Reklama

Urodziłam się na Śląsku, w Rudzie Śląskiej, w 1990 roku, i historię o „ołowianych dzieciach” poznałam jeszcze jako dziecko. To były informacje przekazywane szeptem - z ucha do ucha, które na placu zabaw powtarzały sobie jako mroczną opowieść - która miała wszystkich wystraszyć - bajtle ze śląskich domów - coś, co dorosłym było trudno wprost wypowiedzieć, a młodszym pozostawało w pamięci jako legendarny, tajemniczy dramat naszego regionu. (Ołowianymi dziećmi nierzadko były ciocie i wujkowie moich kolegów i koleżanek, którym udało się przeżyć)

Serial, którego reżyserem jest Maciej Pieprzyca, (odpowiedzialny za takie hity jak: „Jestem mordercą”, „Idź przodem bracie”, „Kruk - szepty słychać po zmroku”, „Barbórka” czy „Chce się żyć”) zadebiutuje 11 lutego 2026 roku wyłącznie na Netflixie i już teraz wzbudza ogromne emocje zarówno wśród fanów kina, jak i widzów, którzy w polskich produkcjach szukają historii z krwi i kości. O tym, że ma postać serial opowiadający historię ołowianych dzieci ze Śląska informowano już ponad 2 lata temu.

Śląsk lat 70. - miejsce, które zatopiło w sobie tragedię. Ile „ołowianych dzieci” nie przeżyło?

"Ołowiane dzieci"
mat. prasowe

Akcja „Ołowianych dzieci” opiera się na prawdziwych wydarzeniach, których centrum były katowickie Szopienice - dzielnica stolicy Śląską żyjąca z hutniczej pracy, ale też pogrążona w toksycznych oparach. Huta Szopienice była jednym z największych zakładów przemysłowych w regionie, ale jej działalność miała mroczną stronę. Filtry w kominach były tylko atrapami, a zanieczyszczenia powietrza przekraczały normy nawet tysiąckrotnie. W efekcie setki dzieci z okolicy zaczęły zapadać na ołowicę - chorobę wywołaną długotrwałym zatruciem metalami ciężkimi, której skutki były poważne i trwałe.

Lokalna społeczność przez lata żyła w cieniu tego problemu, który był przemilczany i tuszowany przez władze. Ołów nie tylko zatruwał organizmy najmłodszych, ale według badań pozostawał w środowisku naturalnym przez wiele lat, wpływając na zdrowie kolejnych pokoleń.

Powszechne zainteresowanie opinii publicznej tym dramatem pojawiło się jednak dopiero po wydaniu w 2020 roku książki Michała Jędryki. Autor „Ołowianych dzieci” był jednym z tych uczniów, z których klasy zaczęły znikać dzieci. To on ujawnił skalę tragedii, opowiadając otwarcie o dalekosiężnych skutkach zatrucia. Pięć tysięcy młodych pacjentów trafiło na leczenie. Ilu naprawdę wymagało pomocy? Ilu zmarło z powodu powikłań? Ilu przekazało zmienione geny kolejnym pokoleniom, które wciąż odczuwają konsekwencje skażonego środowiska? Na te pytania odpowiedzi najpewniej nigdy nie poznamy.

Lekarka Jolanta Wadowska-Król. Bohaterka, która nie bała się powiedzieć „dość”

"Ołowiane dzieci"
mat. prasowe

W samym centrum tej historii stoi Jolanta Wadowska-Król - lekarz pediatra, która jako pierwsza dostrzegła, że coś jest nie tak z grupą swoich najmłodszych pacjentów. To właśnie ona zauważyła niepokojące objawy - mdłości, bóle brzucha, zmęczenie i charakterystyczne symptomy ołowicy - i rozpoczęła pionierskie badania.

Jej determinacja była godna podziwu: mimo presji systemu, prób zastraszenia i groźby zawodowego upadku, nie odpuściła. W efekcie udało jej się przebadać tysiące dzieci, wykazać źródło zatrucia i zaangażować rodzinę oraz władze lokalne w działania naprawcze. Pomogła zorganizować leczenie, wysłać dzieci na rehabilitację i sanatoria, a nawet doprowadzić do przesiedlenia najbardziej zagrożonych rodzin z terenów bezpośrednio sąsiadujących z hutą.

Za te wysiłki dr Wadowska-Król została później uhonorowana m.in. tytułem Honorowego Obywatela Katowic i Medalem „Solidarności”, a Uniwersytet Śląski przyznał jej doktorat honoris causa - wyróżnienie, które podkreśla wagę jej wkładu w ochronę zdrowia dzieci.

„Ołowiane dzieci” wkrótce na Netflix - bohaterstwo oddane na ekranie

"Ołowiane dzieci"
mat. prasowe

W ekranowej adaptacji tej historii, która wkrótce trafi na Netflix główna rola przypadła Joannie Kulig, która wciela się w postać dr Wadowskiej-Król z emocjonalną głębią i siłą, jakiej można oczekiwać od bohaterki tej rangi. Kulig znana jest z ról, które zostają z widzem długo po seansie, i tutaj ponownie pokazuje, że potrafi przenieść na ekran to, co najważniejsze: człowieka uwikłanego w system i jednocześnie nieugiętego wobec niesprawiedliwości.

Towarzyszą jej wybitne nazwiska polskiego kina - Agata Kulesza, Kinga Preis, Michał Żurawski, Marian Dziędziel czy Zbigniew Zamachowski - co zapowiada intensywne i wielowymiarowe postaci drugoplanowe, które dodają głębi tej opowieści o sile i oporze.

Serial, który mówi więcej niż historia

"Ołowiane dzieci"
mat. prasowe

„Ołowiane dzieci” to nie tylko opowieść o medycznym odkryciu. To historia o społeczności, która żyła w cieniu przemysłu, o systemie, który przez lata wolał milczeć, i o jednostce, która mimo wszystko postanowiła mówić prawdę. Serial Pieprzycy stawia pytania o to, jak wiele kosztuje prawda, i jak wiele - czasem - trzeba oddać, by ją usłyszeć.

To opowieść nie tylko o konkretnej tragedii, ale o uniwersalnym starciu odpowiedzialności i władzy, o codziennych ludziach i ich ukrytych bohaterach. W świecie, w którym często milczenie wydaje się najprostszą drogą, ten serial przypomina, że czasem jeden głos, choć może być niesłyszalny w tłumie, ma moc zmienić bieg historii.

Reklama
Reklama
Reklama