Moda na torebki-koszyczki rozpoczęła się około 1950 roku, a w latach 60. i 70. przeżyła pełen rozkwit. Między innymi za sprawą Jane Birkin. Aktorka i piosenkarka nie rozstawała się ze swoim wiklinowym koszykiem ani na chwilę. Nosiła go zarówno do wieczornych, jak i dziennych stylizacji. 

fot. Getty

Trend na koszyki powrócił na dobre. Pierwsze symptomy tej mody można było zaobserwować już w tamtym roku. Największą sławą cieszył się projekt CULT GAIA. Amerykańska marka (założona przez Jasmin Larian) wylansowała torebkę-rzeźbę. Chodzi oczywiście o model "Ark". Co ciekawe, popularność torebki-koszyczka CULT GAIA (mimo swojej stosunkowo wysokiej ceny  - kosztuje od 400 zł do 900 zł) nie słabnie. Nadal jest hitem na instagramie - pod hashtagiem #cultgaia znajdziecie ponad 25 tysięcy fotografii (!). Podobne koszyki wypatrzyłyśmy w ofertach polskich brandów - zajrzyjcie do sklepów online Bodymaps czy Boho Swing.

W 2018 roku "Ark" od CULT GAIA zyskał poważnego konkurenta do tytułu "najmodniejszego dodatku sezonu". Chodzi o torebkę od STAUD, czyli amerykańskiej marki założonej w 2015 roku przez Sarah Staudinger i George'a Augusto. Chociaż projekt STAUD wykonany jest ze skóry i sznurka, to jego kształt ma nasuwać skojarzenie właśnie z wiklinowym koszykiem. Podobną torebkę kupie obecnie w Mango (pisałyśmy o tym tutaj>>).

Trend z instagrama szybko podchwyciły popularne marki. Teraz torebki-koszyczki znajdziecie również w praktycznie każdej sieciówce. Koniecznie zajrzyjcie do Zary - projektanci hiszpańskiego brandu stworzyli koszyki wyglądające jak eksponaty z muzeum sztuki współczesnej. W oko wpadły nam także małe okrągłe modele w Mango, koszyki-tuby w stylu retro ozdobione kwiatowym motywem z Bershka, a plecione torby z pomponami czekają na was w Pull & Bear - nie zapomnijcie zabrać ich ze sobą na piknik!