Krytycy zgodni: to jeden z najpiękniejszych filmów roku. To również poruszający portret rozpadającej się islandzkiej rodziny
Film islandzki „Miłość, która zostaje” zachwyca widzów i krytyków w Polsce. Produkcja udowadnia, że o rozstaniu można opowiadać z czułością, humorem i niezwykłą lekkością. To poruszająca historia rodziny w kryzysie, która zamiast pogrążać się w dramacie próbuje odnaleźć bliskość.

Lubisz film "Aftersun" a może poruszył cię "Najgorszy człowiek na świecie"? Jeśli udzieliłeś twierdzących odpowiedzi, to ten film będzie stałem w dziesiątkę. "Miłość, która zostaje” dzieje się na tle surowych, islandzkich krajobrazów. Historia staje się refleksją o rodzinie, emocjach i dorastaniu do zmian, a wszystko to podane w jednocześnie wzruszającym i zaskakująco zabawnym stylu.
Nowe dzieło twórcy „Białego, białego dnia” i „Godland” to poruszający portret rozpadającej się rodziny, opowiedziany na przestrzeni jednego roku. Pálmason z niezwykłą wrażliwością łączy przeciwieństwa – intymność i rozmach, melancholię i humor, czułość i absurd. Efektem jest filmowa hybryda, która jednocześnie rozśmiesza i głęboko porusza. Produkcję można oglądać w kinach.
„Miłość, która zostaje” - o czym opowiada film?
„Miłość, która zostaje” to historia rodziny przechodzącej przez rozstanie, ale opowiedziana w nieoczywisty sposób. Bez ciężkiego dramatu, za to z dużą dawką czułości, ironii i humoru. Film skupia się na Annie i Magnusie - parze, która decyduje się żyć osobno, choć wciąż pozostaje ze sobą silnie związana przez wspólne życie i troje dzieci. Każde z nich próbuje na nowo poukładać swoją codzienność: Anna rozwija się artystycznie, a Magnus zmaga się z poczuciem zagubienia i odrzucenia. To opowieść o tym, co dzieje się „po miłości” albo raczej o tym, co z niej zostaje. Rozstanie nie musi oznaczać końca relacji, tylko jej transformację. Bohaterowie próbują odnaleźć bliskość, sens i odrobinę radości w sytuacji, która teoretycznie powinna być już tylko bolesna.
„Miłość, która zostaje”: recenzje
Islandzki film „Miłość, która zostaje” w reżyserii Hlynura Pálmasona zbiera znakomite recenzje i coraz częściej określana jest mianem jednego z najważniejszych tytułów sezonu. Krytycy nie kryją zachwytu. Anna Czerwińska z Filmawki przyznaje, że podczas seansu „życzyła sobie, żeby ten film nigdy się nie kończył”. W podobnym tonie wypowiada się Paulina Reiter („Wysokie Obcasy”), nazywając film historią, która „wzrusza do łez i zachwyca”. Łukasz Maciejewski (Interia) dodaje, że to dzieło, które „chciałoby się dotknąć, pogłaskać, uściskać”, a według Dawida Dróżdża („Gazeta Wyborcza”) to „najpiękniejszy film 25. Nowych Horyzontów”.
Filmy o relacjach bez klisz - co obejrzeć?
Dzieło Pálmasona opowiada o relacjach z niezwykłą czułością i bez oczywistych klisz. Jeśli szukasz filmów w podobnym klimacie to warto sięgnąć po np. "Aftersun" Charlotte Wells, film zachwyca subtelnością i umiejętnością mówienia o emocjach poprzez niedopowiedzenia. Z kolei, "Najgorszy człowiek na świecie" Joachima Triera rozkłada rozstanie na czynniki pierwsze, pokazując jego złożoność bez uproszczeń, a "Poprzednie życie" Celine Song stawia pytania o to, co z miłości zostaje mimo upływu lat. "Przed północą" Richarda Linklatera przygląda się uczuciu wystawionemu na próbę codzienności.

