Dziś kolejny odcinek jednego z najbardziej niepokojących polskich seriali w historii HBO Max. Jego główny bohater istniał naprawdę
To nie jest fikcja, która „mogłaby się wydarzyć”. To historia, która wydarzyła się naprawdę - w Polsce, w latach 90., a jej bohater wciąż żyje z jej konsekwencjami. „Niebo. Rok w piekle” to jeden z najbardziej wstrząsających seriali HBO Max, bo opowiada o sekcie widzianej oczami konkretnego człowieka - który istniał naprawdę.

Drugi odcinek „Niebo. Rok w piekle” właśnie trafił na HBO Max i trudno oprzeć się wrażeniu, że to serial, który nie tyle się ogląda, co przeżywa. Nie epatuje brutalnością, nie szuka taniej sensacji. Jego siła leży gdzie indziej - w świadomości, że wszystko, co widzimy na ekranie, wydarzyło się naprawdę. Sebastian Keller - główny bohater serialu nie jest fikcyjnym bohaterem. To realna osoba, autor książki „Niebo. Pięć lat w sekcie”, na podstawie której powstał serial. A opowieść, którą znamy z kart książki i kolejnych odcinków, była przez pięć lat jego koszmarną codziennością.
Niebo, które stało się piekłem. Historia Sebastiana Kellera w nowym serialu HBO Max

Sebastian Keller trafił do wspólnoty „Niebo” na początku lat 90. jako bardzo młody chłopak. Porzucił szkołę, uciekł z domu, zaufał charyzmatycznemu uzdrowicielowi Bogdanowi Kacmajorowi - mężczyźnie, który z czasem ogłosił się Bogiem. W serialu Keller (w tej roli Stanisław Linowski) nie jest przedstawiony jako naiwny idealista ani ktoś pozbawiony rozsądku. Wręcz przeciwnie - to wrażliwy, zagubiony młody człowiek, który szuka sensu, porządku i ukojenia dla własnych cierpień.
Ten punkt widzenia jest kluczowy. „Niebo. Rok w piekle” konsekwentnie pokazuje, jak łatwo wejść do świata, który z zewnątrz wydaje się spokojny, uporządkowany, niemal terapeutyczny. I jak trudno zorientować się, w którym momencie granica została przekroczona. Keller nie wiedział, że jest ofiarą. Przez długi czas nie miał nawet odwagi, by tak o sobie myśleć.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Sekta Niebo bez demonicznej maski
Jednym z najbardziej niepokojących elementów serialu jest sposób, w jaki pokazany został przywódca „Nieba”. Tomasz Kot nie gra potwora ani fanatyka w ekstazie. Jego Bogdan Kacmajor (w serialu Piotr) to inteligentny, spokojny mężczyzna, ubrany zwyczajnie, mówiący miękko, niemal ciepło. Taki, któremu chce się zaufać.

To właśnie ta „normalność” okazuje się najbardziej przerażająca. Serial pokazuje mechanizmy znane z wielu sekt: stopniowe odcinanie od świata, zakaz edukacji dzieci, porzucenie dóbr materialnych, spalanie dokumentów, zakaz leczenia. Ale robi to bez publicystycznego tonu. Zamiast oskarżeń - obserwacja. Zamiast moralizowania - codzienność, która powoli zaczyna pękać.
Drugi odcinek jeszcze mocniej zagęszcza atmosferę. Widz coraz wyraźniej widzi to, czego członkowie sekty jeszcze nie potrafią nazwać: że duchowa wspólnota staje się systemem kontroli. „Niebo. Rok w piekle” działa, bo nie opowiada tylko o sekcie. Opowiada o potrzebie przynależności, o pragnieniu sensu i o tym, jak łatwo oddać odpowiedzialność za własne życie komuś, kto obiecuje gotowe odpowiedzi. To serial o wierze - nie tylko religijnej, ale też w ludzi, autorytety i wspólnoty.
Gdzie dziś jest Sebastian Keller?

Po publikacji książki „Niebo. Pięć lat w sekcie” Sebastian Keller konsekwentnie zniknął z przestrzeni publicznej. Nie promuje serialu, nie udziela wywiadów, nie jest aktywny w mediach społecznościowych. W uzupełnionym wydaniu wspomnień pisał wprost, że opowiedział swoją historię po to, by już nigdy nie musieć do niej wracać - ani w rozmowach, ani w myślach.
Dziś jest ojcem, prowadzi zwyczajne życie i traktuje pobyt w sekcie jako bolesną, ale zamkniętą lekcję. Jak sam zaznaczał, książka miała być ostrzeżeniem dla innych młodych ludzi, a nie początkiem nowej tożsamości opartej na traumie. Jego historia choć „zamknięta” jednak wraca - teraz w formie serialu, który z odcinka na odcinek pokazuje, że piekło nie zawsze zaczyna się od krzyku. Czasem zaczyna się od obietnicy, że wreszcie jesteś u siebie.
Co stało się z założycielem sekty Niebo - Bogdanem Kacmajerem?

Bogdan Kacmajer, przywódca sekty „Niebo”, po jej rozpadzie wielokrotnie pojawiał się w kontekście spraw sądowych i oskarżeń o naruszanie wolności członków wspólnoty, w tym własnych dzieci. Choć wiele zarzutów nigdy nie zakończyło się prawomocnymi wyrokami, to już w drugiej połowie lat 90. jego pozycja całkowicie się załamała.
Sekta „Niebo” formalnie przestała istnieć w 2002 roku, a Kacmajer ostatecznie wyjechał z Polski. Zmarł dwa lata temu (w 2024 roku). Nie pozostawił po sobie ani duchowej wspólnoty, ani ideologii - jedynie rozproszonych ludzi, którzy latami próbowali odzyskać kontrolę nad własnym życiem i mimo upływu ponad 20 lat - nie wszystkim się to udało.

