Spędzamy z sobą coraz więcej czasu. Do tego stopnia, że czuję się nim zmęczona. Bywa zbyt absorbujący, wymagający. Szkodzi. Czas na rachunek sumienia. Od poniedziałku do piątku zasypiam, mając telefon w zasięgu półtora metra. Budzę się, wyłączam alarm. Odruchowo sprawdzam, co słychać na Facebooku, mimo że nie czuję się szczególnie wkręcona w media społecznościowe – nie założyłam nawet konta na Instagramie. Czasem czytam też e-maile. Jeśli ktoś przysłał w nocy niedobrą wiadomość, wstaję w gorszym humorze. Gdy odbieram zaproszenia na ciekawe wernisaże czy premiery, kombinuję, jak je upchnąć w kalendarz („Bo ty byś chciała wszystko naraz, najlepiej na już” – mówi mama i ma rację, ale to temat na inny tekst). 

Książka „Jak zerwać ze swoim smartfonem?” Catherine Price

Problem nie leży w samych komórkach, lecz w naszych relacjach z nimi” – przekonuje Catherine Price w książce „Jak zerwać ze swoim smartfonem?”.

Nie dociekamy, dlaczego tak trudno nam odłożyć telefon ani kto odnosi korzyści, kiedy bierzemy go w dłoń. Nie myślimy o tym, jaki wpływ na nasz mózg ma wielogodzinne klikanie na komórce, ani o tym, że urządzenie, które ma łączyć nas z innymi, w rzeczywistości oddala ludzi od siebie”.

Nikt nie mówi, żebyśmy gremialnie pozbyli się telefonów. Chodzi tylko o wyznaczenie granic. Jak w każdym zdrowym związku. 

Czytaj też: Essena O'Neill walczy z social media. Manifest gwiazdy instagrama >>>>

Detoks od telefonu i innych urządzeń elektronicznych
A w tym może pomóc cyfrowy detoks. Sprawdziłam: są już nawet organizowane wyjazdy tego typu. Warunkiem koniecznym jest pozostawienie na określony czas wszelkich urządzeń elektronicznych. Podobno nie wszyscy wytrzymują. A ci, którym się udaje, czują się jak nowo narodzeni. Nie wiadomo, czy i jak szybko wrócą do starych nawyków. Wyjechać na razie nie mogę, więc… W ciągu dnia rozmowy służbowe, e-maile, komunikatory. Już kilka miesięcy temu, ku irytacji części znajomych, zlikwidowałam aplikację WhatsApp. Zostawiłam Messengera. Ale wiem, że zaglądam do telefonu również, kiedy nie muszę. Strach pomyśleć, ile razy. Choć próbuję to kontrolować, to powiadomienia odrywają mnie od życia w realu. O! Muzeum Polin organizuje świetny koncert, przyjaciele zapraszają na piknik. Rozdaję lajki, odpowiadam emotikonami. A potem próbuję wrócić do pracy. Zanim znowu się skoncentruję, mijają cenne 
sekundy. Czas bezpowrotnie utracony. 

Uzależnienie od telefonu
Od dłuższego czasu smartfon staje się członkiem mojej rodziny. Ma zapewniony udział w wycieczce za miasto, leży ze mną na kocu piknikowym albo ręczniku plażowym. Ale tłumaczę sobie, że w wielu sytuacjach jest pomocny, np. gdy trzeba wezwać policję albo pogotowie. Może też usprawnić i umilić życie, pozwala np. sprawdzić rozkład jazdy autobusów albo zrobić przelew itd. Czy świat popadł w szaleństwo? Zamieniam się w policyjnego owczarka, który tropi zbyt bliskie związki ludzi ze smartfonami. Wszystko układa się w jedną całość. Na przejściach dla pieszych zagadani rodzice tracą z oczu rozbrykane dzieci, które mogą wpaść pod auta. Grupy nastolatków w tramwaju albo pociągu, 
zamiast hałasować, zatapiają się w telefonach. Złowroga cisza. Podobnie w restauracjach – te wszystkie niedzielne, pseudorodzinne obiady. Tak, „pseudo”, bo każdy gapi się w swój telefon, zamiast rozmawiać. Coraz częściej przyjaciele podczas wspólnych spotkań najwięcej uwagi poświęcają swoim smartfonom. Zdobywam się na odwagę i mówię im, że właśnie doświadczamy phubbingu (z ang. phone mobbing, czyli lekceważenie innych przez używanie telefonu). Większość reaguje zdziwieniem: co ona wymyśla? Takie czasy, trzeba być ze światem w ciągłym tym, no, w kontakcie. Czyżby? Nawet przy jedzeniu zupy pho w barze azjatyckim? 

