Kiedy dobry news jest cenniejszy niż ludzkie życie. Ten polski dreszczowiec z genialną obsadą odkrywa mroczne mechanizmy mediów
„Ukryta sieć” to polski thriller na Prime Video, który wciąga od pierwszych minut. Gwiazdorska obsada, intryga w mediach i niebezpieczne cyfrowe pułapki pokazują, jak cienka jest granica między prawdą a manipulacją.

Polskie kino potrafi zaskakiwać. „Ukryta sieć” to przykład, że dobry dreszczowiec nie musi powielać starych schematów. Film, mimo że korzysta z klasycznych gatunkowych ornamentów, zostawia widza z poczuciem świeżości. Balansuje między noir a współczesnym technothrillerem, pokazując, jak media i nowe technologie wkraczają w nasze życie, a właściwie - jak już nim zawładnęły.
Dobry polski thriller na Prime Video. O czym jest „Ukryta sieć”?

„Ukryta sieć” Piotra Adamskiego to thriller, który zaczyna się jak każdy dzień w pracy dziennikarki Julity Wójcickiej, a wkrótce przeradza się w koszmar pełen tajemnic, cyberzagrożeń i medialnej manipulacji. Wszystko zaczyna się od jednego kliknięcia - załącznika, którego nie powinna była otwierać. Od tego momentu Julita wchodzi w labirynt kłamstw, w którym granica między prawdą a fikcją staje się coraz cieńsza.
Film pokazuje, jak cienka jest linia między dobrym newsem a ludzkim życiem, i wciąga widza w gęstą sieć napięcia, od której trudno się uwolnić.
Warszawa zimą, nocny pejzaż miasta i klaustrofobiczna praca kamery sprawiają, że thriller staje się doświadczeniem niemal fizycznym. Widok Julity przez szybę, kamerkę, z ukrycia czy zza rogu sprawia, że widz wchodzi w rolę obserwatora i współuczestnika. Każdy dźwięk, każdy szum i oddech potęgują poczucie zagrożenia - czasem niemal odczuwalne w ciele.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Gwiazdorska obsada, dla której warto zobaczyć ten film

W centrum wydarzeń tego dobrego thrillera osadzona została aktorka Magdalena Koleśnik jako Julita. Bohaterka, której emocjonalna prawdziwość i codzienny heroizm trzymają widza w napięciu. Towarzyszą jej gwiazdy polskiego kina: Andrzej Seweryn w roli doświadczonego dziennikarza Henryka, Bartosz M. Kowalski, Piotr Trojan oraz Mirella Zaradkiewicz. Ich postacie dodają historii głębi i realizmu, a interakcje między nimi sprawiają, że każda scena pulsuje autentycznym napięciem.
To obsada, dla której warto usiąść przed ekranem i śledzić każdy krok bohaterki. Scenariusz autorstwa Łukasza Maciejewskiego i Jakuba Szamałka sprawnie prowadzi widza przez labirynt intryg, łącząc gatunkową przystępność z komentarzem do etyki mediów i społeczeństwa cyfrowego.
Gdzie oglądać „Ukrytą sieć”?

„Ukryta sieć” dostępna jest na Prime Video, gdzie trzyma widza w szachu od pierwszych minut. Polski thriller dostarcza nie tylko emocji typowych dla gatunku: mroczne intrygi, noir, klaustrofobiczny klimat, ale również zmusza do refleksji nad współczesnym światem mediów i prywatnością w sieci.
To film, który wciąga, mrozi krew w żyłach i pozostaje w głowie jeszcze długo po napisach końcowych.
Dezinformacja to dziś nasza codzienność

Dziś jesteśmy wszędzie i nigdzie jednocześnie. W sieci publikujemy, scrollujemy, like’ujemy, diagnozujemy, doradzamy, jesteśmy online o każdej porze dnia i nocy. Cyfrowy świat nie daje nam o sobie zapomnieć - powiadomienia, przypomnienia, lokalne promocje, feedy pełne treści: wszystko atakuje nasze oczy i umysł, zmusza do reakcji, kliknięcia, udostępnienia.
W tym cyfrowym chaosie działają media, które prześcigają się w wyścigu o uwagę widza i czytelnika, mając nad sobą nieustannie bat w postaci wyników, celów i statystyk. W wielu redakcjach gdzieś po drodze zatraca się etyka dziennikarska, z którą dawniej kojarzono ten zawód. Coraz częściej myśl, która pojawia się w głowie, brzmi: ile jesteśmy gotowi poświęcić, aby zdobyć dobry news? W świecie influencerów, medialnych „twórców treści” i pracowników mediów granica między informacją a manipulacją przesuwa się szybciej niż kiedykolwiek. A posty, które nie mają nic wspólnego z prawdą wyrastają w sieci jak grzyby po deszczu. Pytanie tylko: jak długo jeszcze?

