Reklama

Kino katastroficzne nauczyło nas, że apokalipsa przychodzi z hukiem: meteoryty, trzęsienia ziemi, tsunami. Tymczasem każdy z nas ma czasem swój własny koniec świata - rozpad związku, zdradę, stratę zaufania, moment, w którym nagle nie wiemy już, co powiedzieć drugiej osobie. I właśnie w tym punkcie zaczyna się ta historia. Globalna zagłada jest tu tylko tłem. Najważniejsze trzęsienie ziemi rozgrywa się wewnątrz pozornie idealnie ułożonej rodziny.

„Greenland” - katastroficzny film na Amazon Prime Video o prawdziwej zagładzie

Pierwszym objawem nadciągającej katastrofy w filmie „Greenland” nie jest więc kometa, ale chłód po powrocie męża do domu. John i Allison Garrity nie potrafią już być razem w jednym pokoju, choć formalnie wciąż są rodziną. I wtedy do gry wkracza los - pod postacią nauczyciela kryjącego się za niewinnym imieniem Clarke.

Twórcy filmu, Ric Roman Waugh i Gerard Butler (duet znany ze „Świata w ogniu”), nie bawią się w długie wprowadzenia. Clarke to kometa, która miała tylko przelecieć obok Ziemi, ale zamiast tego postanawia w nią uderzyć. Świat przez chwilę żyje w błogiej nieświadomości końca - chyba że dostaniesz rządowy alert i zostaniesz jednym z „wybrańców”, którym przysługuje ewakuacja.

I właśnie wtedy zaczyna się prawdziwa walka - nie z kosmosem, ale z ludźmi. Film szybko zamienia się w opowieść o przetrwaniu za wszelką cenę, w której kibicujemy jednej rodzinie, nawet gdy ich decyzje są moralnie wątpliwe. Gdy bohaterowie zachowują się egoistycznie - to dramat. Gdy robią to inni - stają się czarnymi charakterami. Ta nierównowaga jest jednym z najbardziej charakterystycznych (i kontrowersyjnych) elementów filmu dostępnego w katalogu Amazon Prime Video.

Choć opinie krytyków nie są zbyt łaskawe, to film zdobył 6,0 na Filmweb

948693_2.1

Osoby wychowane na widowiskach Rolanda Emmericha mogą poczuć się rozczarowane. Efekty specjalne są tu oszczędne, a jeśli widzieliście zwiastun, to - niestety - widzieliście już niemal wszystko. Zamiast spektakularnej zagłady dostajemy festiwal napiętych twarzy, nerwowych decyzji i ciągłych komplikacji, za które często odpowiada syn bohaterów.

To bardziej dramat rodzinny z katastrofą w tle niż pełnoprawne kino apokaliptyczne. Film balansuje gdzieś pomiędzy „Pojutrze” a „Nocą oczyszczenia”, stawiając na chaos, panikę i moralne uproszczenia. I choć fabularnie bywa przestarzały, a logika często ustępuje miejsca emocjom, trudno odmówić mu jednego: potrafi trzymać w napięciu.

Może właśnie dlatego - mimo licznych wad - dla wielu widzów film ten okazał się wciągającą rozrywką: „Dramat rodziny, który trzyma w napięciu od początku do końca”, „Od samego początku jest pełen akcji, dobre, miejscami robiące mega wrażenie efekty specjalne. Warto oglądnąć”, „Kino katastroficzne z rodzinnego punktu widzenia. W zasadzie dramat z katastrofą w tle. Ale zagłada pokazana na poważnie” - komentują. Zwłaszcza dziś, gdy nie zawsze oczekujemy od kina perfekcji, a raczej emocjonalnego rollercoastera na jeden wieczór.

To jeszcze nie koniec historii. Do polskich kin wchodzi „Greenland 2”

To jednak nie koniec historii. Po pierwszej części twórcy postanowili podnieść poprzeczkę i nakręcili drugą część. „Greenland 2” zapowiadany jest jako jedno z największych widowisk katastroficznych ostatnich lat. Nowy zwiastun obiecuje więcej rozmachu, więcej emocji i znacznie większą skalę zniszczeń - to produkcja skrojona zdecydowanie pod wielki ekran.

Druga odsłona idzie kilka kroków dalej niż jej pierwowzór. Monumentalne ujęcia miast na krawędzi zagłady, realistycznie oddane kataklizmy i sceny masowej ewakuacji tworzą obraz świata w całkowitym rozpadzie. Efekty CGI mają tu nie tylko zachwycać, ale potęgować poczucie realnego zagrożenia.

Akcja rozgrywa się po katastrofie, która niemal zniszczyła planetę. John Garrity wraz z rodziną opuszcza bezpieczny bunkier na Grenlandii i wyrusza przez zrujnowaną Europę w poszukiwaniu miejsca, gdzie wciąż da się żyć. Droga prowadzi przez wyludnione miasta i skażone tereny, a największym zagrożeniem - jak zwykle - okazują się inni ocaleni.

Za reżyserię ponownie odpowiada Ric Roman Waugh, a na ekran wracają Gerard Butler i Morena Baccarin. W obsadzie pojawia się także Amber Rose Revah. Kinowa premiera zaplanowana jest na 16 stycznia 2026 roku. I jedno jest pewne: ta apokalipsa znów zacznie się w rodzinie - i znów pokaże, że czasem łatwiej przetrwać koniec świata niż własny kryzys.

Reklama
Reklama
Reklama