Reklama

Są takie filmy, których się nie zapomina. Jednym z nich jest "Uciekaj!", horror, który wstrząsnął Hollywood. Produkcja wkrótce zniknie z platformy Netflix. „Uciekaj!” Jordana Peele’a to niepokojąca opowieść o uprzedzeniach rasowych, strachu i przetrwaniu. Jest inteligentny, przerażający, zabawny, ale też przepełniony gniewem i smutkiem. Film ma aż 98% pozytywnych opinii na serwisie Rotten Tomatoes, dostał też Oscara za scenariusz oryginalny.

H

"Uciekaj!" - o czym jest?

Głównym bohaterem "Uciekaj!" jest Chris, czarnoskóry fotograf, który po raz pierwszy ma poznać rodzinę swojej białej dziewczyny Rose. Zadaje jej pytanie: „Czy wiedzą?”, odnosząc się do swojej rasy. Kobieta bagatelizuje sprawę, ale już od początku sytuacja jest napięta. Chris doświadcza atmosfery niepokoju i wykluczenia, która z czasem przeradza się w psychologiczny i fizyczny koszmar. Rodzice Rose, grani przez Bradleya Whitforda i Catherine Keener, pozornie mili i postępowi, skrywają mroczną tajemnicę.

"Uciekaj!": horror inny niż wszystkie

"Uciekaj!" nie jest klasycznym horrorem – to film, który łączy gatunkową zabawę z poważnym przesłaniem społecznym. W warstwie dosłownej jest pełen napięcia, ale to jego alegoryczna wymowa sprawia, że zostaje w pamięci. To historia o byciu obcym w przestrzeni zdominowanej przez białych, gdzie każde spojrzenie i gest mogą być potencjalnie groźne. Peele nie stara się uspokajać widza, wręcz przeciwnie, serwuje mu gorzką, pełną złości prawdę. "Uciekaj!" to rodzaj zemsty, „krwawej sprawiedliwości” w imię tych, którzy codziennie muszą walczyć o swoje miejsce w społeczeństwie.

Mocna obsada i niezapomniane kreacje aktorskie (OPINIA)

Od pierwszych minut czuć, że coś jest nie tak. Niby uprzejmie i elegancko, ale w spojrzeniach i komentarzach kryje się napięcie, które rośnie z każdą sceną. Peele nie straszy tanimi chwytami. On wciąga w psychologiczną grę. „Uciekaj!” to coś więcej niż horror. To inteligentna, momentami ironiczna, ale też pełna gniewu i smutku opowieść o byciu „innym” w świecie, który tylko udaje otwartość. Najmocniej uderza właśnie ta społeczna diagnoza.

Daniel Kaluuya jako Chris wykonuje mistrzowską robotę. Jego postać balansuje między uprzejmością a nieufnością. Jego gra pokazuje, jak trudno jest funkcjonować w społeczeństwie, które od razu traktuje cię jak intruza. Allison Williams jako Rose jest perfekcyjnie dobrana. Jej urok i niewinność szybko ustępują miejsca przerażającej dwuznaczności.

Reklama
Reklama
Reklama