O tym, że trwają prace nad filmem "Diuna" wiadomo od dawna, co więcej, premiera tej produkcji zapowiedziana jest na koniec tego roku. Wiadomo było również, że w jedną z głównych ról wcieli się ulubieniec Hollywood, czyli Timothée Chalamet. Jednak producenci dotąd nie ujawniali żadnych kadrów czy zdjęć z planu zdjęciowego. Po miesiącach oczekiwania w końcu możemy zobaczyć pierwszą oficjalną fotografię z "Diuny".  

Timothée Chalamet w filmie "Diuna". Zobacz pierwsze zdjęcie z produkcji w reżyserii Denisa Villeneuve'a

U boku Timothée Chalameta pojawią się jeszcze Rebecca Ferguson, Zendaya, Oscar Isaac, Josh Brolin, Javier Bardem oraz Stellan Skarsgård. Za reżyserię odpowiedzialny jest twórca innego głośnego filmu sci-fi, "Blade Runner 2049", czyli Denis Villeneuve. A o czym jest "Diuna" (po ang. "Dune")?

To ekranizacja słynnej powieści autorstwa Franka Herberta z 1965 roku. To historia konfliktu dwóch potężnych rodów walczących o kontrolę nad najważniejszą we wszechświecie planetą o nazwie Arrakis (zwaną także Diuną). Powód? Jest ona źródłem Przyprawy, wytwarzanej przez gigantyczne zwierzęta - czerwie pustyni. Substancja ta poszerza granice świadomości i umożliwia korzystanie z wyjątkowych umiejętności ludzkiego umysłu. Wykorzystywana jest do przewidywania przyszłości i pozwala na podróże międzygwiezdne. Z rozkazu imperatora Shaddama IV Diuna zostaje oddana w lenno szlachetnemu rodowi Atrydów. Na Arrakis przybywa książę Leto Atryda, lady Jessika oraz ich syn, Paul. Nikczemny ród Harkonnenów nie zamierza jednak oddać tak łatwo planety swoim wrogom. Bo kto włada Diuną, ten włada całym wszechświatem.

Kadr z filmu "Diuna" ujawnił magazyn Vanity Fair na swoim instagramie. Widać na nim przechadzającego się Timothée po plaży. Ogólnoświatowa premiera ma odbyć się 19 listopada tego roku (w Polsce 18 grudnia), choć nie wiadomo, czy nie zostanie przesunięta przez pandemię koronawirusa. 

24-letni Timothée Chalamet ma na swoim koncie takie produkcje jak "Małe kobietki", "Tamte dni, tamte noce", "Król", "Lady Bird", "Mój piękny syn", "W deszczowy dzień w Nowym Jorku", a jeszcze w tym roku do kin trafi "The French Dispaych" Wesa Andersona.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Vanity Fair (@vanityfair) Kwi 13, 2020 o 4:01 PDT