Pierwszego dnia Open'era między koncertami Travisa Scotta, Diplo i Robyn udało nam się przeskanować wstępnie tegoroczne trendy. Na szczęście wianków i nieśmiertelnych zestawów "szorty plus ramoneska" jest tu coraz mniej. Dziś pod scenami tańczymy w wygodnych rzeczach, których jedynie detale zdradzają ich wyjątkowość. Pozornie zwykłe bluzy festiwalowiczów pochodzą z oferty marek z różnych części świata - dziewczyny zestawiają je ze spodniami adidas Originals albo supermodnymi bojówkami i martensami, faceci z jeansami vintage i bandamami na głowach. Rządzi tie-dye, który w tęczowej wersji miała na sobie pierwszego dnia Open'era Jessica Mercedes. Jej stylizację podkręciły dodatki - krzyż na piersiach, neonowa torebka Prada "nylon clutch" i "robocze" buty z żółtymi sznurowadłami. Całość bardzo w stylu kolorowego miksu kalifornijskiego rave'u i grunge'u z lat 90. 

Open'er nie jest już pochodem modowych klonów i całe szczęście. Nie chcemy już wyglądać jak wszyscy, dlatego w cenie jest vintage: oryginalne okulary przeciwsłoneczne, ortalionowe kurtki, kowbojki, spodnie z widocznymi przeszyciami z lat 70. i 80. Mistrzynią sportowego retro z rockowym zacięciem jest Julia Janulewicz, której czarne parki i katany zabrałybyśmy chętnie do swojej szafy. Tak jak ekologiczne kurtki Jackoba Buczynskiego z recyklingowanych materiałów, albo streetwearowe szlafroki Pilawskiego, projektanta z Katowic, który ma swoje stoisko i pokazy na terenie openerowej Fashion Stage.

Moda festiwalowa zaczyna też czerpać z innych dziedzin - szalenie popularne są na Openerze trekkingowe buty, które zastąpiły kalosze, beżowe looki jak z safari a także bucket hats, kapelusze rybaka, które w latach 90. zaadaptował hip hop. Dziś noszą je nie tylko oldschoolowcy, ale także nastoletnie blogerki.

Zobaczcie nasze ulubione stylizacje z pierwszego dnia Open'era na zdjęciach naszej fotografki, Kasi Kmiotek.