Łańcuchowy choker 

Srebrny naszyjnik z przeplatających się ogniw ozdobionych sygnowanym znakiem firmowym Tiffany & Co. charmsem w kształcie serca - klasyka przełomu tysiącleci. Nosiły go zamożne panie z wyższych sfer i nastoletnie idolki. Do dziś pamiętamy jak po raz pierwszy zobaczyłyśmy go u Hilary Duff na jednym z eventów promujących film „Lizzie McGuire”. 

Hilary Duff, 2001 / Getty Images

Potem już nic nie było takie samo. „Inspiracje” oryginałem szybko zaczęły pojawiać się na festynach i w lokalnych sklepikach, przez co ekspansja łańcuchowych chokerów z zawieszkami była nie do zatrzymania. Królowały na plakatach w Bravo Girl i na szkolnych korytarzach. Brzmi znajomo? Powinno, bo motyw łańcucha to również jeden z najważniejszych trendów ostatnich kilku sezonów. Zamiast minimalu à la J.W. Anderson, proponujemy wam odrobinę znów aktualnej nostalgii:

Koraliki i kamienie tutti frutti

„Barbie Girl”, wpadający w ucho hit duńskiego zespołu Aqua, swoją premierę miał co prawda kilka lat wcześniej, ale jego wpływu na estetykę początku nowego tysiąclecia nie wolno lekceważyć. Wszechobecny plastik w soczystych odcieniach sorbetów owocowych to jeden z najważniejszych wyróżników mody tamtych lat. Szczególnie dużo go było w serialach i programach typu reality tworzonych z myślą o nastolatkach. Naszyjniki jak cukierki, trójwymiarowe motylki, mocno dekoracyjne spinki do włosów i jaskrawe chunky sygnety lansowały najważniejsze it-girls. Vanessa Hudgens, Ashley Tisdale czy Miley Cyrus jako Hannah Montana to tylko kilka z nich. 

Ashley Tisdale, 2005 / Getty Images

Wolicie coś równie barwnego, ale bardziej chic? Rozwiązaniem będzie ozdoby z kamieniami naturalnymi w rolach głównych. Najpiękniejsze wypatrzyłyśmy u polskich marek: Rosa Chains, Kamena i Maar. 

Błysk, blask i światła reflektorów 

Metaliczne tkaniny, brokatowe cienie do powiek, bezbarwne błyszczyki, żele i lakiery do włosów, a w biżuterii cyrkonie, kryształki i stras. Moda spod znaku Y2K rządziła się jasnymi prawami - im bardziej migotało, tym lepiej!  Za największą ambasadorką tego milenijnego błysku uważa się oczywiście Paris Hilton. Mamy nadzieję, że wybaczy nam lata niedocenienia, bo my wybaczamy jej dziś wszystko. Więcej piszemy w artykule pod tytułem Paris Hilton trendsetterką dekady? 

Paris Hilton, 2002 / Getty Images

Dziś znów lubimy błyszczeć, a z pomocą w osiągnięciu najmodniejszego w tym sezonie efektu „bling, bling” przychodzą nasze ulubione – lokalne i zagraniczne – marki. Oto kilka rzeczy, na które same polujemy: 

Kolczyki obręcze w wersji slim fit 

Na początku lat dwutysięcznych nie było mainstreamowego teledysku bez biżuteryjnych obręczy.Tancerki, wokalistki i aktorki – słowem wszystkie księżniczki Hip hopu, popu i R&B regularnie pokazywały się w dużych (a jednocześnie ultracienkich) kolczykach kołach.

Jennifer Lopez, 2001 / Getty Images

W jesiennych kolekcjach projektantów, popularnych sieciówek i polskich marek widzimy do tego wyraźny powrót. Uwagę zwracają modele złote, srebrne, mosiężne, odlewane z barwnych tworzyw sztucznych albo wysadzane połyskującymi dżetami. To świetny sposób na podkręcenie stylizacji – zarówno codziennych, jak i tych wieczorowych,