Róż do policzków (z fr. rouge – czerwony) ma naśladować naturalny rumieniec – objaw zdrowia i wigoru. Twarz umiejętnie muśnięta różem wygląda na żywszą, młodszą i rozświetloną, dlatego jest to nieodzowny element makijażu, nawet w minimalistycznym wydaniu. Z tym kosmetykiem łatwo jednak przesadzić, a wtedy róż zamiast dodać świeżości, może postarzyć. Duże znaczenie ma też jego odcień, bo źle dobrany spotęguje efekt zmęczenia i podkreśli mankamenty cery.

Róż do policzków – jaki odcień wybrać?

Obecnie wśród makijażystów panuje przekonanie, że typ urody nie ma dużego znaczenia w kwestii wyboru różu do policzków. Przy dobrze stonowanej cerze o jednolitym kolorycie można stosować zarówno brzoskwiniowe róże, jak i zimne pastele. Najbardziej liczy się twoje samopoczucie – podobnie jak w przypadku koloru ubrań czy biżuterii. Jeśli na co dzień lepiej czujesz się w zimnych kolorach, jesteś platynową blondynką albo nosisz srebro, bardzo prawdopodobne, że do gustu bardziej przypadną ci róże o zimnych tonach.

Jeżeli częściej nosisz ubrania w ciepłych kolorach, farbujesz włosy na rudawy brąz, a na szyi nosisz złote łańcuszki – w pierwszej kolejności sięgnij po brzoskwiniowe róże. Ważne jedynie, by przy jasnej karnacji wybierać delikatne odcienie, a przy ciemnej mocniejsze, bardziej nasycone (wpadające w brąz i bordo).

Jeśli nie jesteś pewna, w jakich kolorach jest ci najlepiej, sięgaj po uniwersalne odcienie pomiędzy brzoskwinią a różem (przykłady znajdziesz w dalszej części artykułu). Unikaj róży z fioletowymi podtonami, które mogą postarzać i dawać efekt zmęczonej cery. Z kolei bardzo pomarańczowe oraz w kolorze zimnej fuksji są ryzykowne - łatwo z nimi przesadzić, przez co mogą wyglądać nienaturalnie. 

Róż do policzków – jak nakładać?

W wielu tutorialach i poradnikach można znaleźć informację, że prawidłowa aplikacja różu polega na uśmiechnięciu się i nałożeniu kosmetyku na szczyty policzków. Taka metoda sprawdza się jednak tylko u młodych dziewczyn, które mają jędrną skórę i brak zmarszczek. Gdy przestajemy się uśmiechać, barwna plama zrobiona z różu przesuwa się w dół. W efekcie makijaż ciąży ku dołowi i zamiast dodawać świeżości, dodaje lat. Żeby optycznie podnieść policzki do góry, róż powinnaś aplikować na szczyty kości policzkowych zachowując neutralny wyraz twarzy. Najlepiej nadają się do tego specjalne pędzle do różu o ściętym na skos włosiu, które pomagają zachować precyzję.

Pamiętaj też, żeby nanosić róż na policzki stopniowo, zaczynając od bardzo małej ilości i w razie potrzeby dokładając kolejne warstwy. Chodzi o to, aby dobrze wtopił się w cerę i wyglądał jak delikatna mgiełka. Jeśli nabierzesz go za dużo na pędzel, powstanie brzydka plama o odgraniczonych konturach.

Czytaj też: 6 podstawowych pędzli do makijażu, które powinnaś mieć w kosmetyczce

Róż do policzków – 6 najbardziej kultowych

Róż jest na tyle uniwersalnym kosmetykiem do makijażu, że wiele kobiet jest w stanie wydać dużą sumę na zakup markowego produktu o dobrej renomie. Taka strategia jest słuszna, bo po pierwsze – róże do policzków są bardzo wydajne i nawet kupując kosmetyk za 100-200 złotych, prawdopodobnie będziesz go używać przynajmniej rok. Po drugie, duże znaczenie ma jakość opakowania, ponieważ większość z nas lubi mieć róż przy sobie w każdej sytuacji. A to oznacza, że dobry produkt musi być wytrzymały, aby przetrwał wielokrotne wertowanie torebki i liczne upadki... Po trzecie – wygląd opakowania też ma znaczenie. O ile przyjemniej jest używać czegoś, co wygląda jak drogocenne cacko, zwłaszcza gdy korzystamy z niego niemal codziennie przez kilka miesięcy. A wiele spośród kultowych róży na rynku naprawdę przypomina małe dzieła sztuki. Poniżej wybrałyśmy te najbardziej kultowe, a przy okazji najładniejsze.

Zobacz też: Glass skin, czyli efekt szklanej cery - jak go uzyskać?

