Stephen King był zachwycony. Ten "found footage horror" już wkrótce trafi na Netfliksa i zelektryzuje fanów grozy
Lubię się bać podczas seansu, ale jeszcze bardziej cenię momenty, gdy horror zaskakuje pomysłem. „Późna noc z diabłem” robi właśnie to – bawi się konwencją, klimatem retro i telewizyjną estetyką, tworząc film, który straszy nie tylko historią, ale też swoją formą.

Niektóre horrory straszą potworami, inne atmosferą. „Późna noc z diabłem” („Late Night with the Devil”) robi jedno i drugie – i robi to w sposób, który trudno pomylić z jakimkolwiek innym filmem ostatnich lat. Niskobudżetowa produkcja braci Cairnes niespodziewanie stała się jednym z najbardziej komentowanych horrorów ostatniego czasu. W Polsce film dotąd funkcjonował głównie w obiegu festiwalowym i VOD, ale już 15 marca trafi na Netfliksa, gdzie ma szansę zdobyć zupełnie nową publiczność.
Talk-show, który zamienia się w koszmar
Akcja filmu przenosi widzów do Halloween 1977 roku. W studiu telewizyjnym trwa specjalne, transmitowane na żywo wydanie popularnego talk-show „Night Owls”. Prowadzący program Jack Delroy (David Dastmalchian) znajduje się w trudnym momencie swojej kariery – oglądalność spada, a presja stacji rośnie. By przyciągnąć widzów, Delroy decyduje się na odważny krok i zaprasza do studia ekspertów od zjawisk paranormalnych, okultyzmu i parapsychologii. Kulminacją programu ma być rozmowa z dziewczynką, która – jak twierdzą jej opiekunowie – jest opętana. To, co zaczyna się jak sensacyjny telewizyjny eksperyment, szybko zamienia się w niepokojące widowisko, nad którym nikt nie jest w stanie zapanować. A wszystko dzieje się na oczach milionów widzów.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Horror w estetyce lat 70.
Jednym z największych atutów filmu jest jego forma. „Późna noc z diabłem” została zrealizowana w konwencji found footage, dzięki czemu widzowie oglądają rzekomo odzyskany zapis kontrowersyjnego odcinka talk-show z lat 70., uzupełniony o materiały zza kulis. Stylizowana scenografia, analogowa estetyka obrazu i charakterystyczna dynamika telewizji tamtych lat sprawiają, że film momentami przypomina autentyczne archiwalne nagranie. Dzięki temu napięcie narasta niemal niezauważalnie, a widz zaczyna mieć wrażenie, że ogląda coś, co nigdy nie powinno zostać pokazane publicznie. W centrum wydarzeń znajduje się Jack Delroy – prowadzący, który z każdym kolejnym segmentem programu coraz bardziej traci kontrolę nad sytuacją.
Zachwyt krytyków i… Stephena Kinga
Film miał premierę na festiwalu SXSW w marcu 2023 roku, gdzie szybko stał się jednym z najbardziej dyskutowanych tytułów wydarzenia. Krytycy docenili przede wszystkim jego oryginalną formę i umiejętność budowania napięcia. Na Rotten Tomatoes produkcja zdobyła aż 97% pozytywnych recenzji krytyków na ponad dwieście opinii, a wśród widzów wynik ten wynosi około 82%. Do grona fanów filmu dołączył także Stephen King, który napisał w mediach społecznościowych: „To jest absolutnie genialne. Nie mogłem oderwać oczu”. Taka rekomendacja w świecie horroru działa jak najlepsza możliwa reklama.

Czy to nowy klasyk horroru?
W ostatnich latach kino grozy coraz częściej eksperymentuje z formą, ale rzadko robi to tak skutecznie jak film braci Cairnes. „Późna noc z diabłem” łączy retro estetykę lat 70., konwencję telewizyjnego show i narastający, niemal dokumentalny niepokój. To horror, który nie opiera się wyłącznie na jump scare’ach. Zamiast tego stopniowo wciąga widza w sytuację, która z każdą minutą staje się coraz bardziej niepokojąca. Jeśli wierzyć zachwytom krytyków i rekomendacji Stephena Kinga, mamy do czynienia z jednym z najbardziej oryginalnych horrorów ostatnich lat – i filmem, który ma wszystkie cechy przyszłego klasyka gatunku.
Już 15 marca produkcja trafi jednak na Netfliksa, co prawdopodobnie znacząco zwiększy jej popularność w Polsce i sprawi, że horror braci Cairnes dotrze do znacznie szerszej publiczności.