Catherine Price: „Gdyby w przeszłości ktoś stwierdził, że w ciągu pięciu minut poczuł się szczęśliwy, smutny, podekscytowany, zaniepokojony, zaciekawiony, sfrustrowany, ignorowany, ważny, samotny, radosny i głęboko przygnębiony, z pewnością usłyszałby stosowną diagnozę”. A dziś te emocje są wywoływane błyskawicznie, gdy korzystamy ze smartfona. Price dowodzi, że telefon jest jak puszka Pandory z emocjami. Fakt. Możemy dostać SMS miłosny, wiadomość głosową, która nas zasmuci, a równocześnie zaproszenie na najbardziej oczekiwaną imprezę roku. Ile różnych nastrojów naraz!

Czytaj też: Czy już czas na cyfrowy detoks? >>>>

FOMO - co to jest?
Dlaczego z roku na rok coraz więcej osób sięga po smartfona częściej i bardziej kompulsywnie? Psycholodzy zbadali zjawisko, a Catherine Price je objaśnia: „Wcale nie konsekwencja nas uzależnia, ale nieprzewidywalność wpisana w każdą aplikację. Kiedy sprawdzamy telefon, od czasu do czasu znajdujemy w nim coś satysfakcjonującego: miłą wiadomość, SMS od sympatii, ciekawą informację. Pod wpływem zastrzyku dopaminy zaczynamy kojarzyć czynność sprawdzania telefonu z otrzymaniem nagrody”. Wszystko jasne! Kto nie lubi nagród, ręka w górę! 
Poza tym udowodniono, że kiedy odczuwamy niepokój czy strach, używanie komórki uspokaja. Już wiem, dlaczego w kolejce u lekarza odruchowo sięgam po smartfon, zatapiając się w wirtualnym świecie. Dodajmy do tego jeszcze zjawisko opisywane jako FOMO, czyli fear of missing out (lęk przed wykluczeniem towarzyskim). Ludzie od zawsze cierpią z powodu wykluczenia, a media społecznościowe dają niepowtarzalną szansę bycia „in”. Tu i teraz. (Choć to iluzja). Do tego śledzenie wydarzeń zajmuje mnóstwo czasu i nie sposób je wszystkie zaliczyć. Stąd frustracja. 

W książce „Rozkojarzony umysł” neurobiolog Adam Gazzeley i psycholog Larry Rosen sugerują, że telefony potrafią zaspokoić ewolucyjną – a jakże – potrzebę informacji. Tylko że efektem jest również rozproszenie koncentracji, uwagi, a potem zmęczenie mózgu. Ile to razy zaczynamy czytać tekst, ale liczba linków, reklam, odnośników powoduje, że wchodzimy w kolejne, nowe treści. Nie sposób oddzielić ziarna od plew, więc wrzucamy w siebie także fakty nieprzydatne, zaśmiecające umysł. Brr! 

Odwyk od telefonu
Wrzucam posta na Facebooka: „Kto z was przeszedł udane próby abstynencji smartfonowej? Jak to się skończyło?”. Ela, dziennikarka: „Ja przeszłam z konieczności, bo syn mi telefon utopił w toalecie. Od miesiąca jestem cyfrowo wykluczona. Odbieram tylko telefony i SMS-y na starej Nokii z klawiszami. Kark mnie nie boli ani głowa nie boli, czuję się spokojniejsza, bo nic nie tyka, nie pyka ani nie woła, żeby odpisać. Czasu więcej!”. Michał, szef wegańskiego bistro: „Ja też bym bardzo chciał. Ostatnio obliczyłem, że średnio wchodzę na FB lub Insta cztery razy na godzinę”. Ewa, producentka: „A moja siostra zmieniła telefon na starą Nokię, ma czas na wszystko, jest spokojniejsza. Tylko zdarza się, że dzwoni do mnie, żebym jej sprawdziła, jak gdzieś dojechać”. Dominika, która wyprowadziła się do Australii: „Odcięłam się od mediów społecznościowych na sześć tygodni. Pierwszy dzień był dziwny, nie wiedziałam, co robić z wolnym czasem. Potem byłam coraz spokojniejsza. Jedyny minus: nieraz czułam się samotna. Siedziałam przy stole, chcąc rozmawiać, a wszyscy w telefonach”. 

