Tego w historii Oscarów jeszcze nie było. Ten film pokonał „Titanica”, „La La Land” i „Władcę Pierścieni”
To moment, który zapisze się w historii Oscarów grubą czcionką. „Grzesznicy” („Sinners”) zdobyli aż 16 nominacji do Oscara, bijąc rekord należący do legendarnych tytułów, które przez lata wydawały się nie do przebicia. Hollywood ma nowego faworyta - i wszystko wskazuje na to, że w tym sezonie nagród może wydarzyć się naprawdę wszystko.

Oscary choć mogą wydawać się przebrzmiałą formą to wciąż są to najbardziej prestiżowe filmowe wyróżnienia na świecie. Nagrody te od dekad definiują popkulturę i wyznaczają kierunek dla całej branży. Przyznawane są przez Amerykańską Akademię Sztuki i Wiedzy Filmowej od końca lat 20. XX wieku, a sama gala co roku przyciąga uwagę nie tylko kinomanów, ale też tych, którzy zwykle omijają „sezon nagród” szerokim łukiem.
Nic dziwnego: to właśnie Oscary potrafią zmienić film w fenomen, dać twórcom status legend, a debiutantom - przepustkę do wielkiej kariery. I choć w historii Oscarów wiele już widzieliśmy, tegoroczne nominacje przebiły wszystko.
Do tej pory rekord należał do filmów takich jak „Titanic” (14 nominacji, 11 statuetek), „La La Land” (14 nominacji, 6 statuetek) i klasycznego „Wszystko o Ewie” (14 nominacji, 6 statuetek). „Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia” miał z kolei 13 nominacji i zdobył 4 statuetki. A teraz? „Grzesznicy” wjeżdżają na salony z wynikiem, który nie mieści się w głowie: 16 nominacji i nowy rekord, którego nikt się nie spodziewał.
Film „Grzesznicy” z rekordową liczbą nominacji do Oscara. Wcześniej rozwalił box office

Jeszcze zanim pojawiły się nominacje, „Grzesznicy” już byli na ustach wszystkich i to nie tylko wśród krytyków. Film Ryana Cooglera stał się ogromnym wydarzeniem kinowym: już w dniu premiery w kwietniu 2025 roku produkcja okazała się największym hitem kasowym w USA od kilkunastu lat.
Dla branży to był sygnał jasny jak neon: to nie jest tylko tytuł „pod Akademię”, ale film, który realnie porwał masową publiczność. Do tego dochodzi wynik box office liczony w setkach milionów dolarów, co w sezonie nagród zawsze działa jak paliwo rakietowe - bo Oscary lubią, kiedy film jest nie tylko ambitny, ale też społecznie ważny i głośny.
Co ciekawe, jeszcze przed nominacjami portal Variety typował, że „Sinners” mogą dobić do 15 nominacji i pobić rekord wszech czasów. Akademia poszła jednak krok dalej - i film przebił prognozy, wskakując na poziom 16 wyróżnień. Wśród nominacji znalazły się te najważniejsze: m.in. za najlepszy film, reżyserię, scenariusz i role aktorskie - czyli dokładnie to, co buduje oscarową legendę.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
„Grzesznicy” („Sinners”) - o czym jest film, który zachwycił Akademię?

To nie jest produkcja, którą da się opisać jednym gatunkiem. „Grzesznicy” są mieszanką horroru, dramatu społecznego i filmu muzycznego z bluesową duszą - a ta kombinacja działa zaskakująco dobrze.
Akcja przenosi nas na amerykańskie Południe lat 30. XX wieku. W cieniu Wielkiego Kryzysu bracia bliźniacy Smoke i Stack wracają z Chicago do rodzinnego miasteczka w Missisipi. Chcą otworzyć klub bluesowy w starym tartaku i dać swojej społeczności coś, czego wtedy brakowało najbardziej: odrobinę światła, muzyki i wolności.
Tyle że „Grzesznicy” nie są filmem o marzeniach. Są o cenie, jaką trzeba zapłacić, kiedy próbujesz wyrwać się światu, który cię nie chce i o tym, co dzieje się, gdy nocą do twoich drzwi zaczynają pukać goście, którzy „tylko przyszli pograć”, ale z każdą minutą robi się coraz bardziej jasne, że to nie jest zwykłe spotkanie. Kiedy do fabuły wchodzą społeczne napięcia, przemoc, rasizm i widmo Ku Klux Klanu, atmosfera staje się duszna jak ciężkie powietrze przed burzą. I nie ma już żadnej muzyki, która mogłaby to przykryć.
Obsada „Grzeszników” i reżyser

Jedną z największych sił filmu jest obsada i fakt, że reżyser Ryan Coogler zrobił z tego projektu prawdziwe filmowe wydarzenie. Najgłośniej mówi się o Michaelu B. Jordanie, który zagrał podwójną rolę bliźniaków Smoke’a i Stacka. To jego pierwsza nominacja do Oscara i zarazem symboliczne domknięcie pewnej drogi - bo jego pierwsza wielka rola filmowa była właśnie u Cooglera w „Fruitvale Station”.
Oprócz niego nominacje po raz pierwszy w karierze zdobyli także Wunmi Mosaku i Delroy Lindo, a cały film napędzają nazwiska dobrze znane fanom współczesnego kina. W obsadzie pojawiają się również m.in. Jack O’Connell oraz Hailee Steinfeld, która wnosi do tej historii emocjonalną dynamikę i energię, jakiej taki film potrzebował.
Nie można też pominąć twórców stojących za klimatem: Ruth E. Carter (kostiumy) i Ludwig Göransson (muzyka) to duet, który już wcześniej udowodnił, że potrafi robić „światy”, a nie tylko ilustracje do scen. Sam Coogler, znany z „Creeda” i „Czarnej Pantery”, w tym sezonie dostał swoje pierwsze indywidualne nominacje za reżyserię i scenariusz, co tylko potwierdza, że „Grzesznicy” to dla niego projekt przełomowy.
Gdzie oglądać „Grzeszników”? Film jest już dostępny w streamingu

Jeśli ominęliście „Grzeszników” w kinach (albo chcecie wrócić do tego klimatu jeszcze raz), dobra wiadomość jest taka, że film trafił już do streamingu. „Grzesznicy” („Sinners”) są dostępni na platformie HBO Max, dzięki czemu można nadrobić jeden z najgłośniejszych tytułów sezonu nagród bez wychodzenia z domu.
I być może właśnie teraz jest na to najlepszy moment - bo to jeden z tych filmów, które ogląda się inaczej, gdy już wiadomo, że Akademia uznała go za produkcję historyczną. 16 nominacji do Oscara to nie marketing. To sygnał, że „Grzesznicy” wchodzą do filmowej ligi rekordzistów i zostaną tam już na zawsze. A ktoś, może za 10 lat, 15 lat będzie porównywać ich z kolejnym rekordowym filmem, który zachwyci Hollywood.

