Moda na naturalny look, także w zakresie poprawiania urody, skłania lekarzy do szukania nowych metod powiększania ust, które są mniej inwazyjne i pozwalają uzyskać jeszcze bardziej subtelne rezultaty niż zastrzyki z kwasem hialuronowym. Te ostatnie zbyt wielu z nas źle się kojarzą, przywodząc na myśl karykaturalne „pontony”. Poza tym nie każda kobieta decydując się na zabieg chce zwiększać objętość warg – niektóre chcą lepiej zdefiniować ich kształt, zniwelować dysproporcje czy unieść opadające kąciki, by twarz zyskała bardziej pogodny wyraz. W takiej sytuacji lepsze rezultaty niż kwas hialuronowy mogą dać nici PDO.

Na czym polega powiększanie ust nićmi PDO?

Lip threading podbija gabinety w USA i Europie Zachodniej. Póki co w Polsce procedurę tę oferują pojedyncze kliniki, ale jesteśmy pewne, że już niedługo boom na nici w ustach zacznie się także u nas. Jak tłumaczy dr Jason Emer, chirurg plastyczny z Beverly Hills, powiększanie ust nićmi liftingującymi stało się popularne za sprawą mody na naturalny wygląd. „Wypełniacze sprawiają, że pacjenci czują, jakby ktoś wstrzykiwał im twarz coś sztucznego. Dzięki zastosowaniu nici, które z czasem rozpuszczają się i stymulują produkcję własnego kolagenu w skórze, zabieg wydaje się bardziej naturalny” – wyjaśnia specjalista.

Nici PDO wykonane są z polidioxanonu, całkowicie biodegradowalnego i obojętnego dla tkanek włókna, które z czasem rozpuszcza się w organizmie i nie pozostawia żadnych szkodliwych produktów ubocznych (te same nici od dawna stosowane są w chirurgii klinicznej oraz do zakładania szwów). Badania wykazały, że nici PDO poprzez stymulację fibroblastów pobudzają naturalny proces syntezy kolagenu, dzięki czemu skóra staje się bardziej jędrna, gładka i elastyczna. Wykorzystuje się je także do nieoperacyjnego liftingu twarzy, biustu czy pośladków, ponieważ pozwalają uzyskać efekt uniesienia i wymodelowania.

W przypadku ust, nici PDO stosuje się przede wszystkim po to, by lepiej zdefiniować ich kształt oraz nadać im bardziej pełny wygląd. Dzięki nim można wyostrzyć łuk kupidyna (dwie charakterystyczne wypustki na szczycie górnej wargi), podkreślić zarys ust, spłycić zmarszczki palacza, ujędrnić oraz lekko powiększyć czerwień warg. Nici wprowadza się głęboko pod skórę za pomocą długiej igły, zazwyczaj po dwie w każdą wargę. Zobacz całą procedurę na filmie:

Nurse Jamie, kosmetolożka i jedna z ulubionych specjalistek gwiazd w zakresie medycyny estetycznej tłumaczy, że lip threads działają bardziej jak naturalny lifting ust niż zabieg, który je powiększa. „Nici PDO są jak rusztowanie dla opadających warg. Po zabiegu bardziej zauważysz zdefiniowany zarys ust niż ich powiększenie” – wyjaśnia. „Ich kontur będzie bardziej wyrazisty i uniesiony. To jak zastosowanie z półpermenentej kredki do ust, która daje dodatkowy efekt liftingu”.

Czy powiększanie ust nićmi boli?

Zabieg bez znieczulenia jest bolesny, podobnie jak ostrzykiwanie warg kwasem hialuronowym. Dlatego wcześniej lekarz smaruje usta maścią z lidokainą lub cienką igłą wstrzykuje środek znieczulający (takie same stosują dentyści). Sama procedura trwa od 15 do 30 minut. Po jej zakończeniu może wystąpić lekka opuchlizna, ale jest ona zdecydowanie mniejsza niż w przypadku powiększania ust kwasem hialuronowym i ustępuje w przeciągu kilku godzin. U osób z tendencją do powstawania siniaków, mogą się takie pojawić, ale są z reguły niewielkie i łatwo zakryć je makijażem.

Jak długo utrzymuje się efekt zabiegu?

Ze względu na to, że nici PDO stymulują produkcję naturalnego kolagenu, efekt zabiegu utrzymuje się od 6 miesięcy do roku. Nawet po całkowitym rozpuszczeniu nici usta nadal przez jakiś czas pozostają jędrne i wymodelowane. Dla porównania, po powiększeniu warg kwasem hialuronowym rezultaty widoczne są maksymalnie do pół roku. To dlatego, że kwas hialuronowy dużo szybciej ulega degradacji.

Czy powiększanie ust nićmi jest bezpieczne?

Przeprowadzony w odpowiednich warunkach przez wykwalifikowanego specjalistę, zabieg z użyciem nici PDO jest bezpieczny i nie niesie ryzyka poważnych powikłań. Poza wspomnianą już opuchlizną i zasinieniem, inne skutki uboczne praktycznie nie występują.

Powinnaś jednak zwrócić uwagę, aby lekarz, który przeprowadza procedurę, używał odpowiednich nici, koniecznie typu PDO. Na rynku dostępne są też takie z dodatkiem metalu, który pozostaje na stałe w ustach i który z czasem może powodować problemy. Ten rodzaj nici jest odradzany przez większość specjalistów ze względu na większe ryzyko powikłań.

Czytaj też: Jak naturalnie powiększyć usta? 6 sposobów

Czy nici liftingujące zastąpią wypełniacze?

Dr Emerson wątpi, by zabieg z nićmi PDO całkowicie wyparł zastrzyki z kwasem hialuronowym. Obie procedury mają nieco inne działanie. "Wypełniacze pomagają nawilżyć i zwiększyć objętość ust, natomiast nici przywracają im utraconą jędrność, podkreślają kontur i zwiększają naturalną produkcję kolagenu" - mówi specjalista. Dodaje, że wielu jego pacjentów chętnie stosuje oba zabiegi jednocześnie, a nawet łączy je laserami i mezoterapią. Wszystkie przyczyniają się do głębokiej regeneracji tkanek w okolicach warg oraz zapobiegają utracie jędrności, która prowadzi do opadania kącików ust, pojawiania się zmarszczek palacza, spłaszczenia łuku kupidyna, utraty kształtu i objętości warg. 

Chcesz powiększyć usta bez zabiegów? Zobacz powiększające preparaty i błyszczyki: