Syn Audrey Hepburn przerwał milczenie. W nowej książce ujawnia poruszające wspomnienia o matce. „Nigdy tak naprawdę nie odeszła”.
Audrey Hepburn - ikona kina lat 50. i 60., znana z filmów „Rzymskie wakacje”, „My Fair Lady” i „Śniadanie u Tiffany’ego”, a także ze swojego ponadczasowego stylu i działalności na rzecz UNICEF - zmarła w 1993 roku w wieku 63 lat z powodu choroby nowotworowej. Dziś pamięć o niej wraca za sprawą nowej biografii „Intimate Audrey”, w której jej syn Sean Hepburn Ferrer dzieli się osobistymi wspomnieniami o matce.

- Lynn Teggeler
W tym artykule:
- Syn Audrey Hepburn wraca wspomnieniami do ostatnich tygodni życia matki w nowej książce
- Fenomen Audrey Hepburn
- „Legenda”
Syn Audrey Hepburn wraca wspomnieniami do ostatnich tygodni życia matki w nowej książce
Sean Hepburn Ferrer właśnie wydał biografię „Intimate Audrey”, o której wcześniej opowiadał już w rozmowie z „Town & Country”. W opublikowanym fragmencie Sean wspomina między innymi ostatnie tygodnie życia swojej matki po usłyszeniu diagnozy. Jak pisze: „Myślę, że nikt z nas do końca nie zdawał sobie sprawy z tego, jak bardzo poruszyła świat, dopóki nie zachorowała. W ostatnich tygodniach jej życia dostawaliśmy tyle listów, że listonosz z naszej miejscowości, który zwykle rozwoził pocztę na motorowerze, musiał pożyczyć ciężarówkę, by przewieźć stosy kartek i prezentów od ludzi z całego świata, którzy mieli nadzieję, że wyzdrowieje”.
Przyjaciele i zupełnie obcy ludzie kontaktowali się z nami, polecając terapie i lekarzy, wierząc, że uda jej się pokonać chorobę i zostać z nami. Że jeszcze przez długi czas będzie rozświetlać naszą drogę. Ich troska i współczucie głęboko ją poruszyły – nas zresztą również.
Fenomen Audrey Hepburn
Sean wspomina również moment, w którym skala wpływu Audrey Hepburn stała się dla rodziny naprawdę namacalna. „To, jak wielkie miała znaczenie dla innych, uświadomiliśmy sobie dopiero wtedy, gdy nieśliśmy jej trumnę z kościoła na miejsce pochówku i z niedowierzaniem patrzyliśmy na ludzi zgromadzonych wzdłuż drogi i stojących w milczeniu pośród winnic. Wielu z nich otwarcie płakało i pochylało głowy z szacunku. To był niezwykły widok” – wspomina.
Jak dodaje: „W dniach i tygodniach po pogrzebie widziałem ten sam smutek na twarzach ludzi, którzy podchodzili do mnie po cichu, by złożyć kondolencje. Słyszałem ich stratę w drżeniu głosu i widziałem pustkę w ich oczach”.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
„Legenda”
Pisząc o swojej matce, Sean Hepburn Ferrer nie ukrywa emocji. „Ona nigdy tak naprawdę nie odeszła i to daje mi ogromne ukojenie. Jest mitem. Jest legendą. Jest dowodem na to, że dobro istnieje. Jest przykładem dla nas wszystkich, a przede wszystkim - jest moją mamą. To, że wciąż widzę ją wszędzie, przypomina mi, że choć fizycznie jej już nie ma, nadal żyje w naszych sercach i myślach. Jest światłem na końcu tunelu”.

