Reklama

Netflix ma w swojej bibliotece prawdziwą perełkę, o której mówi się zdecydowanie za mało. „Collateral” to czteroodcinkowy brytyjski miniserial kryminalny, który zaczyna się jak klasyczne śledztwo, ale szybko zmienia się w gęstą, polityczną układankę. Londyn w tej historii nie jest tylko tłem - to miasto napięć, przemilczeń i kompromisów, w którym każde kolejne odkrycie boli bardziej niż poprzednie.

Serial ma chłodny, realistyczny klimat i buduje napięcie powoli, ale bezlitośnie. Tu nie ma spektakularnych pościgów ani efektownych zwrotów akcji - zamiast tego dostajemy detale, które narastają jak kamień w żołądku. I właśnie dlatego tak trudno się od niego oderwać.

O czym jest „Collateral”?

Collateral
mat. prasowe

Fabuła zaczyna się od zabójstwa dostawcy pizzy. Niby przypadkowa zbrodnia, jedna z tych, które mogłyby zniknąć w policyjnych raportach. Ale szybko okazuje się, że ta sprawa ma drugie dno - a każdy trop prowadzi do coraz bardziej niewygodnych pytań.

Śledztwo przejmuje ciężarna detektyw Kip Glaspie - spokojna, opanowana, pozornie niewzruszona. Nie kupuje prostych wyjaśnień i nie pozwala, by ktokolwiek zbył ją banalną narracją. Z czasem odkrywa, że morderstwo jest powiązane z polityką, imigracją, władzą i instytucjami, które wolą ukrywać prawdę niż ją ujawnić.

„Collateral” nie jest więc tylko kryminałem. To serial, który wciąga w dyskusję o współczesnej Wielkiej Brytanii - o hipokryzji, moralnych kompromisach i o tym, jak łatwo system potrafi zmielić człowieka.

„Collateral” brytyjski mini-serial na Netflix. Kto w obsadzie?

Collateral
mat. prasowe

Reżyserią zajęła się S. J. Clarkson, znana z wyczucia w budowaniu emocjonalnych historii skoncentrowanych na bohaterach. Scenariusz napisał David Hare - ceniony dramaturg i scenarzysta, który od lat słynie z tekstów zanurzonych w polityce i społecznych napięciach. To połączenie daje efekt w postaci serialu, który nie tylko trzyma w napięciu, ale też zostawia po sobie wyraźny niepokój.

Największą siłą „Collateral” jest Carey Mulligan, która wciela się w detektyw Kip Glaspie. Jej bohaterka jest powściągliwa, inteligentna i konsekwentna - a przy tym ma w sobie coś, co przyciąga uwagę od pierwszej sceny. W obsadzie pojawiają się także Billie Piper, Nicola Walker oraz John Simm, znany m.in. z „Broadchurch”. Każda z tych postaci wnosi do historii własne napięcia, tajemnice i moralne dylematy, które idealnie pasują do dusznego klimatu opowieści.

Dlaczego warto obejrzeć „Collateral”?

Collateral
mat. prasowe

Bo to miniserial, który wciąga jak najlepszy polityczny thriller - tylko bardziej subtelnie i realistycznie. Nie dostajemy tu łatwych odpowiedzi, a każda kolejna scena odkrywa kolejną warstwę układanki. To propozycja dla tych, którzy lubią kryminały w stylu „british noir”: chłodne, nieoczywiste i duszne, z Londynem pokazanym bez upiększeń. Po seansie zostaje to dziwne uczucie, że niby wszystko się wyjaśniło, ale świat wcale nie stał się przez to lepszy.

Jeśli podobały Wam się seriale takie jak „Black Doves” czy „Zwerbowany”, „Collateral” dostępny na Netflix może okazać się idealnym tytułem na wieczór binge watchingu. Tylko ostrzegam: cztery odcinki skończą się szybciej, niż będziecie chciały.

Reklama
Reklama
Reklama