Musical nagrodzony Złotym Globem znika z Netflixa. Zostały ostatnie dni, by zobaczyć filmowy spektakl z Hugh Jackmanem
Musical „Król rozrywki” z Hugh Jackmanem, Zendayą i Zakiem Efronem znika z Netflixa. To ostatnie dni, by obejrzeć pełną emocji historię z kultową już piosenką „This Is Me”.

Król rozrywki znika z Netflixa już 14 maja. Musicalowy hit z 2017 roku w reżyserii Michaela Graceya, z Hugh Jackmanem, Zendayą i Zakiem Efronem, można obejrzeć na platformie tylko do tej daty. Produkcja słynie z rozmachu i muzyki, a „This Is Me” zdobyło Złoty Glob i nominację do Oscara.

W tym artykule:
- Zegar tyka, a ten seans wciąż działa jak bilet do pierwszego rzędu
- Gwiazdorska obsada i ścieżka dźwiękowa, która niesie emocje
- Barnum, cyrk i cena ambicji, której nie widać z loży VIP
Zegar tyka, a ten seans wciąż działa jak bilet do pierwszego rzędu
W kalendarzu zostało niewiele miejsca na odkładanie tego tytułu na później: po 14 maja „Król rozrywki” znika z biblioteki Netflixa. To jeden z tych filmów, które ogląda się jak dopracowane widowisko sceniczne, w którym światło, ruch i emocje pracują na pełnych obrotach. Michael Gracey prowadzi tę opowieść z energią wielkiej premiery, a spektakularna scenografia i dynamiczne sceny sprawiają, że ekran zaczyna przypominać scenę.

Nie bez powodu ten musical z 2017 roku szybko stał się jednym z najgłośniejszych tytułów ostatnich lat. Nawet jeśli pojawiały się głosy, że fabuła bywa schematyczna, film broni się tym, co w musicalu bywa najważniejsze: rytmem, muzyką i przesłaniem, które trafia do widzów bez zbędnych ornamentów. To propozycja na wieczór, kiedy chce się poczuć puls historii opowiedzianej rozmachem i usłyszeć piosenki, które zostają w głowie długo po napisach.
Gwiazdorska obsada i ścieżka dźwiękowa, która niesie emocje
W centrum tej opowieści stoi P.T. Barnum, amerykański przedsiębiorca i wizjoner, uznawany za jednego z prekursorów nowoczesnego przemysłu rozrywkowego. W jego rolę wciela się Hugh Jackman, budując postać z ambicji, determinacji i głodu „więcej” – takiego, który potrafi oszołomić, ale też komplikować codzienność. Na ekranie towarzyszą mu Zendaya, Zac Efron, Michelle Williams, Rebecca Ferguson i Keala Settle – obsada, która dodaje filmowi blasku niczym dobrze skrojona, wielowarstwowa stylizacja: każdy element jest po coś i każdy ma swoją moc.

Jednak w „Królu rozrywki” równie ważne jak twarze są dźwięki. To właśnie muzyka stała się znakiem rozpoznawczym produkcji, a ścieżka dźwiękowa była nagradzana prestiżowymi statuetkami, między innymi Oscarem. Najgłośniej wybrzmiało „This Is Me” – utwór, który zdobył Złoty Glob podczas 75. ceremonii wręczenia nagród i otrzymał nominację do Oscara na 90. gali. W filmie słychać też inne piosenki, które rozpoznają nawet ci, którzy nie widzieli całości – ten musical żyje własnym życiem w popkulturze.
Barnum, cyrk i cena ambicji, której nie widać z loży VIP
Fabuła luźno nawiązuje do życia Barnuma i prowadzi widza przez drogę do sukcesu: od marzenia o nowatorskiej rozrywce po stworzenie widowiskowego cyrku. To przestrzeń, w której na scenę trafiają osoby marginalizowane przez społeczeństwo, wyróżniające się wyglądem, talentem lub pochodzeniem i dopiero tam mogą wyraźnie zaznaczyć swoją obecność. W tym ujęciu „Król rozrywki” jest nie tylko feerią barw, ale też historią o przełamywaniu barier i potrzebie bycia zauważoną, usłyszaną, docenioną. Z czasem, wraz z rosnącą popularnością przedsięwzięcia, Barnum staje przed decyzjami, które odsłaniają drugą stronę sukcesu. Ambicja zaczyna wpływać na relacje z bliskimi i współpracownikami, a dążenie do akceptacji wyższych sfer wystawia na próbę jego zasady i wartości.

