Obchody przesilenia letniego należą do najciekawszych i najstarszych wydarzeń, które od wieków celebruje się w Europie. Tradycja znana w Polsce to Noc Świętojańska, uznana przez kościół za chrześcijańskie święto. Tak nazywamy ją dziś, lecz niegdyś określano ją mianem Wianków, Sobótek, Kupałanocki czy Nocy Kupały. To dlatego, że jej korzenie sięgają odległych wieków pogańskich. Dla Słowian rozpoczęcie się lata było czasem na celebrowanie życia, miłości i płodności. Wierzyli, że gdy natura jest u szczytu sił, trzeba skorzystać z energii jej żywiołów. Modły przy rzekach, ogniskach oraz polach miały zapewniać dobre zdrowie, zamążpójście, rychłe macierzyństwo lub owocne plony na dany rok. Noc Kupały sprzyjała też zbieraniu ziół, które w czasie przesilenia były obdarzone magicznymi mocami. Używano ich później do leczenia schorzeń, miłosnych wróżb, rzucania zaklęć czy zapewnienia ochrony rodzinie. Wiedza o tych słowiańskich praktykach przetrwała w legendach ludowych. Zamiast chwalić cudze, najpierw poznajmy swoje. Pora na nowo zapuścić korzenie w rodzimych polskich lasach i łąkach. Zbliżające się "Wianki" są świetną okazją, by obudzić swoją słowiańską duszę. 

W 2020 roku słowiańska Noc Kupały przypada na przesilenie letnie w nocy 20 czerwca. Z kolei współczesna Noc Świętojańska odbędzie się 23 czerwca. 

Noc Kupały - ogień

Ogień i woda to dwa żywioły, które symbolizują oczyszczenie. Nasi przodkowie kojarzyli płomień z namiętną miłością, dlatego używali go w wielu obrzędach. Do dziś przetrwał zwyczaj rozpalania ognisk zwanych "sobótkami". To słowo od razu kojarzy nam się z legendami na temat czarownic z Łysej Góry. Te "wiedźmy" były niegdyś kobietami ze wsi, których rytualny taniec wokół ognia, w rytm pieśni ludowych, miał przywołać miłość i rychłe małżeństwo. Ogniska rozpalone na słowiańską Noc Kupały były na tyle niewielkie, że można było nad nimi przeskoczyć. Stąd wzięła się wróżba dla zakochanych, która miała zapewnić im długowieczną miłość. Para wspólnie przeskakiwała przez ogień, trzymając się mocno za ręce. Kto stchórzył, ten tracił szansę na wspólną przyszłość. Komu się udało, miał wieść zgodne życie i dożyć z partnerem sędziwych lat. 

Noc Kupały - woda

W Noc Kupały woda odgrywała wielką rolę. Świętowanie odbywało się w naturze, blisko rzek, strumieni lub jezior. Wierzono, że w przesilenie letnie zbiorniki wodne nabierają właściwości magicznych, które służą obrzędom oczyszczającym. Młodzi ludzie kąpali się w nich nago, by uzdrowić swoje ciało i duszę, oraz stać się tej nocy bardziej atrakcyjnymi. Rytualna kąpiel pod gołym niebem miała zapewniać powodzenie, płodność lub szczęśliwe małżeństwo. Na obszarach, w których nie ma akwenów wodnych, kładziono się na zroszonej trawie, by ubrania czy włosy przesiąknęły rosą. Wierzono, że "Noc Świętojańska" to najlepszy moment na pierwszą kąpiel w naturze po zimie. Robiono to jednak z wielką ostrożnością, by nie narazić się wodnikom i rusałkom, uważanym za złe "demony wodne". 

