Przez kilka nadchodzących miesięcy nadal nie zrezygnujemy z wycieczek w stronę estetyki minionych dekad. Marmurkowy denim, poobcinane na linii żeber topy, kardigany, kapelusze zwane bucket hats i obszerne bluzy z nadrukiem przypominające te, w których przed obiektywem fotoreporterów uwielbiała pokazywać się księżna Diana. Wszystkie te symbole „ninetiesowego” streetwearu już kolejny raz towarzyszą butom „po tacie” w czołówce sezonowych trendów. Oprócz sneakersów w klimacie vintage, serca liczących się w branży stylistek i blogerek zdobywają inspirowane męską szafą z lat 90. sandały. To właśnie masywne, toporne i zapinane na rzepy modele opanowały wszystkie najważniejsze profile na Instagramie:

Jakie buty do sukienki na wiosnę? 5 modeli, które będą pasować do każdej stylizacji [trendy 2020]>>

Podobnie jak w przypadku tatuśkowych sneakersów i projektu z wybiegu Balenciaga, wśród (z założenia) niezgrabnych sandałów również pojawiły się konkretne modele, kolory i marki, które w swojej kategorii okazały się absolutnymi bestsellerami. Na początek barwne propozycje z metką Arizona Love. Chociaż podczas ubiegłych wakacji wszystkie, co do jednej pary osiągnęły status sold out, teraz znów pojawiły się w sprzedaży. Do grona miłośniczek wzorzystych sandałów z rzepami (nasz numer jeden to model w panterkę oraz projekt wysadzany koralikami i muszlami) należą między innymi Jessie Bush (@wethepeoplestyle) i Erica Davies. Jeśli regularnie śledzicie instagramowe profile ulubienic świata mody, na pewno wiecie już, że kolejne na liście najbardziej pożądanych sandałów „po tacie” są te od Chanel. Chodzi oczywiście o modelVelcro flat sandals(ok. 970 $). Rok temu głośno było przede wszystkim o tych granatowych i w mocnym odcieniu living coral. Tej wiosny z kolei w sieci królują zapinane na rzepy „chanelki” zatopione w nieśmiertelnej czerni. Niektóre zdobione są ułożonymi w monogram marki kryształkami.

Mimo, że sandały przypominające letnie buty do trekkingu budzą wiele kontrowersji, jednego nie można im zarzucić. W przeciwieństwie do większości modnych sandałków z paskami na wysokiej szpilce (tak, dokładnie takich, jakie oglądałyśmy na ekranie „Sex and the City”), zapewniają one maksymalny komfort noszenia, a ostatnia marka, która przewija się w feedzie większości influencerek to słynący właśnie z wygody brand Teva. Buty z ich oferty są nie tylko niezwykle funkcjonalne (sprawdziłyśmy na sobie!), ale i przystępne cenowo. Możecie kupić je już za niecałe 100 zł: 

Najpiękniejsze klapki na sezon wiosna-lato 2020>>