Klasyk literatury wraca w nowej wersji. Netflix ekranizuje jedną z najważniejszych powieści XX wieku
„Na wschód od Edenu” wraca w nowej odsłonie. Netflix bierze na warsztat jedną z najważniejszych powieści XX wieku i zamienia ją w miniserial, który ma opowiedzieć klasyczną historię o wolnej woli, winie i rodzinnych tajemnicach w zupełnie nowym, współczesnym języku.

Netflix od kilku lat konsekwentnie sięga po literackie klasyki i zamienia je w serialowe hity, które trafiają do globalnej publiczności. Na platformie można już znaleźć m.in. „Wiedźmina”, ekranizację prozy Andrzeja Sapkowskiego, czy „Gambit królowej”, inspirowany powieścią Waltera Tevisa. To produkcje, które pokazują, że literatura wciąż jest jednym z najważniejszych źródeł dla współczesnych seriali. Ogromną popularność zdobyły też kostiumowe historie, takie jak „Bridgertonowie”, oparte na powieściach Julii Quinn, które stały się globalnym fenomenem i udowodniły, że romans historyczny może działać w pełni w świecie streamingu.
W Polsce również widać ten trend coraz wyraźniej. W tym roku jedną z najbardziej wyczekiwanych premier będzie nowa ekranizacja „Lalki”, czyli klasyki polskiej literatury, która ponownie trafi na ekran w serialowej odsłonie. Na tym tle idealnie wpisuje się kolejny projekt platformy - adaptacja jednej z najważniejszych amerykańskich powieści XX wieku, czyli „Na wschód od Edenu”, która doczeka się nowej miniserii dla Netfliksa.

„Na wschód od Edenu” - o czym jest książka?

„Na wschód od Edenu” to jedna z najważniejszych amerykańskich powieści XX wieku, napisana przez Johna Steinbecka. To wielopokoleniowa saga rozgrywająca się w kalifornijskiej dolinie Salinas, która na pozór opowiada o dwóch rodzinach - Traskach i Hamiltonach - ale w rzeczywistości sięga znacznie głębiej. To historia o dziedziczeniu win, wyborach moralnych i walce między dobrem a złem. Steinbeck pokazuje, jak przeszłość wpływa na kolejne pokolenia i jak bardzo człowiek jest uwikłany w rodzinne schematy, emocje i traumy.
W centrum opowieści znajdują się losy braci - Adama Traska i Charlesa, a później także ich synów, Caleba i Arona. Ich relacje stają się osią konfliktu, w którym powtarza się pytanie o to, czy człowiek jest skazany na określony los, czy może jednak ma wolność wyboru. Jedną z najważniejszych i najbardziej niepokojących postaci jest Cathy Ames - kobieta chłodna, manipulacyjna i nieprzewidywalna, która staje się symbolem zła wymykającego się prostym definicjom. To właśnie jej obecność nadaje powieści mroczny, psychologiczny wymiar.
„Na wschód od Edenu” to nie tylko rodzinny dramat, ale też opowieść o naturze człowieka, wolnej woli i o tym, jak bardzo nasze życie może być odbiciem historii, które opowiadamy sobie od pokoleń.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Florence Pugh gra Cathy Ames i to ona ma trzymać widzów w napięciu

Cathy Ames to postać z tych, które nie pozwalają o sobie zapomnieć: intensywna, wyrazista, budząca skrajne emocje. W nowej adaptacji wcieli się w nią Florence Pugh (znaną m.in. z filmu „Małe kobietki”), która obok roli ma też pełnić funkcję producentki wykonawczej. To ważny sygnał, że projekt nie jest jedynie kolejną „ładną” ekranizacją, ale próbą uchwycenia ciężaru powieści Steinbecka: opowieści o dobru i złu, winie, wolnej woli oraz ranach przekazywanych między pokoleniami.
W tej historii wątki rodzinne są równie mocne jak portrety psychologiczne. Na plan pierwszy wysuwają się Traskowie, a w tle pobrzmiewa inspiracja biblijną opowieścią o Kainie i Ablu. Ten motyw wraca w kulturze od zawsze, ale tu ma szczególnie gęsty, amerykański kontekst: surowy, emocjonalny, rozpisany na losy wielu bohaterów i wiele lat.
Obsada wygląda jak wyjęta z prestiżowego castingu i nie ma tu przypadków

W obsadzie miniserialu znalazły się nazwiska, które budują zaufanie do tej adaptacji. Christopher Abbott zagra Adama Traska, a Hoon Lee wcieli się w Lee. Dalej robi się jeszcze ciekawiej: Tracy Letts pojawi się jako Cyrus Trask, Martha Plimpton jako Faye, a Ciarán Hinds jako Samuel Hamilton. Wśród młodszych bohaterów są Joseph Zada (Cal Trask) oraz Joe Anders (Aron Trask). Mike Faist zagra Charlesa Traska.
To zestawienie zapowiada serial, w którym emocje mają wybrzmieć nie tylko w głośnych konfliktach, ale też w półtonach: w napięciach rodzinnych, ambicjach, lojalnościach i konsekwencjach decyzji. Steinbeck pisał o ludzkich wyborach bez łatwych odpowiedzi, a ekranowa forma miniserialu daje przestrzeń, by nie spłaszczyć tej opowieści do jednej dominanty.
Zdjęcia w Nowej Zelandii i produkcyjny duet, który stawia na jakość

Miniserial powstaje we współpracy Fifth Season i Anonymous Content, a zdjęcia realizowano w wielu lokalizacjach w Nowej Zelandii. To kierunek, który zwykle wybiera się wtedy, gdy liczy się skala, plastyczność krajobrazu i dbałość o detale epoki. W tym projekcie detale mają znaczenie podwójne: „Na wschód od Edenu” to nie tylko saga, ale też kronika emocji wpisanych w konkretny czas i miejsce.
Za adaptację odpowiada Zoe Kazan, która ma z historią dodatkowy, filmowy kontekst: jej dziadkiem był Elia Kazan, reżyser ekranizacji z 1955 roku, w której zapisała się ikoniczna rola Jamesa Deana. Później, w 1981 roku, powstała serialowa wersja z udziałem Jane Seymour. Dziś Netflix sięga po tę samą powieść z ambicją miniserialu; według jednej z informacji ma to być siedem odcinków.
Pozostaje najważniejsze pytanie, które lubimy zadawać przed premierą: kiedy dokładnie wrócimy do Doliny Salinas? Netflix mówi o debiucie jeszcze w tym roku. Na razie jedno jest pewne: ta historia wraca w wersji, która celuje w prestiż i intensywne emocje.

