektu. Brett Goldstein nie jest wyłącznie ekranowym partnerem Lopez, ale również współautorem scenariusza. Nad historią pracował razem z Joe Kellym, czyli współtwórcą „Ted Lasso”. Obaj odpowiadali wcześniej za jeden z najbardziej uwielbianych seriali ostatnich lat, który zdobył Emmy i fanów na całym świecie dzięki połączeniu humoru, emocji i świetnie napisanych dialogów. To właśnie dlatego wielu widzów liczy, że „Biurowy romans” będzie czymś więcej niż kolejną romantyczną premierą wrzuconą do katalogu Netfliksa.

Za kamerą stanął natomiast Ol Parker - reżyser, który dobrze zna klimat lekkich, stylowych produkcji. To on odpowiadał za „Mamma Mia! Here We Go Again”, „Bilet do raju” czy „Gry weselne”. Można więc spodziewać się filmu, który będzie balansował między romantycznym comfort movie a błyskotliwą komedią z dużą dawką ekranowej chemii.

W obsadzie znaleźli się również Betty Gilpin, Amy Sedaris, Tony Hale, Bradley Whitford oraz Edward James Olmos. Dla fanów Jennifer Lopez szczególnie ciekawy może być właśnie jego powrót - aktor ponownie spotka się z nią na ekranie po latach od kultowej „Seleny” z 1997 roku, w której grał jej ojca.

„Biurowy romans” kiedy na Netflix?

Biurowy romans
mat. prasowe

Pierwszy zwiastun już trafił do sieci i bardzo szybko zaczął krążyć w mediach społecznościowych. Widzowie zwracają uwagę przede wszystkim na zaskakująco dobrą chemię między Lopez a Goldsteinem oraz fakt, że film wydaje się znacznie bardziej bezczelny i dynamiczny niż typowe romantyczne produkcje platformy.

Netflix ewidentnie liczy na wakacyjny hit - taki, który widzowie będą oglądać „tylko dla relaksu”, a potem polecać znajomym. I trudno się dziwić. Połączenie Jennifer Lopez, twórców „Ted Lasso” i biurowego romansu brzmi jak gotowy przepis na binge-watchowe guilty pleasure tego lata.

Premiera 5 czerwca na Netflix.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...