Chociaż powstała rok temu na zamówienie Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie do przestrzeni kawiarni w pawilonie MSN nad Wisłą, to znów jest o niej głośno. To wszystko za sprawą nowo otwartej restauracji „Paloma”, która zastąpiła „Powidoki”. „Śnione w nocy w blasku dnia”, czyli rzeźba Alicji Bielawskiej, która „spogląda” na gości z sufitu stanowi integralną część przestrzeni. „Ta praca powstała do wnętrza, niezależnie jaka kawiarnia czy restauracja w nim jest” - mówi mi Alicja. To widać. Świetnie współgra z bordowymi ścianami i „oswaja” bardzo wysokie pomieszczenie. "A wnętrze jest charakterystyczne i trudne" - dodaje artystka.

O tym obiekcie i o twórczości Alicji Bielawskiej rozmawiamy zaczynając nasz cykl "Kto to stworzył?", czyli wywiadów z artystami, którzy stoją za pracami znanymi nam z miejskiego pejzażu. Bielawska jest rzeźbiarką, ale także rysowniczką, absolwentką historii sztuki na Uniwersytecie Warszawskim i rzeźby na Gerrit Rietveld Academie w Amsterdamie. Wielokrotnie nagradzaną. W 2016 roku była nominowana do Paszportów Polityki, a rok wcześniej w konkursie Spojrzenia. Teraz robi doktorat u Katarzyny Józefowicz na ASP w Gdańsku. Jej rysunki i rzeźby znajdziecie na wielu wystawach i nie tylko, bo na przykład także w Hotelu Raffles Europejski. Jak sama przyznaje, chociaż pochodzi z artystycznej rodziny (jej rodzice są malarzami) to dochodzenie do tego,że chce być artystką i rzeźbić było długim procesem. Ale nie potrafi sobie wyobrazić, że mogłaby zajmować się czymś innym. "Chciałam być dentystką, ale to trwało tylko chwilę i to jak byłam bardzo mała" - śmieje się, kiedy pytam, czy nie myślała kiedyś, by pracować w innym zawodzie.

Agata Wojtczak, ELLE.pl: Jak wyglądał proces projektowy w przypadku Twojej pracy „Śnione w nocy w blasku dnia”?

Alicja Bielawska: Zaczęłam od miejsca. Od zastanowienia się, jak ja się w nim czuję, jaka jest jego funkcja, jak poruszają się w nim ludzie, jaka jest jego wysokość, światło, charakter przestrzeni. To był mój punkt wyjścia. Później dużo rysowałam. Robiłam swobodne szkice, myśląc o przestrzeni i o tym, co jest w niej ważne. Następnie sporządziłam projekt w skali 1 do 10, czyli zrobiłam rzut od góry i nałożyłam go na rzuty wnętrza. Mając już w głowie obraz tej pracy - w tym przypadku nieregularnych łuków i kul wchodzących ze sobą w interakcję, zaczęłam koncentrować się na materiałach, których chcę użyć. Sięgnęłam po szyfon poliestrowy. Nie wybrałam konkretnej fabrycznej barwy tej tkaniny, ale stwierdziłam, że ją ufarbuję. Ostatecznie powstał pomysł, by kolor nadrukować cyfrowo.

Właśnie kolor. On także jest bardzo ważny w Twoich pracach. Masz swoją ulubioną kolorystykę?

Pracuję seriami, więc moje rzeźby wynikają najczęściej jedne z drugich. Na przykład, motyw gradientu powtarza się w kilku moich obiektach przestrzennych. Praca w MSNie wychodzi od moich poprzednich - mniejszych, umieszczonych na planie spirali albo litery "S". Tutaj znalazły logiczne przełożenie w większej skali. Zastosowanie gradientu było także związane z kolorowymi ścianami wnętrza - w ten sposób wywiązał się między nimi dialog.

Co z inspiracjami?

Najczęściej nie mam jednej konkretnej inspiracji. Chociaż zdarzają się wyjątki, kiedy punktem wyjścia do pracy jest konkretna rzecz, temat. To są raczej różne wątki, które pojawiają się w trakcie pracy. Śnione w nocy w blasku dnia” opiera się na rytmach i relacjach kierunków i ruchów. W tej pracy jest wiele elementów, które ze sobą współgrają. Łuki i kule są jak trajektorie ruchu, rysunkowe zapisy muzycznych partytur, są też trochę kosmiczne - astronomiczne, przywodzą na myśl planety, czy zorzę polarną. 

