5 nominacji do Oscara, dwa Złote Globy i ocena 8,3. Rewolucyjny film Tarantino jest na Netfliksie. W obsadzie genialny DiCaprio i Waltz
Tego reżysera nie trzeba nikomu przedstawiać. Quentin Tarantino w filmie "Django Unchained" w typowy dla siebie sposób rozprawia się z klasycznym westernem i tworzy jeden z najistotniejszych filmów o niewolnictwie. Produkcja jest w katalogu Netflix.

12 lat po premierze kinowej "Django Unchained" Quentina Tarantino wciąż nie traci temperatury. To film, do którego się wraca: po mocne role, napięcie i bezwzględnie intensywną narrację. Produkcję można oglądać na Netflix i HBO Max w ramach abonamentu.
O czym jest "Django unchained"
Akcja rozgrywa się dwa lata przed wojną secesyjną. Django (Jamie Foxx), zniewolony mężczyzna, trafia pod opiekę niekonwencjonalnego niemieckiego łowcy nagród, dr. Kinga Schultza (Christoph Waltz). Ich wspólny cel jest konkretny: schwytanie braci Brittle. Gdy misja kończy się sukcesem, Schultz uwalnia Django, a duet zaczyna polować na najbardziej poszukiwanych przestępców Południa. Pod tą dynamiczną, gatunkową powierzchnią kryje się osobista historia: droga prowadzi na plantację Calvina Candiego (Leonardo DiCaprio), miejsce ponure i pełne przemocy, gdzie żona Django, Broomhilda von Shaft (Kerry Washington), nadal jest niewolnicą.
Nagrody dla „Django Unchained” i ciekawostki
„Django Unchained” został bardzo dobrze przyjęty przez krytyków filmowych. Film miał 5 nominacji do Oscara, a zdobył dwie statuetki - za najlepszy scenariusz oryginalny dla Quentina Tarantino oraz za najlepszą rolę drugoplanową dla Christopha Waltza. Takie same wyróżnienia produkcja otrzymała również na gali Złotych Globów i BAFTA.
„Django Unchained” ma też sporo ciekawostek zza kulis. Jamie Foxx nie był jedynym kandydatem do głównej roli, bo wcześniej rozważano Willa Smitha, który ostatecznie zrezygnował z powodów twórczych i osobistych. W filmie pojawia się także Franco Nero, czyli gwiazda oryginalnego „Django” z 1966 roku, co było wyraźnym ukłonem Tarantino w stronę spaghetti-westernu. Co ciekawe, piosenkę do filmu napisał również Frank Ocean, ale reżyser z niej zrezygnował, uznając, że w gotowej wersji nie ma dla niej odpowiedniej sceny. Początkowo w obsadzie miał znaleźć się też Joseph Gordon-Levitt, jednak musiał wycofać się z projektu przez konflikt terminów. Jedną z najbardziej znanych historii z planu pozostaje scena, w której Leonardo DiCaprio naprawdę skaleczył dłoń, ale nie przerwał ujęcia i grał dalej. Mało kto pamięta też, że Jamie Foxx dołożył swoją cegiełkę nie tylko jako aktor, lecz także przy muzyce - współtworzył utwór „100 Black Coffins” na potrzeby ścieżki dźwiękowej.
Tarantino łamie schematy
„Django” wyszedł poza ramy zwykłego westernu. Stał się filmem często komentowanym i chętnie przypominanym także przez osoby, które na co dzień nie oglądają takich historii. Na sukces filmu wpłynęło też to, że Tarantino połączył klasykę z nowoczesnym podejściem. Z jednej strony nawiązał do spaghetti-westernów i starego „Django” z 1966 roku, a z drugiej dodał współczesną muzykę i swój charakterystyczny styl. Dużo mówiło się też o przemocy i o tym, jak film pokazuje temat niewolnictwa. To właśnie sprawiło, że „Django: Unchained” na długo został w centrum uwagi i do dziś jest ważnym tytułem w popkulturze.

