Reklama

„Coldwater” nie jest klasycznym thrillerem opartym na jednym morderstwie czy jednej zbrodni. To opowieść o społeczności - o tym, jak małe grupy potrafią chronić własne sekrety, wypierać niewygodne fakty i izolować tych, którzy zaczynają zadawać pytania.

Każda postać coś ukrywa. Każda relacja ma drugie dno. Każdy gest życzliwości może okazać się elementem większej układanki. Brytyjski serial operuje napięciem powoli - zamiast szokować, buduje niepokój atmosferą, dialogami i coraz gęstszą siecią zależności między bohaterami.

O czym jest serial „Coldwater” dostępny na Canal+?

John przechodzi życiowy kryzys i decyduje się na radykalny reset - przeprowadzkę z Londynu do spokojnej, szkockiej miejscowości Coldwater. Nowy dom, nowa społeczność, nowy start. Razem z żoną Fioną i dziećmi szuka ciszy, stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa. To klasyczna fantazja o „lepszym życiu poza miastem”, która w serialu bardzo szybko pęka jak cienka warstwa lodu.

Coldwater od początku wygląda jak miejsce z katalogu marzeń: mały pub, życzliwi sąsiedzi, wspólnota, która zna się od lat. Ale im dłużej John tu mieszka, tym bardziej okazuje się, że lokalna sielanka jest tylko fasadą, a spokój - wyreżyserowanym spektaklem.

Jak „White Lotus”, ale zamiast luksusu - szkocka mgła

"Coldwater"
mat. prasowe

Serial startuje tonem bliskim społecznej obserwacji: niezręczne rozmowy, napięcia klasowe, drobne gesty, które mówią więcej niż dialogi. To właśnie tu pojawia się skojarzenie z Białym Lotosem” - tyle że zamiast egzotycznych wakacji dostajemy prowincję, pub i duszną atmosferę, w której każdy coś ukrywa. Humor jest subtelny, czasem gorzki, a niepokój narasta powoli, metodą slow burn.

Centralną osią serialu jest relacja Johna z nowym sąsiadem - Tommym. To charyzmatyczny lider lokalnej społeczności, mąż pastor Rebeki, człowiek wpływowy, lubiany i pozornie godny zaufania. Szybko staje się dla Johna kimś w rodzaju przewodnika po nowym świecie - tłumaczy lokalne zasady, wprowadza w środowisko, pomaga się zaaklimatyzować.

Problem w tym, że Tommy wie więcej, niż powinien. O mieszkańcach. O przeszłości. O słabościach Johna. Relacja, która zaczyna się jak niewinna sąsiedzka znajomość, stopniowo zmienia się w psychologiczną grę wpływów, zależności i manipulacji. Serial bardzo precyzyjnie pokazuje mechanizm budowania zaufania, które później staje się narzędziem kontroli.

Obsada, która niesie cały ciężar historii

"Coldwater"
mat. prasowe

W roli Johna oglądamy Andrew Lincolna, w zupełnie innym rejestrze niż kultowy Rick Grimes z „The Walking Dead”. Tym razem aktor wcielił się w mężczyznę zagubionego, niepewnego, podatnego na wpływy i emocjonalnie rozbitego.

Największą siłą serialu jest jednak Tommy grany przez Ewena Bremner'a - postać niejednoznaczna, magnetyczna, balansująca między urokiem lidera a niepokojem psychopaty „next door”. To właśnie on nadaje „Coldwater” ton mrocznej, dusznej opowieści o władzy i manipulacji.

Pierwsze dwa odcinki są dostępne dla widzów na platformie Canal+. Nowe pojawią się cykliczne w każdą środę.

Reklama
Reklama
Reklama