Reklama

Są takie filmy, które wywołują w nas ciepłe wspomnienia i taki właśnie jest „Ostatni Mohikanin” z Danielem Day-Lewisem. Prawdopodobnie pokazała wam go mama, a wy, choć na początku sceptyczne, dałyście się porwać tej opowieści bez reszty. Ta filmowa perła będzie dostępna na Netflixie tylko do 31 maja. To ostatni dzwonek, by odbyć tę sentymentalną podróż.

Fabuła filmu

Akcja filmu wrzuca nas w sam środek XVIII-wiecznej, dzikiej Ameryki, gdzie brutalny konflikt między Anglią a Francją wciąga w swoje tryby każdego – od kolonistów po rdzennych mieszkańców. W ten niebezpieczny świat wkraczają dwie siostry, córki brytyjskiego pułkownika, eskortowane do oblężonego fortu. Ich podróż szybko zamienia się w koszmar, gdy wpadają w śmiertelną zasadzkę. Z opresji ratuje je jednak trójka tajemniczych mężczyzn: Hawkeye, wychowany przez Mohikanów biały człowiek lasu, oraz jego indiańska rodzina. To właśnie w tym momencie, na tle huku muszkietów i walki o przetrwanie, rodzi się uczucie, które nie miało prawa zaistnieć – namiętna i zakazana miłość, która połączy dwa zupełnie inne światy. Ich wspólna podróż to nieustanny wyścig z czasem, pełen zdrad, poświęceń i dramatycznych wyborów, w którym stawką jest nie tylko życie, ale i wierność własnemu sercu.

„Ostatni Mohikanin” - zderzenie dwóch światów

To nie jest grzeczny, salonowy romans. Reżyser Michael Mann świadomie odrzucił historyczne konwenanse na rzecz opowieści o uczuciu surowym, niemal pierwotnym. To zderzenie dwóch światów: uporządkowanej, cywilizowanej Cory (Madeleine Stowe), córki brytyjskiego oficera, i Hawkeye’a (Daniel Day-Lewis), człowieka lasu, który żyje w zgodzie z rytmem natury. Ich miłość rodzi się nie ze słów, ale ze spojrzeń, gestów i wspólnego przetrwania w świecie, który chce ich zniszczyć. Chemia między nimi jest tak intensywna i namacalna, że do dziś uchodzi za jedną z najbardziej ikonicznych w historii kina.

Daniel Day-Lewis w roli głównej

Siłą tego filmu jest jednak przede wszystkim jego bohater. Daniel Day-Lewis. To nie jest typowy amant w kostiumie z epoki. To ucieleśnienie fantazji o mężczyźnie nieokiełznanym, wolnym i kierującym się honorem, którego próżno szukać we współczesnym świecie.

Z kolei, epicka, majestatyczna i chwytająca za serce ścieżka dźwiękowa autorstwa Trevora Jonesa i Randy'ego Edelmana to osobne arcydzieło. Świadczą o tym liczne komentarze widzów na filmweb.pl:

Muzycznie to absolutnie czołówka. Reszta? To po prostu świetne kino przygody, klimatyczne, przyjemne, bardzo dobrze zagrane, świetnie zrealizowane.

Chwilami lekko przynudzający, ale... ta muzyka! I pochwała odwagi, szlachetności i miłości. I emocjonujący finał. I scenerie. Dobre dramatyczne kino.

„Ostatni Mohikanin” to coś więcej niż tylko film. To kinowe doświadczenie, które łączy w sobie wielką przygodę i romans. To idealna okazja, by zadzwonić do mamy, zorganizować wspólny seans i jeszcze raz przeżyć tę niezwykłą historię.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...