Liczba i prestiż gwiazd, które przyznały się do stosowania Crème de la Mer jest imponująca: Kim i Khloé Kardashian, Jennifer Lopez, Charlize Theron, Blake Lively, Amy Adams, Halle Berry, Serena Williams, Chrissy Teigen, Kate Moss. Jego fanką jest też Julia Wieniawa, która polecała go na swoich instastories. Cena kremu zwala nóg i budzi spore kontrowersje. Nie brak głosów, że to czysty marketing, a sam produkt działa jak pierwszy lepszy drogeryjny nawilżacz. Czy na pewno? Postanowiłyśmy zajrzeć do jego składu i przekonać się, czy zawarte w kremie substancje naprawdę mają tak genialny wpływ na skórę.

Krótka historia legendy

Crème de la Mer bazuje na ekstrakcie z alg morskich. Ich właściwości regeneracyjne odkrył kilkadziesiąt lat temu dr Max Huber. Jako fizyk szukał substancji, które pomogą mu szybko ukoić i odbudować poparzoną skórę twarzy (uległ wypadkowi w laboratorium). Zainteresowały go zwłaszcza algi, ale żeby w pełni wykorzystać ich potencjał, poddawał je skomplikowanym procesom biofermentacji. Tak powstał drogocenny ferment zwany The Miracle Broth, który przyspiesza procesy odnowy w skórze, ujędrnia ją i poprawia jej elastyczność. Zawiera go każdy kosmetyk La Mer, w tym flagowy krem marki, który tak pokochały gwiazdy.

Skład Crème de la Mer

Wspomniany ferment z alg morskich widnieje na szczycie listy składników kremu – zajmuje pierwsze miejsce. To dobry dowód na skutecznie działanie kosmetyku, choć dalej nie jest już tak idealnie. Na drugim miejscu w składzie La Mer widnieje olej parafinowy – emolient ropopochodny, który można znaleźć w wielu innych kremach. Jak dotąd żadne badania nie dowiodły, by był toksyczny, ale nie ma też zbyt wielu właściwości odżywczych. W dalszej kolejności wśród składników kremu można wyróżnić m.in. glicerynę, ekstrakt z limonki, wosk otrzymywany z ropy naftowej, olej sezamowy czy olejek z liści eukaliptusa.

Skład na pierwszy rzut oka nie jest rewelacyjny, ale niewątpliwą zaletą kremu jest wysokie stężenie leczniczego fermentu z alg. Sposób jego pozyskiwania jest tajemnicą producenta, dlatego trudno obiektywnie ocenić jego skuteczność, dopóki nie przetestujemy go na własnej skórze. Kierując się rekomendacjami gwiazd, ten wydatek powinien się opłacić, ale jeśli kwota 700 złotych za 30-mililitrowy słoiczek nie jest w twoim zasięgu - mamy kilka tańszych zamienników kultowego kosmetyku.

Co zamiast Crème de la Mer?

Algi wykorzystywane są w kosmetyce od lat, a ich dobroczynne działanie na skórę jest dobrze udokumentowane. Same uwielbiamy nakładać na twarz maski algowe, które genialnie koją podrażnienia, wyrównują koloryt i dotleniają skórę. Ten składnik można znaleźć także w wielu kremach na rynku - przykładem może być krem polskiej marki Bandi Delicate Care przeznaczony do cery wrażliwej, wymagającej nawilżenia i ujędrnienia. Oprócz alg zawiera łagodzącą allantoinę oraz kompleks kolagenu i elastyny. Jego dużym atutem jest przystępna cena.

Kolejny produkt, który może zastąpić La Mer, to Regenerujący Krem Przeciwzmarszczkowy Algorithm Dr Ireny Eris. Zawiera on ekstrakt z algi czerwonej. Poprawia jędrność i elastyczność skóry oraz spłyca zmarszczki - według badań aż o 25% po 4 tygodniach stosowania.

Sprawdź też: 9 najlepszych kremów nawilżających na dzień od 30 do 1500 złotych