Reklama

Są takie filmy, które nie potrzebują rekomendacji. Wystarczy jedno zdanie, jedna scena, jeden cytat i już wiadomo, o co chodzi. Bareja stworzył właśnie taki świat - świat, który funkcjonuje równolegle do rzeczywistości, ale zawsze o krok przed nią w diagnozowaniu absurdu.

I tak, przyznam się od razu: to mój ulubiony film z jego kolekcji. Choć wybór nie jest prosty, bo przecież mówimy o reżyserze, który dał nam także „Miś”, „Alternatywy 4” i „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz” - czyli absolutny kanon polskiego absurdu.

Elle newsletter
elle.pl

PRL, który nie udaje rzeczywistości - tylko ją przerysowuje

Poszukiwany, poszukiwana
mat. prasowe

„Poszukiwany, poszukiwana” to jedna z najbardziej brawurowych komedii Barei, ale też film zaskakująco precyzyjny w portrecie epoki. Historia skromnego historyka sztuki, Stanisława Marii Rochowicza, zaczyna się od oskarżenia o kradzież obrazu. Szybko zamienia się jednak w coś zupełnie innego - ucieczkę przed konsekwencjami i wejście w rolę, która staje się jego nową rzeczywistością.

Przebrany za kobietę bohater podejmuje pracę jako pomoc domowa. I nagle trafia do świata, który jest miniaturą PRL-u: pełnego hierarchii, absurdów, dziwnych układów i niepisanych zasad. U jednego z pracodawców zajmuje się… produkcją bimbru z cukru. U innych doświadcza klasycznych mechanizmów „kombinowania”, a gdzie indziej mierzy się z zupełnie innym problemem: tym, jak długo da się utrzymać iluzję.

Bo w świecie Barei wszystko jest kwestią pozoru.

„Poszukiwany, poszukiwana” czyli najbardziej kultowa „przebieranka” polskiego kina

Poszukiwany, poszukiwana
mat. prasowe

To, co sprawia, że ten film przeszedł do historii, to oczywiście wątek mężczyzny w kobiecej roli - z genialną, pełną wyczucia kreacją Wojciecha Pokory. Ale Bareja nie robi z tego taniego żartu. To nie jest komedia kostiumowa dla samego przebrania. To opowieść o świecie, w którym zmiana tożsamości staje się sposobem na przetrwanie.

I choć dziś może wydawać się to lekko groteskowe, warto pamiętać, że motyw mężczyzny w kobiecym przebraniu ma bardzo długą historię w kulturze - od scenicznego teatru elżbietańskiego, przez Charliego Chaplina, aż po współczesne kino. Zawsze jednak pełnił jedną funkcję: obnażał społeczne role, które nosimy na co dzień.

Stanisław Bareja wykorzystuje ten motyw po swojemu - po polsku, w PRL-owskim chaosie, gdzie tożsamość jest równie płynna jak system, który ją otacza.

Świat, w którym wszyscy trochę udają

Poszukiwany, poszukiwana
mat. prasowe

Jedną z najciekawszych warstw filmu jest to, jak bardzo wszyscy bohaterowie grają swoje role. Nie tylko główny bohater się „przebiera”. Każdy w tym świecie ma swoją maskę:

  • ktoś udaje profesjonalizm
  • ktoś udaje autorytet
  • ktoś udaje, że wszystko działa
  • a ktoś po prostu udaje, że rozumie zasady, które od dawna nie istnieją

I w tym sensie film jest dużo bardziej aktualny, niż mogłoby się wydawać.

Bareja, czyli kino, które się nie starzeje

Poszukiwany, poszukiwana
mat. prasowe

Nie da się mówić o „Poszukiwany, poszukiwana” bez szerszego kontekstu. Bareja stworzył kino, które działa jak społeczny reflektor. Pokazywał rzeczywistość nie taką, jaką chciano widzieć, ale taką, jaka faktycznie była - pełną absurdów, sprzeczności i codziennego „radzenia sobie”.

Dlatego jego filmy żyją do dziś. Bo nie są o PRL-u. Są o mechanizmach, które PRL tylko uwydatnił.

Cytaty z „Poszukiwany, poszukiwana”, które zna każdy - nawet jeśli nigdy nie widział filmu

Poszukiwany, poszukiwana
mat. prasowe

„Poszukiwany, poszukiwana” to jedna z tych komedii, które żyją własnym życiem - w dialogach, powiedzonkach i scenach, które Polacy cytują od dekad. A najlepsze jest to, że nawet jeśli ktoś filmu nie widział, i tak „wie, o co chodzi”. Bo Bareja pisał tak, jak mówiła rzeczywistość PRL-u - tylko trochę głośniej, szybciej i absurdalniej.

Najbardziej kultowe sceny i dialogi z filmu to:

Pasażer w tramwaju: Oj, paniusiu nie tak ostro, jak Boga kocham, jak pani chce usiąść, to niech pani poprosi, zmieścimy się tutaj, no już, o maaasz…
Marysia: Panie, niech pan się ode mnie odczepi i koniec!
Pasażer w tramwaju: I bądź tutaj uprzejmy! Jednej takiej ustąpiłem miejsce proszę pana, to mnie zwymyślała. A drugiej takiej proszę pana jak przed wojną ustąpiłem miejsce, to do dzisiaj muszę płacić alimenty…

„Czy Marysia wie, co Marysia narobiła?! Ja tu badam zawartość cukru w cukrze!”. „Ja pracuję nad doniosłym wynalazkiem! Chodzi o potwierdzenie procentu cukru w cukrze w zależności od podziemnego promieniowania na tym terenie. Bo na przykład w jednym sklepie na półkach po rocznym leżeniu cukier ma 80% cukru w cukrze, a w drugim sklepie ma 90% cukru w cukrze, a sacharyna to ma w ogóle 500% cukru w cukrze. A dzięki mojemu wynalazkowi dojdzie do tego, że w ogóle nie trzeba będzie sadzić buraków na cukier, tyle będzie cukru w cukrze.”

„Mój mąż jest z zawodu dyrektorem” - kultowe zdanie wypowiadane przez Barbarę Rylską.

„Przyszłem wcześniej, gdyż nie miałem co robić” - kwestia w kontekście zatrudniania Marysi.

„Marysiu otwórz! Pan mówi!” - pada z ust wiecznego dyrektora.

Jeśli jeszcze nie widzieliście tego polskiego tytułu, albo macie ochotę przenieść się w czasie to „Poszukiwany, poszukiwana” znajdziecie teraz w kolekcji Netflixa udostępnionej z okazji 10-lecia istnienia platformy na polskim rynku.

Reklama
Reklama
Reklama