Jak przejść na detoks?
Wiosną tego roku zrobiłam sobie sześciotygodniowy post: zero kawy, alkoholu, słodyczy. Czułam się zdrowo i lekko, schudłam siedem kilogramów. Dużo koleżanek stosuje posty doktor Dąbrowskiej, detoksy sokowe, warzywne. Ale czy odżywiając się zdrowo, bez używek, możemy mówić o prawdziwym oczyszczeniu ciała i umysłu, jeśli jesteśmy uwiązani do rozwibrowanego urządzenia? A potrzeba jest paląca.

Ile czasu spędzamy przed patrząc na ekran telefonu?
Od 2017 roku Amerykanie spędzają z telefonem średnio ponad cztery godziny dziennie. Przeciętny obywatel sięga po smartfon…200 razy w ciągu dnia, średnio co sześć i pół minuty. Polacy pod tym względem nie są w tyle. Każdy z nas (95 proc.!) nie rusza się bez telefonu z domu, a ponad połowa (52 proc.) ma go pod ręką przez ponad 13 godzin w ciągu doby, jak wynika z badania przeprowadzonego przez firmę Ipsos na zlecenie Huawei. Oprócz dzwonienia używamy telefonu przede wszystkim do wysyłania wiadomości przez komunikatory (88 proc.), do robienia zdjęć (84 proc.) i do obecności w social mediach (73 proc). A teraz gorsze wiadomości: smartfon jest pierwszą rzeczą, po którą ponad połowa Polaków sięga zaraz po przebudzeniu. Jedna trzecia z nas zabiera telefon nawet do… toalety. Co ty na to? Aha. Z badań firmy CBOS wynika, że ze smartfonów najczęściej korzystają osoby w wieku 18–34 lat, z wyższym lub gimnazjalnym wykształceniem.

Detoks od telefonu i internetu
Nie chcę być niewolnikiem smartfona. Poczucie wolności jest dla mnie kluczowe. Właśnie dlatego nie mam etatu. A teraz okazuje się, że jest coś, co próbuje mną zawładnąć i czemu ja się coraz silniej poddaję. Dość. Po lekturze książki „Jak zerwać ze swoim smartfonem?” od razu usunęłam aplikację Facebooka w telefonie. Zero czasu na analizę. Szybka akcja. I natychmiastowa ulga, zupełnie jak w reklamie pasty do zębów nadwrażliwych. Mogę wejść na FB tylko przez przeglądarkę w telefonie, ale na to szkoda mi czasu. Kilka dni później naszła mnie jakże przyjemna refleksja: od kiedy nie mam FB w telefonie, wchodzę na ten portal tylko wieczorem. A gdybym miała aplikację, zrobiłabym to na pewno kilkanaście razy. Ile minut jestem do przodu!
Catherine Price podaje świetne rozwiązania, które zaczęłam stosować od razu. O, choćby cyfrowy szabat. Price w każdy piątek razem z bliskimi odkłada telefon na jedną dobę. Celebrują kolację, rozmowy, życie. Jestem na tak! Raz w miesiącu robię to samo. Najpierw czułam ekscytację i lęk, że coś złego się stanie, a ja się nie dowiem. Ale mam telefon i komputer stacjonarny, można dzwonić i pisać e-maile w razie czego. Catherine dzieli się z czytelnikami emocjami, które wzbudził w niej cyfrowy szabat: „Czułam się zdrowsza i bardziej osadzona w rzeczywistości, jakbym na powrót nawiązała kontakt z częścią siebie, której utracenia nawet nie zauważyłam”. Nie mogę tego lepiej ująć. 

Przed snem nie korzystam z laptopa ani telefonu. Jeśli muszę skończyć pilne zlecenie albo z kimś porozmawiać, robię to, ale na drugi dzień wyłączam telefon na noc. W życiu musi być równowaga, prawda? Wciąż nie mam Instagrama, mimo rad znajomych w stylu: „Powinnaś, pracujesz w mediach!”. Mam za to jeszcze więcej czasu na książki papierowe (nie cierpię e-booków). Kiedy polecę na wakacje, ustawię e-mailowo i SMS-owo autorespondera, że odpowiem na wszystkie wiadomości i telefony po powrocie, bo teraz mam czas niemal święty: wypoczynek z bliskimi. Jestem szczęśliwsza.