Ten serial kostiumowy Netfliksa powstał na podstawie głośnej książki. Ma tylko 6 odcinków i każdy hipnotyzuje
„Grace i Grace” to jeden z tych seriali Netfliksa, które nie potrzebują spektakularnych zwrotów akcji, by trzymać w napięciu do ostatniej sceny. Wystarczy historia oparta na faktach, XIX-wieczna Kanada i bohaterka, której nie sposób jednoznacznie ocenić.

- ELLE
Moda na twórczość Margaret Atwood trwa od lat. Serial "Opowieść podręcznej" (Hulu) na podstawie jej słynnej powieści o tym samym tytule był hitem w Stanach Zjednoczonych. Produkcja, w której zagrali m.in. Elisabeth Moss, Joseph Fiennes i Yvonne Strahovski zdobyła aż osiem nominacji do nagród Emmy. W 2017 roku popularność książek Atwood podchwycił też Netflix. Słynna platforma przygotowała swój miniserial "Grace i Grace", który do dziś porusza widzów.

W tym artykule:
- O czym opowiada „Grace i Grace” na Netflix
- To nie jest klasyczny kryminał. I właśnie dlatego tak trudno się oderwać
- Serial powstał na podstawie powieści Margaret Atwood
- Obsada „Grace i Grace” robi ogromne wrażenie
O czym opowiada „Grace i Grace” na Netflix
Akcja miniserialu przenosi widzów do XIX-wiecznej Kanady. W centrum historii znajduje się Grace Marks – młoda irlandzka służąca, która jako nastolatka emigruje z rodziną do Kanady w poszukiwaniu lepszego życia. Rzeczywistość szybko okazuje się jednak daleka od obietnicy nowego początku. Ubóstwo, śmierć matki, przemocowy ojciec i konieczność opieki nad młodszym rodzeństwem sprawiają, że Grace od najmłodszych lat uczy się funkcjonować w świecie, w którym kobiety z niższych klas mają niewielki wpływ na własny los.
W wieku 16 lat Grace została skazana na karę śmierci za brutalne zabójstwo swego chlebodawcy i jego gospodyni. Ze względów humanitarnych jej wyrok zamieniono na dożywocie (jej wspólnik i domniemany kochanek, James McDermott, został jednak powieszony). Zanim trafiła do więzienia, karę początkowo odbywała w ośrodku dla obłąkanych. Uniewinniono ją dopiero 30 lat później. Czy była cyniczną zbrodniarką czy ofiarą?

To nie jest klasyczny kryminał. I właśnie dlatego tak trudno się oderwać
Największą siłą „Grace i Grace” jest niejednoznaczność. Serial nie prowadzi widza za rękę i nie daje mu komfortu łatwego osądu. Czy Grace mówi prawdę? Czy wybiera z pamięci tylko te fragmenty, które stawiają ją w lepszym świetle? A może sama nie wie, gdzie kończy się rzeczywistość, a zaczyna mechanizm obronny, który pozwolił jej przetrwać?
Ta niepewność działa lepiej niż niejeden fabularny twist. Każda scena rozmowy Grace z doktorem Jordanem przesuwa akcenty i podważa wcześniejsze przekonania. Widz raz jej współczuje, za chwilę zaczyna jej nie ufać, po czym znów łapie się na tym, że w świecie tak skrajnie niesprawiedliwym prosta kategoria winy może być niewystarczająca.

„Grace i Grace” ogląda się jak thriller, ale pod spodem pulsuje opowieść znacznie bardziej społeczna niż kryminalna. To historia o tym, jak łatwo kobieta może zostać zamknięta w cudzej narracji – jako święta, grzesznica, histeryczka, uwodzicielka albo potwór. W XIX-wiecznej Kanadzie status społeczny, płeć i pochodzenie decydują o tym, komu się wierzy, a komu odbiera głos. Serial świetnie pokazuje, że prawda bywa nie tylko kwestią faktów, ale też władzy.
Serial powstał na podstawie powieści Margaret Atwood
„Grace i Grace” jest adaptacją powieści „Alias Grace” Margaret Atwood, autorki „Opowieści podręcznej”. I choć oba tytuły różnią się gatunkiem oraz skalą opowieści, łączy je wrażliwość na kobiece doświadczenie w świecie zbudowanym przez mężczyzn i dla mężczyzn.
Atwood bierze na warsztat autentyczną sprawę Grace Marks, ale nie interesuje jej wyłącznie pytanie: „czy zabiła?”. Znacznie ważniejsze okazuje się to, kto opowiada historię, kto ma prawo ją interpretować i dlaczego społeczeństwo tak chętnie projektuje na kobiety własne lęki. Grace może być ofiarą, sprawczynią albo kimś pomiędzy i właśnie ta przestrzeń jest w serialu najciekawsza.
Obsada „Grace i Grace” robi ogromne wrażenie
W roli Grace Marks występuje Sarah Gadon, która buduje postać fascynująco nieuchwytną. Jej Grace bywa delikatna, wycofana i niemal dziewczęca, ale w kolejnych scenach pojawia się w niej chłód, który natychmiast każe zakwestionować wszystko, co wcześniej wydawało się oczywiste.
Partneruje jej Edward Holcroft jako doktor Simon Jordan. Jego bohater początkowo wchodzi w tę historię z poczuciem intelektualnej kontroli, ale z czasem sam zaczyna gubić się w opowieści Grace. Im bardziej próbuje ją zrozumieć, tym wyraźniej widać, że jego naukowy dystans jest kruchy. W obsadzie pojawiają się także Anna Paquin jako Nancy Montgomery oraz Kerr Logan jako James McDermott. Za scenariusz odpowiada Sarah Polley, a reżyserią zajęła się Mary Harron. Ten duet doskonale czuje mroczny, duszny klimat historii.

