Był pierwszym polskim serialem na Netflix. Wciągający dreszczowiec z Musiałem i Więckiewiczem otrzymał od widzów ocenę 6,5/10
Polska, w której komunizm nigdy nie upadł, a wolność jest tylko iluzją. Ten polski serial, który jako pierwszy został udostępniony na Netflixie przenosi widzów do alternatywnej historii. Bywa niedoskonały, ale jest przy tym hipnotyzujący i zaskakująco aktualny.

Są takie seriale, które nie próbują się przypodobać - i właśnie dlatego zostają w głowie na dłużej. „1983” to jeden z nich. Pierwsza polska produkcja wykonana dla Netflixa od początku budziła emocje, ale z perspektywy czasu widać wyraźnie: to jedna z najbardziej odważnych wizji w rodzimych serialach ostatnich lat. Bo co by było, gdyby historia potoczyła się inaczej?
Twórcy zabierają nas do alternatywnej rzeczywistości, w której wydarzenia z 1983 roku zmieniły wszystko. Komunizm nie upadł, Polska nie otworzyła się na świat, a kraj funkcjonuje jak szczelnie zamknięte państwo policyjne. Jest rok 2003 - ale to 2003, którego nie chcielibyśmy znać.

Pierwszy polski serial, który trafił na Netflix. O czym jest „1983?

W centrum tej historii są dwie postacie, które dzieli niemal wszystko - poza tym, że obaj zaczynają dostrzegać rysy w systemie. Z jednej strony młody, ambitny student prawa (w tej roli Maciej Musiał), który przypadkiem trafia na trop niewygodnych tajemnic. Jego idealizm szybko zderza się z rzeczywistością, w której prawda bywa niebezpieczna, a ciekawość może kosztować więcej, niż się wydaje.
Z drugiej - doświadczony oficer Służby Bezpieczeństwa, grany przez Robert Więckiewicz. Człowiek systemu, który coraz częściej zaczyna zadawać sobie pytanie, czy lojalność ma jeszcze jakikolwiek sens. Kiedy ich drogi się przecinają, zaczyna się gra, w której stawką jest nie tylko ich życie, ale i przyszłość całego kraju.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Za kamerą wielkie nazwiska, na ekranie mocna obsada

Za koncepcję serialu odpowiada Joshua Long, ale to nazwiska reżyserek robią tu szczególne wrażenie: Agnieszka Holland, Kasia Adamik, Olga Chajdas i Agnieszka Smoczyńska stworzyły świat, który jednocześnie przyciąga i niepokoi.
Na ekranie, poza Musiałem i Więckiewiczem, pojawiają się m.in. Michalina Olszańska, Andrzej Chyra, Zofia Wichłacz czy Mirosław Zbrojewicz - ta mieszanka doświadczenia i świeżości działa tu wyjątkowo dobrze.
Kontrowersyjny, nierówny… ale hipnotyzujący

Nie da się ukryć - „1983” podzielił widzów. Oceny? Średnie. Opinie? Skrajne. Na filmwebie ocena widzów uplasowała się na 6,5/10. Na IMDb 6,7. I myślę, że w tym tkwi jego siła. Dla jednych problemem były dialogi czy chłodny styl narracji. Dla innych - to świadomy zabieg, który buduje dystopijny klimat. Bo ten świat jest „nienaturalny” z założenia.
W serialu obok futurystycznych rozwiązań - jak elektroniczne dokumenty czy technologia wyprzedzająca epokę - funkcjonuje rzeczywistość zatrzymana w przeszłości. Stare samochody, ciężka atmosfera, brak oddechu. To nie jest przypadek. To konsekwencja działań wybitnych reżyserek.
Maciej Musiał w roli, która zmienia wszystko

Warto zatrzymać się na chwilę przy Maciej Musiał. Dla wielu widzów „1983” był momentem przełomowym w odbiorze jego kariery - dowodem na to, że potrafi wyjść daleko poza znany wizerunek i udźwignąć dużo bardziej wymagającą, wewnętrznie rozbitą postać.
Jego bohater to ktoś ukształtowany przez system, ale jednocześnie próbujący się z niego wyrwać. I to napięcie - między tym, co narzucone, a tym, co prawdziwe - jest tu najciekawsze.
Zapomniana perełka czy serial nie dla każdego?

Dziś, kilka lat po premierze, „1983” wraca jako coś więcej niż ciekawostka. To serial, który może nie jest idealny, ale zdecydowanie jest jakiś. Ma własny język, własny rytm i własną wizję. I może właśnie dlatego tak wciąga. Bo nie podaje wszystkiego na tacy. Bo zostawia widza z pytaniami. Bo pokazuje Polskę, której nie znamy - ale która wydaje się niepokojąco możliwa.
Serial zadebiutował w 2018 roku jako pierwsza polska produkcja platformy Netflix - i do dziś jest tam dostępny. Jeśli jeszcze go nie widzieliście, to może być ten moment, żeby nadrobić. Zwłaszcza jeśli macie ochotę na coś mrocznego, nieoczywistego i trochę… niewygodnego.

