Reklama

Komedie romantyczne mają w sobie coś magicznego - potrafią jednocześnie rozśmieszyć i rozpuścić serce, przypomnieć o pierwszych motylkach w brzuchu, a czasem wzruszyć łzą, której nie spodziewaliśmy się wypuścić. Poprzedni rok okazał się wyjątkowo udanym dla miłośników rom-comów. Po eleganckich „Materialistach” i przebojowych „Skomplikowanych”, Hollywood dorzuciło do puli film, który czerpie pełnymi garściami z klasyki gatunku lat 90. i 2000. „Wieczność” (wcześniej „Eternity: Wybieram ciebie”) nie jest jedynie lekką rozrywką - to opowieść o miłości w różnych odcieniach, która wzrusza, bawi i zmusza do refleksji.

„Wieczność” - o czym jest film, który stał się nr. 1 na Apple TV?

Wieczność
mat. prasowe

Film zaczyna się w momencie, gdy główni bohaterowie - Joan (Elizabeth Olsen) i Larry (Miles Teller) - umierają. Joan staje przed dylematem nie do pozazdroszczenia: wybierać pierwszą, krótką, intensywną miłość, czy męża, z którym przeżyła całe życie? Twórcy wykorzystują konwencję komedii romantycznej, by pokazać, że nawet w abstrakcyjnych okolicznościach serce i wspomnienia potrafią prowadzić do trudnych decyzji.

Scenariusz, napisany przez Davida Freyne’a i Patricka Cunnane, wciąga w świat, w którym czas przestaje mieć znaczenie, a każdy wybór może zaważyć na wieczności. Początkowo absurdalny koncept zamienia się w opowieść pełną ciepła, humoru i prawdziwych emocji, które trudno przejść obojętnie.

Trójkąt miłosny, który rozrywa serce

Wieczność
mat. prasowe

Na pierwszy plan wysuwa się klasyczny trójkąt miłosny - Joan musi zdecydować, czy jej serce należy do męża Larry’ego, z którym spędziła 65 lat, czy do Luke’a (Callum Turner), pierwszej, idealnej miłości, utraconej zbyt wcześnie. Każde z uczuć jest prawdziwe, każde równie ważne, a decyzja - dramatycznie trudna. W tym delikatnym balansie między wspomnieniami a teraźniejszością film wyciska łzy, bawi i zachwyca subtelnymi emocjami.

Da’Vine Joy Randolph w roli Anny, przewodniczki w zaświatach, wnosi lekkość i humor. Jej chemia z główną parą bohaterów dodaje historii niepowtarzalnego uroku i sprawia, że widz nie tylko śledzi wybór Joan, ale też autentycznie przeżywa go razem z nią.

Dlaczego warto obejrzeć „Wieczność”?

Wieczność
mat. prasowe

Film łączy klasyczne schematy rom-comu z odważnym pomysłem na nietypową narrację. Choć zaświaty i koncepcja „wieczności do wyboru” są fantastyczne, to właśnie emocje bohaterów - autentyczne, dojrzałe i pełne ciepła - sprawiają, że historia działa na widza. Chemia między Olsen, Tellerem i Turnerem jest namacalna, a finałowy wybór, choć przewidywalny, daje ogromną satysfakcję.

„Wieczność” to idealny film na wieczór we dwoje - lekki, wzruszający i romantyczny, który potrafi poruszyć nawet najbardziej odporne serca. Fani komedii romantycznych powinni sięgnąć po tę propozycję, zwłaszcza że Apple TV umieszcza ją w rankingu najwyżej ocenianych produkcji. Ten film przypomni wam, że miłość nie zna czasu, a wybory serca bywają trudniejsze niż ktokolwiek by przypuszczał - nawet po śmierci.

Reklama
Reklama
Reklama