Po 7 latach bycia offline wrócił na Netflix i od razu wpadł do topki. Serial odrzucony przez Hallmarka was poruszy
Miał nigdy nie trafić na ekran, przepadł między platformami i wrócił po 7 latach. „Splot” - kameralny dramat o stracie i nowych początkach właśnie podbija Netflixa w Polsce.

Są takie historie, które niemal nie dochodzą do skutku - i może właśnie dlatego, kiedy w końcu trafiają na ekran, ogląda się je z jeszcze większą uważnością. „Splot” to jeden z tych seriali. Przez lata krążył między platformami, zmieniał formę, niemal zniknął z radarów. Dziś wraca tam, gdzie wszystko się zaczęło - na Netflixa - i od razu trafia do TOP 3 najchętniej oglądanych tytułów w Polsce.
Za projektem stoi Michele Giannusa, która sprzedała pomysł już w 2018 roku. Najpierw zainteresował się nim Netflix, później - przez pandemię i zmiany w strategii platformy - serial wypadł z rozwoju. Na chwilę trafił do Hallmark, ale tam również nie znalazł swojego miejsca. Dopiero po siedmiu latach wraca do punktu wyjścia - i wygląda na to, że w końcu trafił na właściwy moment.
„Splot” („Ripple”) - o czym jest ten serial?

To ośmioodcinkowy dramat obyczajowy o czworgu nowojorczyków, których losy przecinają się po doświadczeniu straty. Walter jest wdowcem, Kris byłą szefową wytwórni muzycznej, Nate mierzy się z chorobą, a Aria próbuje odnaleźć siebie jako artystka. Ich historie łączy subtelny, niemal symboliczny element - błękitny kamień, który pojawia się w najmniej oczywistych momentach i spaja ich losy.
To nie jest serial, który buduje napięcie zwrotami akcji. Tu wszystko dzieje się ciszej - w spojrzeniach, rozmowach, decyzjach, które zmieniają więcej, niż się wydaje. Nic dziwnego, że widzowie porównują go do „This Is Us” (pol. „Tacy jesteśmy”) - dla jednych to komplement, dla innych znak, że tempo może być wymagające. Ale właśnie w tym tkwi jego siła.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Serial, który stawia na emocje (i zostaje w głowie na dłużej)

Pierwsze opinie widzów pokazują, że „Splot” trafia dokładnie tam, gdzie powinien - w emocje. Jedna z recenzentek napisała, że „to historia pełna ciepła, pokazująca, jak ludzie odnajdują się po przełomowych momentach życia”.
Oceny tylko to potwierdzają: 7,5/10 na IMDb i 80% pozytywnych opinii na Rotten Tomatoes. To wynik, który przy spokojnym, kameralnym serialu robi wrażenie - szczególnie dziś, w czasach produkcji nastawionych na szybkie tempo i efekt.
Czy „Splot” stanie się nową perełką z odzysku Netflixa?

Droga tego serialu mogłaby być osobną historią. I może właśnie dlatego tak dobrze wpisuje się w klimat produkcji, które nie są oczywiste od pierwszego odcinka, ale zostają z widzem na dłużej.
Jeśli szukasz czegoś w stylu „binge watching”, ale bardziej emocjonalnego niż spektakularnego - to może być właśnie ten tytuł. Taki, przy którym łapiesz się na tym, że po seansie jeszcze długo o nim myślisz. A czy doczeka się kolejnych sezonów? Twórczyni już teraz przyznaje, że zna zakończenie… piątego.

