Według raportu przygotowanego przez organizację Ocean Conservancy, przysłowiowe "pety" są najliczniejszymi śmieciami występującymi w oceanach. Wyroby plastikowe stanowią aż 49% zanieczyszczeń w oceanach, reszta to właśnie niedopałki. W znakomitej większości dzieje się tak dlatego, bo ludzie wyrzucają niedopałki po papierosach bezpośrednio na plażę. Jednak leżące na ulicach pety też są przenoszone przez deszcz do rzek, a potem do większych zbiorników wodnych. Wiele osób błędnie uważa, że niedopałki są biodegradowalne. Nasączony nikotyną, arsenem i ołowiem filtr z papierosa rozkłada się od 5 do 10 lat. Ciąg dalszy jest chyba znany - toksyczne niedopałki trafiają do żołądków morskich zwierząt, a następnie na nasze stoły. Nie wszyscy zdają sobie też sprawę z tego, że wyrzucanie soczewek do umywalki oznacza, że trafią do oceanów.

Nawet gęste kraty, które mają zatrzymać zanieczyszczenia, nie są w stanie oddzielić tak drobnych kawałków soczewek. Ostatecznie ich fragmenty trafiają do morza. - tłumaczy Adam Gołębiewski, ekspert z Izby Gospodarczej „Wodociągi Polskie”.

Przypomnijmy, że Parlament Europejski przyjął dyrektywę o zakazie sprzedaży jednorazowego plastiku. Do 2021 roku z rynku mają zniknąć: plastikowe talerze, sztućce, słomki i patyczki do czyszczenia uszu. Palenia papierosów raczej nikt nam nie zabroni, trzeba jednak pamiętać, że wyrzucanie ich pod siebie sprawia, że przyczyniamy się do ekologicznej katastrofy.

Ostatnio temat wyrzucania niedopałków poruszała Paulina Górska. Jej zdjęcie z litrowym słoikiem petów zebranych w ciągu 20 minut w Parku Szczęśliwickim wywołał lawinę komentarzy: 

Czuję złość, jak widzę śmieci w Parku Szczęśliwickim, obok którego mieszkam. Czuję też złość, jak w ciągu 20 minut jestem w stanie zebrać litrowy słoik petów, które są rzucane wszędzie. A pety, mimo że wyglądają całkiem niepozornie, to wcale takie nie są. - napisał pod zdjęciem, Paulina Górska.