On wierzy, że przynosi pecha kobietom. Ta włoska komedia romantyczna obnaża całą prawdę o związkach
Włoskie słońce, neurotyczny romantyk i kobieta, która nie wierzy w pecha. „Trzymaj się ode mnie z daleka” to komedia, która zaczyna się lekko, a kończy zaskakująco dojrzale - jako opowieść o strachu przed bliskością. Idealna na wieczór z Netflixem.

Są takie filmy, które pod płaszczykiem romantycznej komedii przemycają coś więcej niż flirt i happy end. Trzymaj się ode mnie z daleka to właśnie ten przypadek. To historia o mężczyźnie, który woli wierzyć w klątwę niż wziąć odpowiedzialność za własne emocje. Bo czy „pech w miłości” naprawdę istnieje? A może to tylko elegancka wymówka, by nie dopuścić nikogo za blisko?
W tej włoskiej opowieści o uczuciach najciekawsze jest właśnie to: celna, momentami bezlitosna obserwacja męskiej niedojrzałości i złych mechanizmów w relacjach. Zamiast pracować nad sobą, łatwiej ogłosić się chodzącym nieszczęściem. Zamiast zaryzykować - uciec. W życiu (i w miłości) to przecież wyjątkowo kusząca strategia.
O czym jest „Trzymaj się ode mnie z daleka”?

Jacopo jest przekonany, że przynosi kobietom pecha. Każdy związek kończy się katastrofą - wypadkiem, złamaną nogą, życiowym chaosem. W jego głowie to nie przypadek, tylko dowód: on po prostu nie powinien się zakochiwać.
Wszystko zmienia się, gdy poznaje Sarę. Niezależną, spokojną, pewną siebie kobietę, która - ku jego zaskoczeniu - wydaje się odporna na jego „fatalne” działanie. To klasyczne „uciekam, bo się boję”, podane w lekkiej, słonecznej, włoskiej formie. Pełnej przekomarzań, napięcia i romantycznego niedopowiedzenia.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Włoska komedia romantyczna na Netflix. Urok i chemia, która działa

W rolach głównych występują Enrico Brignano oraz Ambra Angiolini. On - neurotyczny, przesądny, momentami absurdalny. Ona - zrównoważona, dojrzała, z charakterem. Ich ekranowa relacja jest pełna drobnych spięć i czułości, które sprawiają, że historia nabiera autentyczności.
To nie jest komedia, która próbuje odkrywać gatunek na nowo. Reżyser Alessio Maria Federici stawia na rytm dialogów i naturalność bohaterów. I właśnie dzięki temu film działa - bo pod warstwą żartów pulsuje dobrze znany widzom - prawdziwy lęk przed bliskością.
Dlaczego warto włączyć ten film dziś wieczorem?

Bo to kino lekkie, ale nie puste. Idealne na niezobowiązujący seans z lampką wina, kiedy chcemy się pośmiać, a przy okazji - trochę przejrzeć w cudzych emocjach.
„Trzymaj się ode mnie z daleka” możesz obejrzeć na Netflixie. To włoska komedia romantyczna, która przypomina, że największym pechem w miłości bywa nie los - tylko nasze własne wymówki.