Kultowe róże do policzków – Bourjois Little Round Pot

Tego klasycznego różu zamkniętego w małej, okrągłej kasetce z lusterkiem nikomu nie trzeba przedstawiać. Był to jeden z pierwszych produkowanych na masową skalę kosmetyków do makijażu, a historia jego powstania sięga XIX wieku. Opracował go Alexandre Napoléon Bourjois, od którego wzięła się nazwa marki. Kultowy róż ujrzał światło dziennie w 1863 roku i od razu stał się bestsellerem ze względu na wygodną, wypiekaną formę (dotąd używane róże miały postać ciężkich, mazistych pomad). Produkt sprzedawano w okrągłych, metalowych puzderkach, które zachowały taki sam kształt do dnia dzisiejszego – tyle, że wykonane są z plastiku. Pierwsze odcienie miały kuszące nazwy, takie jak „Czerwień Mandarynki" czy „Popiół różany", a sam róż reklamowany był hasłem „Natura jest zazdrosna!”.

Pierwszy róż Bourjois / materiały prasowe

Istotnie, odcienie różu Bourjois naśladują najpiękniejsze kolory natury i dzięki temu świetnie wyglądają na policzkach. Jednym z najchętniej wybieranych i najbardziej uniwersalnych odcieni, który pasuje do większości karnacji, jest numer 34 - Rose D’Or. Na pozór wydaje się typowym pastelem, ale po aplikacji mieniące się w nim drobinki nadają cerze złotawą poświatę.

Róż Bourjois w odcieniu 34 Rose D'Or / materiały prasowe

Kultowe róże do policzków – NARS Orgasm

Róż NARS swoją popularność zawdzięcza nie tylko prowokacyjnej nazwie. Powstał w 1999 roku i praktycznie od razu rozszedł się w tysiącach egzemplarzy. Wszystko dlatego, że ma niezwykle uniwersalny kolor, który mieści się gdzieś pomiędzy brzoskwinią a typowym, zimniejszym różem. Idealnie podkreśla każdy typ urody – sprawdzi się i u osób bladych, i opalonych, i tych o oliwkowej karnacji. Według fanek NARS Orgasm nie można zrobić sobie nim krzywdy i nawet jeśli nie umiesz wprawnie posługiwać się pędzlem – efekt zawsze będzie naturalny.

Kultowe róże do policzków – Hourglass Ambient Lighting Blush

Ambient Lighting Blush w krótkim czasie od premiery stał się kultowy, ponieważ jako jeden z nielicznych na rynku łączy w sobie zalety różu i rozświetlacza do twarzy. Jego unikalna formuła miała zapobiec efektowi płaskiej plamy koloru, jaką często widać po aplikacji zwykłego, matowego różu. Dzięki temu, że produkt ma właściwości dwóch kosmetyków, jeszcze lepiej „podnosi” kości policzkowe. Ponadto pięknie wygląda – zarówno samo opakowanie z zewnątrz, jak i mozaikowy wzór wewnątrz bardzo uprzyjemniają aplikację. Najbardziej uniwersalny odcień to „Diffused Heat”, czyli żywy róż ze złotą poświatą.

Kultowe roże do policzków – Clinique Blushing Blush Powder Blush

Polki kochają ten róż, przede wszystkim za bogatą paletę odcieni, które idealnie podkreślają słowiańską urodę. Jest bardzo dobrze napigmentowany i utrzymuje się na policzkach przez cały dzień. Nie jest matowy ani zbyt błyszczący, daje eleganckie, satynowe wykończenie oraz… pachnie różami. Niemal wszystkie recenzentki dają mu ocenę 5/5: „Cudowny! Jednym ruchem rozpromienia cerę. Nie osypuje się, nie zostawia nieestetycznych smug. Utrzymuje się na skórze cały dzień. Łatwo utrzymać w czystości opakowanie, bo róż w całości zostaje na pędzlu, nie "śnieży". Bardzo wydajny, jedno opakowanie wystarcza mi na rok” – między innymi takie opinie można przeczytać w internecie.

Kultowe róże do policzków – Dior Rosy Glow

Ten kosmetyk występuje tylko w jednym kolorze, i to nie przypadkowo, ponieważ Dior Rosy Glow indywidualnie dostosowuje się do odcienia cery. Technologia Fresh Color Reveal sprawia, że kolor różu po aplikacji uzależniony jest od stopnia wilgotności skóry i naśladuje naturalny rumieniec pojawiający się pod wpływem emocji. Opakowanie jest niezwykle eleganckie i solidne, a na różu widoczne są misterne tłoczenia z logiem marki Dior. To jeden z tych kosmetyków, które nie tylko świetnie spełniają swoją funkcję, ale także cieszą oko.

Kultowe róże do policzków – Too Faced Sweetheart's Perfect Flush Blush

Ten wypiekany róż docenią fanki ciepłych, brzoskwiniowych odcieni. Sweetheart's Perfect Flush Blush ma kształt serca i pozwala stworzyć na policzkach słodki, romantyczny rumieniec. Dodatek połyskujących drobinek rozświetla cerę i nadaje jej modny healthy glow. To idealny wybór na ciepłą wiosnę i lato, co potwierdzają recenzentki: „Piękny róż idealny na lato, przy lekko opalonej skórze wygląda obłędnie - jakby kolor zachodzącego słońca padał na naszą twarz. Używam go także jako cieni do powiek (obecnie bardzo modne są odcienie brzoskwini) - kolory te pięknie wyglądają na powiece i utrzymują cały dzień. Posiadam odcień Sparkling Bellini. Serdecznie polecam”.

Róż Too Faced / materiały prasowe