Jak wyglądało wykonanie techniczne projektu? Swoje rzeźby robisz sama, czy zlecasz ich wykonanie?

W tym wypadku wszystko było zlecone. Przy mniejszych pracach niektóre elementy robię sama. Nad ceramicznymi kulami w „Śnione w nocy w blasku dnia” czuwało dwoje ceramików. Sama pracuję też w ceramice, wiec wiem, że takiego efektu nie uzyskałabym za pomocą innych tworzyw, na przykład żywicy. Barwy wybierałam z dostępnych szkliw.

A tytuły prac?

Najpierw powstaje praca, a tytuł jest jednym z ostatnich etapów, to on ją niejako "domyka". Zawsze się na nim długo zastanawiam. To w końcu później właśnie nazwa stanowi wstęp, zaproszenie widzów do mojej pracy. Nie narzuca się, ale skłania do własnej interpretacji.

Tytuły Twoich prac są niezwykle poetyckie. "Śnione w nocy w blasku dnia" czy na przykład "Mam poczucie, że o czymś zapomniałam – Myślę, że za dużo pamiętasz". Piszesz wiersze?

Zajmuję się poezją, ale nie wydaję wierszy. Traktuję je jak część procesu twórczego. Poezja pomaga mi dojść do moich prac i lepiej je zrozumieć. 

Jakie znaczenie ma dla Ciebie rysunek?

Rysunek jest tak samo ważny jak rzeźba i przestrzenne obiekty. Rysuję kredkami, ołówkiem, tuszem, tworzę także kolaże. Rysunek jest dla mnie nie tylko narzędziem pracy, nie sprowadza się tylko do koncepcyjnych szkiców. Cenię w nim to, że daje przestrzeń, nieograniczoną materiałem, grawitacją, czy technicznymi aspektami. 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

#new #big #drawing #colorpencildrawing #lines #colors #inprocess

Post udostępniony przez Alicja Bielawska (@alicja_bielawska) Gru 17, 2018 o 7:22 PST

Gdzie, poza MSNem, można obejrzeć teraz Twoje prace?

W piątek (28 czerwca - przyp. red.) otwiera się wystawa w Pawilonie Zodiak organizowana przez Bęc Zmianę - "Place. Instrukcja użycia". Gromadzi ona materiały na temat placów warszawskich zebrane pod kątem miejskim, architektonicznym. Jej dopełnieniem są dzieła artystów, którzy na te badania, szkice, rzuty i wykresy patrzą z innej perspektywy. "Moja nowa praca, która będzie tam pokazana, jest refleksją na temat gospodarowania przestrzenią - składa się z obiektów-parawanów, które można dowolnie przesuwać i zmieniać nimi relacje przestrzenne we wnętrzu."Oprócz tego,  jedna z moich rzeźb pod tytułem ""Wiał wiatr i podmuch morski sypał snami" znajduje się teraz w Zamku Ujazdowskim na wystawie "Dotknij sztuki", a w Wolskim Centrum Kultury można obejrzeć "Wycinanki".


Właśnie, "Wycinanki" to Twój projekt z babcią.

To dość wyjątkowa dla mnie wystawa. Nigdy wcześniej w ten sposób nie pracowałam. Moja babcia nie jet artystką, ale od kilkunastu lat zajmuje się tradycyjną wycinanką żydowską. Tworzy nieduże w skali, bardzo czasochłonne prace. W odpowiedzi na nie, zrobiłam obiekty-rzeźby. Przełożyłam je na inne techniki. Na wystawie zobaczysz rzeźbę w kształcie parawanu, tkaniny, w których też pojawiają się motywy wycinanki, ale wybrane i przeskalowane. U mojej babci w wycinankach znajdzie się konkretne obrazy, tradycyjne symbole, a u mnie - abstrakcyjną relację powycinanych kształtów. 

Często Twoje prace nazywa się instalacjami. Syszałam, że nie lubisz tego terminu. Jak je nazywać?

Po prostu rzeźbami. Ostatnio przy okazji moich studiów doktoranckich, zastanawiam się nad tym, jak w XX wieku rzeźba oderwała się od przysłowiowej "figury z marmuru". Podoba mi się, że rzeźba, z terminem tak bardzo osadzonym w historii sztuki, może w końcu wyjść w przestrzeń. To otwiera zupełnie nowe perspektywy.

Alicja Bielawska / Fot. Remi Urant