Reklama

Ta historia zaczyna się niewinnie — wakacyjna podróż, zwykły postój na stacji benzynowej i nagłe zniknięcie Saskii. Dla jej partnera Rexa to początek obsesyjnych poszukiwań, które prowadzą go coraz bliżej odpowiedzi, ale nie ukojenia. „Zniknięcie” George’a Sluizera to chłodny, precyzyjny thriller psychologiczny, który zamiast straszyć efektami, buduje duszny niepokój. Uznawany za jeden z najmroczniejszych europejskich klasyków, film prowadzi widza w głąb moralnych granic i obsesji, stawiając pytanie: czy każda prawda jest warta poznania?W tym artykule:

Stanley Kubrick i jego fascynacja horrorem "Zniknięcie"

Stanley Kubrick, twórca arcydzieł takich jak „Lśnienie”, „Mechaniczna pomarańcza” czy „2001: Odyseja kosmiczna”, miał wyjątkową słabość do nieoczywistych horrorów. Szczególne wrażenie zrobiło na nim „Zniknięcie” George’a Sluizeraholenderski thriller psychologiczny z 1988 roku. Historia mężczyzny obsesyjnie poszukującego zaginionej partnerki, powolne budowanie napięcia i wstrząsające zakończenie sprawiły, że Kubrick uznał go za jeden z najbardziej autentycznych i przerażających filmów, jakie kiedykolwiek widział. W przeciwieństwie do typowych horrorów, „Zniknięcie” nie epatuje efektami specjalnymi – strach rodzi się tu z psychologicznej subtelności i niepewności, która zostaje z widzem na długo.

"Zniknięcie" – mistrzostwo w budowaniu napięcia

Film George’a Sluizera z 1988 roku jest często uznawany za jeden z najlepszych thrillerów psychologicznych w historii. Zamiast epatować przemocą, opiera się na psychologicznym niepokoju, który rośnie wraz z każdą minutą filmu. Sukces filmu wynika z umiejętnego prowadzenia fabuły i niezwykłej gry aktorskiej. Bernard-Pierre Donnadieu stworzył mroczną postać, której się nie zapomina, a tragizm postaci granej przez Gene'a Bervoetsa porusza. "Zniknięcie" należy do grupy filmów, które redefiniują gatunek horroru, odchodząc od typowych schematów na rzecz głębszych, bardziej psychologicznych analiz. To dzieło udowadnia, że strach nie zawsze wynika z tego, co widoczne na ekranie – często najgłębsze emocje rodzą się z tego, czego nie można zobaczyć ani zrozumieć.

"Kiedy pierwszy raz zobaczyłam film "Zniknięcie" długo nie mogłam się pozbierać. Stało się to przypadkiem, podczas wieczornego skakania po kanałach. Film zainteresował mnie od pierwszych minut. Historia jest bardzo powolna, ale to zupełnie mi nie przeszkadzało, akcja w rzeczywistości zaczyna dziać się dopiero pod koniec filmu!" - wspomina redaktorka ELLE.pl

Jak film wpłynął na twórczość Kubricka?

Choć Stanley Kubrick nigdy nie potwierdził bezpośredniego wpływu "Zniknięcia" na jego filmy, jego fascynacja tym thrillerem psychologicznym była znana w środowisku filmowym. Reżyser podkreślał, że prawdziwy horror kryje się w ludzkiej psychice, a holenderski thriller jest tego najlepszym przykładem. Warto wspomnieć, że brytyjski reżyser docenił także polskie kino, chodzi o cykl filmów Krzysztofa Kieślowskiego.

Reklama
Reklama
Reklama