Reklama

„Gwiazdozbiór Psa” nie zapowiada się na kolejne kino o brutalnej walce. Z materiałów promujących film wyłania się raczej historia bardziej melancholijna niż efektowna, skupiona nie tyle na ruinach cywilizacji, ile na emocjach tych, którzy zostali.

W tym artykule:

  1. Postapokalipsa w eleganckim kadrze, gdzie najważniejsze są relacje
  2. Jacob Elordi jako Hig
  3. Gwiazdorska obsada podkręca emocjonalny potencjał filmu

Postapokalipsa w eleganckim kadrze, gdzie najważniejsze są relacje

Ridley Scott, dziś 89-letni i wciąż zawodowo nieustępliwy, wraca do science fiction z opowieścią, która ma być bardziej kameralna niż monumentalna. „Gwiazdozbiór Psa” nie odcina się od napięcia gatunku, ale przestawia akcenty: zamiast epatować beznadzieją, prowadzi widza w stronę emocji, bliskości i pytania o sens życia po katastrofie.

Hig nie jest tu herosem w stalowej zbroi, tylko człowiekiem, którego codzienność składa się z drobnych rytuałów. Trzyma się tego, co zostało: starej, jednosilnikowej Cessny nazywanej Bestią oraz psa Jaspera, kundla rasy blue heeler. Te dwa „rekwizyty” nie są ozdobą scenografii, lecz kotwicą psychologiczną, prywatnym kodeksem normalności, w którym troska i odpowiedzialność zastępują wielkie deklaracje.

gwiazdozbior psa
Mat. prasowe

W tej postpandemicznej pustce spotkanie z innymi ocalałymi staje się czymś więcej niż fabularnym zwrotem. Bangley to szorstki ekspert od broni palnej, zamknięty w sobie, niechętny rozmowom i wspomnieniom o przeszłości. Cima, lekarka, przetrwała wraz z ojcem (Guy Pearce) w niewielkiej twierdzy podobnej do tej, w której funkcjonują Hig i Bangley.

Jacob Elordi jako Hig

W centrum tej historii znajduje się Hig, pilot grany przez Jacoba Elordiego. To mężczyzna żyjący w postpandemicznej rzeczywistości, przywiązany do kilku prostych punktów oparcia: samolotu, rutyny i psa, który staje się dla niego symbolem dawnego świata, ale też ostatnią nicią łączącą go z codziennością. Hig nie jest klasycznym bohaterem kina katastroficznego. Nie wygląda na kogoś, kto chce ratować świat. Bardziej na kogoś, kto próbuje ocalić w sobie resztki wrażliwości.

jacob elordi
mat. prasowe

I właśnie to może okazać się najmocniejszym elementem filmu. Zamiast opowieści o heroizmie dostajemy bohatera kruchego, samotnego i zmęczonego, który funkcjonuje gdzieś pomiędzy żałobą a nadzieją. Gdy na jego drodze pojawiają się inni ocaleni, historia zaczyna przesuwać akcenty - z samego przetrwania na możliwość relacji, z lęku na coś, co przypomina przyszłość.

Gwiazdorska obsada podkręca emocjonalny potencjał filmu

Obok Elordiego na ekranie pojawią się Josh Brolin, Margaret Qualley, Guy Pearce i Benedict Wong. Już sam ten zestaw nazwisk sugeruje, że „Gwiazdozbiór Psa” będzie filmem opartym nie tylko na nastroju, ale też na silnych, wyraźnych osobowościach. Josh Brolin ma zagrać Bangley’a - zamkniętego w sobie, surowego towarzysza przetrwania. Margaret Qualley wciela się w Cimę, lekarkę, której obecność może stać się dla Higa czymś więcej niż tylko spotkaniem z kolejną ocalałą osobą. To obsada, która daje twórcom szerokie pole do budowania napięcia nie przez spektakularne zwroty akcji, lecz przez relacje, niedopowiedzenia i emocjonalne tarcia.

Reklama
Reklama
Reklama