Reklama

Drugi odcinek „Niebo. Rok w piekle” właśnie trafił na HBO Max i trudno oprzeć się wrażeniu, że to serial, który nie tyle się ogląda, co przeżywa. Nie epatuje brutalnością, nie szuka taniej sensacji. Jego siła leży gdzie indziej - w świadomości, że wszystko, co widzimy na ekranie, wydarzyło się naprawdę. Sebastian Keller - główny bohater serialu nie jest fikcyjnym bohaterem. To realna osoba, autor książki „Niebo. Pięć lat w sekcie”, na podstawie której powstał serial. A opowieść, którą znamy z kart książki i kolejnych odcinków, była przez pięć lat jego koszmarną codziennością.

Niebo, które stało się piekłem. Historia Sebastiana Kellera w nowym serialu HBO Max

dscf2339_690098ef9d87c-1024x576

Sebastian Keller trafił do wspólnoty „Niebo” na początku lat 90. jako bardzo młody chłopak. Porzucił szkołę, uciekł z domu, zaufał charyzmatycznemu uzdrowicielowi Bogdanowi Kacmajorowi - mężczyźnie, który z czasem ogłosił się Bogiem. W serialu Keller (w tej roli Stanisław Linowski) nie jest przedstawiony jako naiwny idealista ani ktoś pozbawiony rozsądku. Wręcz przeciwnie - to wrażliwy, zagubiony młody człowiek, który szuka sensu, porządku i ukojenia dla własnych cierpień.

Ten punkt widzenia jest kluczowy. „Niebo. Rok w piekle” konsekwentnie pokazuje, jak łatwo wejść do świata, który z zewnątrz wydaje się spokojny, uporządkowany, niemal terapeutyczny. I jak trudno zorientować się, w którym momencie granica została przekroczona. Keller nie wiedział, że jest ofiarą. Przez długi czas nie miał nawet odwagi, by tak o sobie myśleć.

Sekta Niebo bez demonicznej maski

Jednym z najbardziej niepokojących elementów serialu jest sposób, w jaki pokazany został przywódca „Nieba”. Tomasz Kot nie gra potwora ani fanatyka w ekstazie. Jego Bogdan Kacmajor (w serialu Piotr) to inteligentny, spokojny mężczyzna, ubrany zwyczajnie, mówiący miękko, niemal ciepło. Taki, któremu chce się zaufać.

il20251226_953035043_full

To właśnie ta „normalność” okazuje się najbardziej przerażająca. Serial pokazuje mechanizmy znane z wielu sekt: stopniowe odcinanie od świata, zakaz edukacji dzieci, porzucenie dóbr materialnych, spalanie dokumentów, zakaz leczenia. Ale robi to bez publicystycznego tonu. Zamiast oskarżeń - obserwacja. Zamiast moralizowania - codzienność, która powoli zaczyna pękać.

Drugi odcinek jeszcze mocniej zagęszcza atmosferę. Widz coraz wyraźniej widzi to, czego członkowie sekty jeszcze nie potrafią nazwać: że duchowa wspólnota staje się systemem kontroli. „Niebo. Rok w piekle” działa, bo nie opowiada tylko o sekcie. Opowiada o potrzebie przynależności, o pragnieniu sensu i o tym, jak łatwo oddać odpowiedzialność za własne życie komuś, kto obiecuje gotowe odpowiedzi. To serial o wierze - nie tylko religijnej, ale też w ludzi, autorytety i wspólnoty.

Gdzie dziś jest Sebastian Keller?

a8d0baa13b9785cd93a6ffef0b1a6592

Po publikacji książki „Niebo. Pięć lat w sekcie” Sebastian Keller konsekwentnie zniknął z przestrzeni publicznej. Nie promuje serialu, nie udziela wywiadów, nie jest aktywny w mediach społecznościowych. W uzupełnionym wydaniu wspomnień pisał wprost, że opowiedział swoją historię po to, by już nigdy nie musieć do niej wracać - ani w rozmowach, ani w myślach.

Dziś jest ojcem, prowadzi zwyczajne życie i traktuje pobyt w sekcie jako bolesną, ale zamkniętą lekcję. Jak sam zaznaczał, książka miała być ostrzeżeniem dla innych młodych ludzi, a nie początkiem nowej tożsamości opartej na traumie. Jego historia choć „zamknięta” jednak wraca - teraz w formie serialu, który z odcinka na odcinek pokazuje, że piekło nie zawsze zaczyna się od krzyku. Czasem zaczyna się od obietnicy, że wreszcie jesteś u siebie.

Co stało się z założycielem sekty Niebo - Bogdanem Kacmajerem?

Niebo.-Rok-zycia-w-sekcie-4dda754

Bogdan Kacmajer, przywódca sekty „Niebo”, po jej rozpadzie wielokrotnie pojawiał się w kontekście spraw sądowych i oskarżeń o naruszanie wolności członków wspólnoty, w tym własnych dzieci. Choć wiele zarzutów nigdy nie zakończyło się prawomocnymi wyrokami, to już w drugiej połowie lat 90. jego pozycja całkowicie się załamała.

Sekta „Niebo” formalnie przestała istnieć w 2002 roku, a Kacmajer ostatecznie wyjechał z Polski. Zmarł dwa lata temu (w 2024 roku). Nie pozostawił po sobie ani duchowej wspólnoty, ani ideologii - jedynie rozproszonych ludzi, którzy latami próbowali odzyskać kontrolę nad własnym życiem i mimo upływu ponad 20 lat - nie wszystkim się to udało.

Reklama
Reklama
Reklama