Reklama

Szukasz serialu, który pomoże ukoić melancholię pierwszych dni stycznia? Odpowiedź być może kryje się po stronie Ameryki Południowej. Polscy widzowie już jakiś czas temu obrali kurs na argentyńskie seriale, które zajmują dziś ważne miejsce wśród najchętniej oglądanych produkcji na Netflixie. W ostatnich miesiącach do platformy streamingowej z powodzeniem trafiło kilka tytułów, m.in. „Ubłocone” oraz „Zazdrosna”.

Nowa perełka pojawiła się 1 stycznia - „Czas much”. Przyglądamy się bliżej tej fabularnej produkcji autorstwa Any Katz i Benjamína Naishtata.

Nowy argentyński serial podbija Netflix. O czym opowiada fabuła „Czas much”?

"Czas much"
mat. prasowe

Fabuła prowadzi nas do spotkania z dwiema kobietami - Inés i La Mancą - które zaprzyjaźniły się podczas pobytu za kratami. Dziś, już na wolności, próbują wspólnie odbudować swoje życie, zakładając firmę sprzątającą. Nową codzienność naznaczają problemy zdrowotne Manki, które sprawiają, że byłe więźniarki przyjmują niemal każde zlecenie, jakie się pojawi.

Szczególne zlecenie od jednej z klientek grozi jednak ponownym wciągnięciem ich w sidła dawnych demonów.

Powieści, które stoją za serialem

Za tą fabularną produkcją kryje się telewizyjna adaptacja dwóch powieści Claudii Piñeiro. Wątki książek „Tuya” oraz „El tiempo de las moscas”, opublikowanych odpowiednio w 2005 i 2022 roku, przeplatają się ze sobą. To nie pierwszy raz, gdy twórczość tej pisarki trafia z kart książek na streamingowy ekran. Już w 2023 roku światło dzienne ujrzały „Czwartkowe wdowy”, oparte na jej powieści pod tym samym tytułem. Dostępna na Netflix, składająca się z sześciu odcinków trwających około trzydziestu minut miniseria idealnie nadaje się do binge-watchingu.

Trzymającą w napięciu intrygę niosą na swoich barkach dwie ważne postacie argentyńskiej sceny aktorskiej: Carla Peterson i Nancy Dupláa.

Tekst ukazał się w oryginale na ELLE.fr

Reklama
Reklama
Reklama