Reklama

Głośny film o chorobie Alzheimera znika z Netflixa. „Strzępy” to jeden z najbardziej poruszających polskich dramatów ostatnich lat. Zniknie z platformy 21 marca, a widzowie nie mają wątpliwości. To film, który zostaje w głowie na długo i „rozrywa serce na kawałki”.

"Strzępy": historia, która boli, bo jest prawdziwa

Bohaterami „Strzępów” są członkowie rodziny Pateroków: Adam - nauczyciel historii, jego żona Bogna, córka Zoja oraz ojciec Adama - Gerard ceniony profesor politechniki. Ich uporządkowaną codzienność burzy diagnoza: Alzheimer. Choroba zaczyna się niewinnie. Od drobnych pomyłek, powtarzanych pytań, chwil dezorientacji. Szybko jednak wymyka się spod kontroli i przejmuje władzę nad całym życiem rodziny. Adam, który przez lata podziwiał ojca, musi zmierzyć się z narastającą bezsilnością. Bogna próbuje utrzymać dom w ryzach, choć każdy kolejny dzień kosztuje ją coraz więcej sił.

„Strzępy” pokazują nie tylko dramat osoby chorej, ale też emocjonalne pęknięcia tych, którzy zostają obok - zmęczenie, frustrację, złość i żal. A jednocześnie czułość, odpowiedzialność i miłość, która bywa najtrudniejszą próbą.

Opinie o "Strzępach": wgniata w fotel

W rolach głównych wystąpili: Michał Żurawski jako Adam, Agnieszka Radzikowska jako Bogna, Pola Król jako Zoja i Grzegorz Przybył jako Gerard. To właśnie rola Gerarda została uznana przez krytyków za jedną z najmocniejszych w polskim kinie ostatnich lat. Kreacja Przybyła jest tak autentyczna, że momentami trudno oddzielić ekran od rzeczywistości. Film został też doceniony na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, gdzie nagrodzono go za debiut reżyserski i odkrycie roku.

Widzowie mówią wprost: to film „trudny, ale konieczny”. W recenzjach powtarzają się słowa: „wgniata w fotel”, „nie można się po nim pozbierać”, „film, który trzeba zobaczyć”. Produkcję porównuje się do takich tytułów jak „Ojciec” czy „Miłość”.

Zniknie z Netflixa 21 marca - to ostatnia szansa

Jeśli odkładałeś ten seans na później, czasu zostało niewiele. „Strzępy” znikają z Netflixa 21 marca. To nie jest kino na lekki wieczór. Nie daje łatwych odpowiedzi ani klasycznego happy endu.

Reklama
Reklama
Reklama