Noc Kupały - wianki

Bardzo ważnym, słowiańskim rytuałem miłosnym dla niezamężnych kobiet, który w Polsce pielęgnuje się do dziś, jest puszczanie wianków na wodę w Noc Świętojańską. Obrzęd polegał na włożeniu do rzeki własnoręcznie uplecionego wianka ze "świętych ziół" z intencją, by wyłowił go przyszły mąż. Według wierzeń mężczyzna, który wyjmie z wody dryfujący wianek, ożeni się z jego właścicielką. Z kolei po wypuszczeniu wianków, w trakcie zbierania ziół w kupalną noc, dziewczęta napełniały szklankę wodą i wzywały do siebie ducha wymarzonego ukochanego, prosząc, by się z niej napił. W tafli wody miał ukazać się jego obraz - przepowiednia, kim będzie ich wybranek. Poranek poprzedzający Noc Kupały szczególnie sprzyjał zaklęciom na urodę. Tak brzmiała prośba kierowana do wody:

"Dzień dobry, wódeczko, najstarsza caryczko! Obmywasz góry, korzenie, kamienie. Obmyj i mnie z wszelkiego plugastwa. Ażebym była tak wspaniała jak wiosna. Ażebym była tak piękna jak zorza jasna. Ażebym była nasycona jak jesień. A bogata jak ziemia."

Noc Kupały - kwiat paproci

Kwiat paproci to legendarna słowiańska roślina związana z przesileniem letnim. Dzika paproć zwykle nigdy nie rozkwita, ale według wierzeń naszych przodków, dwa razy w roku rodzi magiczny kwiat. Miało się to zadziać podczas Nocy Kupały i w trakcie przesilenia zimowego. Według opowieści ludowych tylko paproć rosnąca w głębi lasu, z dala od wiosek, może wypuścić swój niezwykły pąk. Dochodzi do tego około północy, a w trakcie dookoła rozlega się huk, przypominający grzmot błyskawicy. Kwiat paproci mieni się złotym, fioletowym lub niebieskim blaskiem, lecz nikt tak naprawdę nie wie, jak wygląda. Kwitnie przez bardzo krótki czas i umiera tuż przed świtem. Ktokolwiek go znajdzie, zostanie napełniony nadprzyrodzoną mądrością oraz szczęściem. W noc Wianków młodzi ludzie wybierali się do lasu w nadziei, że odnajdą tę cudowną roślinę. Wkraczali do gaju nago, z ciałami oplecionymi girlandami z ochronnego ziela bielicy. Ktokolwiek znalazł tajemniczą roślinę, ten musiał przenieść ją do chaty w ostrożny sposób, bez oglądania się za siebie. Należało położyć ten magiczny element na domowym ołtarzu, by zapewnić dobrobyt wszystkim domownikom. Poszukanie kwiatu paproci zazwyczaj było tylko pretekstem dla par, aby spędzić trochę czasu sam na sam w lesie, z daleka od zgiełku kupalnego festiwalu. 

Noc Kupały - magia ziół

Niegdyś Słowianki zakładały na siebie amulety w postaci ziołowych woreczków. Nosiły je pod ubraniem lub przy pasie. Wszywały je także w strój ukochanego. Ziołowe woreczki wypełniano roślinami uważanymi dawniej za magiczne. Były to dziewanna, bylica, werbena, piołun, głóg, jarzębina, pietruszka, szarotka, lubczyk, ruta czy dziurawiec. Zbierano je po zapadnięciu zmierzchu w Noc Kupały, a następnie suszono i ścierano na pył. Mieszankę ziół skrywanych w woreczku dodawano później do naparów z miodem. W obrzędach miłosnych do sakiewek z ziołami wkładano też włos lub paznokieć ukochanego. To miało przywiązać mężczyznę do panny, która chciała posiąść jego serce. Zioła zebrane w Kupałanockę chroniły osobę, która je nosiła. Wplatano je w wianki, zawieszano na drzwiach, nad oknami, w domkach, stodołach czy stajniach, by stworzyć barierę zabezpieczającą całe gospodarstwo przed złymi demonami. Bardzo ważną rośliną był także nasięźrzał. W dzień przesilenia letniego o północy chodzono na leśne polany, gdzie rosło to ziele, by skąpać się nago w rosach pojawiających się na jego liściach. Towarzyszyło temu zaklęcie:

"Nasięźrzele, rwę cię śmiele
pięcią palcy, szóstą dłonią,
niech się chłopcy za mną gonią."