Reklama

Zazwyczaj unikam horrorów - po seansie boję się zejść do piwnicy po ogórki do obiadu, a jak wiadomo, obiad bez kiszonych ogórków to nie obiad w polskim domu. Jednak tym razem postanowiłam się skusić. Skoro Hugh Grant - mój ukochany amant z „Notting Hill” i „Cztery wesela i pogrzeb” - wziął udział w tym projekcie, pomyślałam, że nie może być aż tak strasznie. Cóż, napiszę wprost - cieszę się, że obejrzałam go w domu, bo po wyjściu z kina bałabym się własnego cienia... Ale nie z powodu strachu jaki wywołują zywkle horrory, a z psychopatycznej gry w jaką wciąga widza scenariusz tego filmu.

„Heretic” nie jest horrorem w stylu „Piły” czy słynnego „Rec.”. Tu nie ma strasznych klaunów wyskakujących zza rogu i hektolitrów krwi sączącej się na ekran. To znacznie bardziej skomplikowana, klaustrofobiczna i psychologiczna opowieść, w której Hugh Grant udowadnia, że czarny charakter pasuje do niego znacznie bardziej, niż romantyczny uwodziciel.

„Heretic” w końcu dostępny online. Horror czy thriller psychologiczny?

Heretic
mat. prasowe

Film zaczyna się jak rasowe coming-of-age: poznajemy dwie młode mormonki, siostrę Barnes (Sophie Thatcher) i siostrę Paxton (Chloe East), które wędrują od domu do domu, szerząc słowo Boże. Trafiają do domu pana Reeda (Grant), z pozoru miłego, starszego mężczyzny, który oferuje im gościnę i jagodowy deser. Szybko okazuje się jednak, że dziewczyny trafiły pod zły adres. Reed, z gracją amanta i błyskotliwością intelektualisty, zaczyna prowadzić z nimi grę intelektualną, podważając fundamenty ich wiary i logicznego myślenia.

To nie jest typowy horror. Beck i Woods stworzyli dzieło, które balansuje między napięciem, filozoficzną refleksją a klaustrofobicznym strachem. Pan Reed odsłania przed dziewczynami swoje obsesyjne teorie o religii, wplatając w nie odwołania do Spider-Mana, Monopoly czy Jar Jar Binksa, a widz powoli zaczyna czuć, że sam znalazł się w pułapce intelektualnej gry.

Hugh Grant - czarny charakter jakiego nie znacie

Heretic
mat. prasowe

Hugh Grant w „Heretic” jest absolutnie fascynujący. Jego postać początkowo wydaje się uroczym, niegroźnym gospodarzem, lecz z czasem ukazuje twarz misjonarza własnego, niepokojącego porządku. To rola, która może oznaczać nowy rozdział w jego karierze - po latach komedii romantycznych, starych amantów i kilku kinowych wpadkach, wreszcie pokazuje, że czarny charakter to jest coś w czym czuje się jak ryba w wodzie.

Sophie Thatcher („Yellowjackets”) i Chloe East („Pokolenie”) świetnie mu sekundują - nie pozwalają Grantowi zdominować ekranu, a jednocześnie nie ustępują w dynamice gry psychologicznej.

Fenomen „Heretic”. Gdzie obejrzeć najnowszy film z Hugh Grantem?

Heretic
mat. prasowe

„Heretic” działa na kilku poziomach jednocześnie: jest thrillerem, studium psychologicznym i przemyślaną opowieścią o wierze, racjonalności i moralnych wyborach. Zmusza widza do refleksji, zmieniając klasyczne wyobrażenia o kinie grozy. To film, który zapada w pamięć, choć finał może nie każdemu przypaść do gustu - jest mniej dopracowany niż wcześniejsze akty, ale nie odbiera to całościowego wrażenia mocy i niepokoju.

Film miał premierę kinową w 2024 roku i szybko stał się jednym z tych tytułów, o których mówiło się więcej, niż można by się spodziewać po „zwykłym horrorze”. Teraz „Heretic” jest już dostępny w ramach abonamentu Canal+ online - idealnie na seans, po którym idąc do kuchni po herbatę i tak sprawdzicie, czy drzwi są na pewno zamknięte.

Reklama
Reklama
Reklama