Reklama

W 2018 roku, kiedy Rami Malek po raz pierwszy pojawił się na ekranie jako Freddie Mercury, było jasne, że nie oglądamy kolejnej filmowej biografii, lecz narodziny kinowego fenomenu. „Bohemian Rhapsody” szybko przestał być tylko opowieścią o zespole Queen — stał się globalnym wydarzeniem, które poruszyło fanów muzyki, przyciągnęło do kin miliony widzów i na nowo rozpaliło legendę Freddiego. Oscary, Złote Globy i rekordowe wyniki box office przyszły później, ale wszystko zaczęło się od jednej roli, która na zawsze zmieniła karierę Maleka.

"Moja mama trzy razy była na nim w kinie"

Nic dziwnego, że film bił rekordy w box office, skoro widzom nie wystarczał jeden seans:

"Moja mama była w kinie na „Bohemian Rhapsody” trzy razy. I nie, to nie był błąd w systemie rezerwacji ani akcja promocyjna „trzeci seans gratis”. Po każdym seansie wracała z tym samym entuzjazmem i nową ciekawostką, jakby właśnie odkryła Queen od nowa. Dziś, gdy tylko trafiam na „Bohemian Rhapsody” w streamingu, przypomina mi się moja rozanielona mama po wyjściu z kina" - wspomina nasza redaktorka.

"Bohemian Rhapsody" osiągnął gigantyczny sukces finansowy. Film zarobił globalnie ponad 910 mln dolarów, co czyni go najbardziej dochodową muzyczną biografią w historii kina.

Rami Malek w oscarowej roli

Film "Bohemian Rhapsody" ukazuje drogę Freddiego Mercury'ego i zespołu Queen od początków kariery do występu na koncercie Live Aid w 1985 roku. Produkcja pokazuje powstanie grupy, tworzenie takich hitów jak "Bohemian Rhapsody" czy "We Are the Champions" i skupia się na relacjach wewnątrz zespołu oraz osobistych zmaganiach Mercury’ego.

Rami Malek, wcielający się w rolę Freddiego Mercury'ego w filmie "Bohemian Rhapsody", został uhonorowany Oscarem dla najlepszego aktora pierwszoplanowego oraz Złotym Globem w kategorii najlepszy aktor w filmie dramatycznym. Aktor zyskał uznanie krytyków i widzów na całym świecie, odtwarzając charyzmatycznego lidera Queen z niesamowitą precyzją i oddaniem.

Na ekranie widzowie mogą usłyszeć kultowe utwory Queen w wykonaniu opartym na nagraniach Mercury’ego oraz wokalisty Marca Martela. Film kończy się widowiskową rekonstrukcją występu na Live Aid, uznawanego za jedno z najważniejszych wydarzeń w historii muzyki rockowej. Produkcja, pomimo pewnych kontrowersji i zarzutów o "familijność" filmu, zdobyła uznanie zarówno wśród fanów.

Reklama
Reklama
Reklama