Reklama

Film „Bałtyk” nie jest pocztówką znad morza ani nostalgiczną laurką o wakacjach z dzieciństwa. To raczej słodko-gorzka obserwacja codzienności, w której fale uderzają nie tylko o brzeg, ale też o ludzką biografię. Film opowiada historię Mieci - legendarnej właścicielki wędzarni w Łebie, kobiety-instytucji, której życie przez cztery dekady kręciło się wokół pracy, ludzi i miejsca.

Dziś jej świat chwieje się w posadach. Zdrowie odmawia posłuszeństwa, a pytanie o przyszłość wędzarni staje się pytaniem o sens całego dotychczasowego życia. Iga Lis przygląda się temu procesowi z czułością, bez oceniania, bez nachalnych tez. Pozwala historii oddychać - dokładnie tak, jak oddycha zimowe morze.

Kim jest Miecia, Królowa Łeby?

"Bałtyk"
mat. prasowe

Miecia to bohaterka, jakich w kinie dokumentalnym wciąż jest za mało. Charyzmatyczna, uparta, pełna pasji, ale też krucha i zmęczona. Przez lata zbudowała w Łebie coś więcej niż biznes - stworzyła miejsce, które stało się częścią lokalnej tożsamości. Jej wędzarnia to wspomnienia zapachów, kolejek, rozmów i codziennych rytuałów.

„Bałtyk” pokazuje jednak również cenę tej legendy. Samotność, lęk przed przemijaniem, strach przed oddaniem kontroli. To film o kobiecie, która musi zmierzyć się z myślą, że nawet największe imperium nie jest wieczne. I właśnie w tym jest najbardziej uniwersalny.

Debiut Igi Lis, który zachwycił festiwale

"Bałtyk"
mat. prasowe

„Bałtyk” to reżyserski i scenariuszowy debiut Igi Lis - i debiut wyjątkowo dojrzały. Film otwierał 65. Krakowski Festiwal Filmowy, a na Koszalińskim Festiwalu Debiutów Filmowych „Młodzi i Film” został nagrodzony Jantarem za najlepsze zdjęcia. Krytycy docenili przede wszystkim wrażliwość reżyserki i jej umiejętność opowiadania o sprawach wielkich poprzez codzienność.

Za kamerą stanął Kacper Gawron, którego zdjęcia są surowe, prawdziwe i pozbawione upiększeń. Montaż (Kosma Kowalczyk i Jakub Darewski) oraz muzyka Bartosza Kruczyńskiego dopełniają całość, tworząc film, który bardziej się czuje, niż ogląda.

„Bałtyk” w TOP 3 CANAL+. To jeden z najważniejszych dokumentów sezonu

"Bałtyk"
mat. prasowe

Od 6 stycznia 2026 roku „Bałtyk” jest dostępny w CANAL+ online i już po kilku dniach znalazł się w TOP 3 najchętniej oglądanych tytułów platformy. To dowód na to, że polski dokument - jeśli jest szczery i dobrze opowiedziany - potrafi przyciągnąć szeroką publiczność.

To nie jest film do binge watchingu ani tło do scrollowania telefonu. Raczej taki seans, po którym chce się na chwilę wyłączyć wszystko inne. „Bałtyk” zostaje pod skórą - jak chłodne powietrze nad morzem i myśl, że każda z nas prędzej czy później stanie przed własnym momentem granicznym.

Reklama
Reklama
Reklama