Reklama

W tym artykule:

  1. Syn Audrey Hepburn wraca wspomnieniami do ostatnich tygodni życia matki w nowej książce
  2. Fenomen Audrey Hepburn
  3. „Legenda”

Syn Audrey Hepburn wraca wspomnieniami do ostatnich tygodni życia matki w nowej książce

Sean Hepburn Ferrer właśnie wydał biografię „Intimate Audrey”, o której wcześniej opowiadał już w rozmowie z „Town & Country”. W opublikowanym fragmencie Sean wspomina między innymi ostatnie tygodnie życia swojej matki po usłyszeniu diagnozy. Jak pisze: „Myślę, że nikt z nas do końca nie zdawał sobie sprawy z tego, jak bardzo poruszyła świat, dopóki nie zachorowała. W ostatnich tygodniach jej życia dostawaliśmy tyle listów, że listonosz z naszej miejscowości, który zwykle rozwoził pocztę na motorowerze, musiał pożyczyć ciężarówkę, by przewieźć stosy kartek i prezentów od ludzi z całego świata, którzy mieli nadzieję, że wyzdrowieje”.

Przyjaciele i zupełnie obcy ludzie kontaktowali się z nami, polecając terapie i lekarzy, wierząc, że uda jej się pokonać chorobę i zostać z nami. Że jeszcze przez długi czas będzie rozświetlać naszą drogę. Ich troska i współczucie głęboko ją poruszyły – nas zresztą również.

Fenomen Audrey Hepburn

Sean wspomina również moment, w którym skala wpływu Audrey Hepburn stała się dla rodziny naprawdę namacalna. „To, jak wielkie miała znaczenie dla innych, uświadomiliśmy sobie dopiero wtedy, gdy nieśliśmy jej trumnę z kościoła na miejsce pochówku i z niedowierzaniem patrzyliśmy na ludzi zgromadzonych wzdłuż drogi i stojących w milczeniu pośród winnic. Wielu z nich otwarcie płakało i pochylało głowy z szacunku. To był niezwykły widok” – wspomina.

Jak dodaje: „W dniach i tygodniach po pogrzebie widziałem ten sam smutek na twarzach ludzi, którzy podchodzili do mnie po cichu, by złożyć kondolencje. Słyszałem ich stratę w drżeniu głosu i widziałem pustkę w ich oczach”.

„Legenda”

Pisząc o swojej matce, Sean Hepburn Ferrer nie ukrywa emocji. „Ona nigdy tak naprawdę nie odeszła i to daje mi ogromne ukojenie. Jest mitem. Jest legendą. Jest dowodem na to, że dobro istnieje. Jest przykładem dla nas wszystkich, a przede wszystkim - jest moją mamą. To, że wciąż widzę ją wszędzie, przypomina mi, że choć fizycznie jej już nie ma, nadal żyje w naszych sercach i myślach. Jest światłem na końcu tunelu”.

Artykuł oryginalnie pojawił się na ELLE.com/nl

Reklama
Reklama
Reklama