Reklama

„Proszę państwa, wysoki sądzie, to jest profesor Rafał Wilczur” - te słowa Piotra Fronczewskiego na zawsze zapisały się w pamięci widzów. Dwugodzinny film Jerzego Hoffmana z 1982 roku z Jerzym Bińczyckim w roli Wilczura i Anną Dymną jako jego córką to najbardziej znana ekranizacja powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza.

Hoffman dopisał też dramatyczną scenę finałową z Fronczewskim, której nie było w książce, a która stała się kultowa. Film od lat pojawia się w telewizji w okresie świąt, stając się dla wielu Polaków obowiązkowym punktem Wielkanocy.

Historia „Znachora” - od książki do ekranu

Znachor
mat. prasowe

Powieść Mostowicza o lekarzu z amnezją powstała w dwóch częściach: „Znachor” (1937) i „Profesor Wilczur” (1938). Historie szybko stały się bestsellerami, a wkrótce doczekały się pierwszej filmowej adaptacji. Za kamerą stanął Michał Waszyński, jeden z najważniejszych reżyserów polskiej kinematografii międzywojennej, a scenariusz napisał Anatol Stern na podstawie oryginalnej książki.

Ten klasyczny dramat romantyczny opowiada historię profesora Rafała Wilczura, wybitnego chirurga o europejskiej renomie, który po osobistej tragedii - porzuceniu przez żonę Beatę i oddzieleniu od córki Marysi - zostaje brutalnie pobity, traci pamięć i przemierza polską wieś jako zwykły człowiek. Dzięki naturalnym, choć niesztampowym, uzdolnieniom medycznym zaczyna zyskiwać reputację znachora, pomagając innym mimo własnych problemów i wewnętrznych zmagań.

W rolę tytułowego bohatera wcielił się Kazimierz Junosza‑Stępowski, a u jego boku wystąpiła Elżbieta Barszczewska jako Beata/Marysia, co gwarantowało ekranową chemię i silny dramatyczny kontrapunkt. Film został zrealizowany w miejscach takich jak Piekary czy Sikorze, a swoją premierę miał 16 września 1937 roku, zdobywając popularność widzów w II Rzeczypospolitej.

„Znachor” z 1937 roku doczekał się kontynuacji: w 1938 powstała druga część Profesor Wilczur, a w 1939 adaptowano Testament profesora Wilczura - niestety ostatnia z nich została utracona w czasie II wojny światowej i nie zachowała się do naszych czasów.

„Znachor” Hoffmana z 1982 roku znów poleci w Wielkanoc

Znachor
mat. prasowe

Wersja Jerzego Hoffmana z 1982 roku to prawdziwy klasyk polskiej kinematografii i świąteczna tradycja, którą zna każde pokolenie. W rolę profesora Rafała Wilczura wcielił się Jerzy Bińczycki, a jego córkę Marysię zagrała Anna Dymna, tworząc niezapomniany duet pełen dramatyzmu i ciepła. W tle rozgrywa się też historia młodego hrabiego Leszka Czyńskiego (Tomasz Stockinger), zakochanego w Marysi, co wprowadza dodatkowe napięcie emocjonalne i romantyczną oś w fabule. Niezapomniane pozostają też występy Piotra Fronczewskiego jako asystenta Wilczura, który w finale wypowiada słynne słowa: „Proszę państwa, wysoki sądzie, to jest profesor Rafał Wilczur” - scena, która nie istniała w książce, a mimo to stała się kultowa.

Film Hoffmana pełen jest momentów, które dziś wywołują wzruszenie: powolne spacery Wilczura po wsi, dramat utraty pamięci, pierwsze spotkania z córką, a także jego niezłomna chęć pomagania ludziom jako wiejski znachor. Scenografia, kostiumy i muzyka idealnie oddają klimat PRL‑owskiej Polski początku lat 80., a emocje bohaterów sprawiają, że film staje się dla wielu widzów nieodłącznym elementem Wielkanocy.

„Znachor” - nowa wersja Netflixa

Znachor
mat. prasowe

Jesienią 2023 roku do niezapomnianego hitu dołączyła odświeżona adaptacja Netflixa, która pozwala młodszym widzom odkryć historię profesora Wilczura w nowej odsłonie. W roli tytułowej występuje Leszek Lichota, a jego córkę Marysię gra Maria Kowalska, wprowadzając świeżość i nowoczesny rytm do klasycznej opowieści. Netflixowa wersja zachowuje kluczowe wątki powieści: utratę pamięci, życie Wilczura jako znachora i jego nieustającą gotowość do niesienia pomocy, ale dodaje też nowe sceny i bardziej współczesny język filmowy, dopasowany do młodszej widowni.

Film pokazuje nie tylko dramat osobisty bohatera, ale też uniwersalne wartości - rodzinę, empatię i odkupienie. Choć styl narracji różni się od kultowej produkcji Hoffmana, Netflix zachował ducha opowieści, dzięki czemu fani klasyka mogą poczuć nostalgię, a nowi widzowie odkryć magię „Znachora” w XXI wieku.

Kiedy oglądać „Znachora” w Wielkanoc 2026

Znachor
mat. prasowe

Dla tych, którzy nie mogą się doczekać - poniżej pełny wilczurowy rozkład jazdy:

  • piątek 03.04 Zoom TV 21:00 - „Znachor” Hoffmana
  • niedziela wielkanocna 05.04 TVP 1 13:40 - „Znachor” Hoffmana
  • niedziela wielkanocna 05.04 TVN 16:15 - „Znachor” Hoffmana
  • niedziela wielkanocna 05.04 Polsat 14:35 - „Znachor” Netflixa (uwaga: pierwotnie emisja planowana na 23:05, przesunięto na popołudnie)

Tak więc, czy to z nową adaptacją Netflixa, czy klasycznym Hoffmanem - „Znachor” pozostaje świąteczną tradycją, przy której warto usiąść z sałatką i serniczkiem. Bo czy może istnieć Wielkanoc bez Wilczura? Dla mnie to nie do pomyślenia.

Reklama
Reklama
Reklama