Reklama

Film „Ślub doskonały” to adaptacja sztuki Robina Hawdona z 2001 roku. Fabuła osadzona jest w hotelu, gdzie dochodzi do lawiny pomyłek i kłamstw. Córka nowobogackiego małżeństwa, grana przez Aleksandrę Adamską, oznajmia, że jest w ciąży. Jej matka (Ewa Kasprzyk), nie godząc się na ojca dziecka ze względu na jego kolor skóry, postanawia zaaranżować ślub z jednym ze swoich pracowników (Adam Woronowicz).

Początkowo niechętny kandydat zostaje zmuszony do zgody. Wszystko komplikuje się, gdy podczas wieczoru kawalerskiego pan młody budzi się obok nieznajomej kobiety (Sandra Staniszewska-Herbich). Próby ukrycia tej sytuacji przed przyszłą żoną i jej matką prowadzą do serii absurdalnych i coraz bardziej zagmatwanych kłamstw.

Film został stworzony przez Nicka Morana, reżysera znanego z adaptacji „Mayday”, producenta Wojtka Pałysa oraz współscenarzystkę Hannę Węsierską. Właśnie ten zespół miał stworzyć kolejny hit komediowy, lecz rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Mimo znanego zespołu twórców i obiecujących zapowiedzi, „Ślub doskonały” nie sprostał oczekiwaniom widzów i krytyków.

Obsada pełna gwiazd

W obsadzie znaleźli się znani aktorzy: Adam Woronowicz, Aleksandra Adamska, Ewa Kasprzyk, Krzysztof Stelmaszyk, Piotr Głowacki, Magdalena Lamparska, Aleksandra Popławska, Paweł Deląg, Sandra Staniszewska, Krzysztof Czeczot, Andrzej Grabowski, Tomasz Oświeciński i Filip Chajzer.

Fala krytyki w mediach

Recenzent Jakub Izdebski z serwisu Interia przyznał filmowi ocenę „2/10”, określając go jako „żenująco nieśmieszną komedię”. Podkreślił chaos fabularny, brak puent w żartach i przerysowane postacie. Krytyce poddano także scenariusz, który mimo prób urozmaicenia względem wersji scenicznej, nie działał na ekranie.

Przyczyny niepowodzenia filmu można doszukiwać się w nieudanej adaptacji sztuki teatralnej, chaotycznym scenariuszu oraz braku wyczucia humoru. Twórcy próbowali oddać energię scenicznej farsy, jednak w filmowej formie zabiegi te nie zadziałały. Zamiast dynamiki – widzowie otrzymali dezorientujący montaż i nieprzemyślaną narrację.

Na zakończenie recenzji Izdebski pisze: „Jeśli ten ślub jest doskonały, to wesele z debiutu Wojciecha Smarzowskiego wydaje się wyjęte z najpiękniejszej bajki.”

Reklama
Reklama
Reklama