Reklama

Nordic noir od dawna jest w Polsce gatunkiem kultowym. „Most nad Sundem”, „Forbrydelsen”, „Kasztanowy ludzik”, „The Killing” czy „W pułapce” ustawiły poprzeczkę tak wysoko, że kolejne produkcje rzadko są w stanie ją przeskoczyć. Skandynawowie perfekcyjnie opanowali sztukę budowania napięcia: chłodny klimat, duszna atmosfera, bohaterowie z pęknięciami i historie, które rozwijają się powoli, ale bezlitośnie.

Dlatego tym większym zaskoczeniem jest fakt, że tak intensywny serial z 2019 roku jak „Sanktuarium zła” niemal przemknął pod radarami. Agnieszka Grochowska gra tu rolę, której nie da się zapomnieć.

Zapomniany skandynawski serial z CANAL+ wciąga jak najlepszy thriller

"Sanktuarium zła"
mat. prasowe

Akcja ośmioodcinkowego thrillera psychologicznego rozgrywa się w surowej, odizolowanej scenerii włoskich Alp. Poznajemy bliźniaczki - Siri i Helenę - rozdzielone w dzieciństwie, od lat uwikłane w trudną, pełną napięć relację. Gdy Siri zaprasza Helenę do luksusowego sanatorium, ta niechętnie się zgadza, traktując wyjazd jak niewinne wakacje.

Wymarzona sielanka jednak szybko pęka. Siri znika bez śladu, a Helena zostaje wzięta za swoją siostrę. Zamknięta w ośrodku, gdzie nic nie jest tym, czym się wydaje, odkrywa, że za fasadą terapii kryją się mrożące krew w żyłach eksperymenty na pacjentach psychiatrycznych. Najgorsze jest jednak to, że wszyscy wokół zaczynają ją przekonywać, że naprawdę jest kimś innym - i ona sama zaczyna w to wierzyć.

Agnieszka Grochowska w mrocznym skandynawskim serialu od CANAL+

"Sanktuarium zła"
mat. prasowe

W podwójną rolę bliźniaczek wciela się znakomita Josefin Asplund („Wikingowie”), ale to Agnieszka Grochowska jako doktor Zofia Kowalska przyciąga szczególną uwagę. Jej bohaterka balansuje na cienkiej granicy między empatią a chłodnym profesjonalizmem, wnosząc do serialu niepokojącą, magnetyczną energię.

Na ekranie partneruje jej Matthew Modine - ikona kina („Full Metal Jacket”, „Ptasiek”, „Stranger Things”), którego obecność dodaje produkcji międzynarodowego ciężaru. Samą pracę nad serialem Grochowska w wywiadach określała jako intensywne, niemal restartujące doświadczenie aktorskie - realizowane po angielsku, w ekstremalnych warunkach, w Alpach i Rzymie.

Gdzie obejrzeć „Sanktuarium zła” i dlaczego warto je nadrobić

"Sanktuarium zła"
mat. prasowe

Serial zadebiutował w 2019 roku na antenie CANAL+ i do dziś pozostaje jedną z najbardziej niedocenionych skandynawskich produkcji ostatnich lat. To thriller psychologiczny, który nie straszy tanimi chwytami, tylko powoli podkopuje poczucie bezpieczeństwa widza.

Jeśli macie przesyt schematycznych kryminałów i szukacie czegoś mrocznego, inteligentnego i nieoczywistego, a skandynawskie seriale z Netflixa macie już dawno przerobione to „Sanktuarium zła” to idealny wybór. Zwłaszcza że oglądanie Agnieszki Grochowskiej w takiej roli to czysta przyjemność.

Reklama
Reklama
Reklama